Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Blog > Komentarze do wpisu

Globalne ciepło-zimno

Od jakiegoś czasu zastanawiało mnie, ile prawdy jest w haśle o globalnym ociepleniu. Mniej więcej od czasu, kiedy przeczytałem "Państwo strachu" Crichtona - szczerze mówiąc, książkę daleką od jego szczytowych osiągnięć, wyraźnie ideologicznie podbudowaną, lecz przytaczającą setki danych podważających globalne ocieplenie. I przede wszystkim stawiającą jasno jedną kwestię - globalne ocieplenie to nie fakt, tylko teoria naukowa.

Zanim zabrałem sie sam do poszukiwania danych (Crichton swe dziełko pisał na początku wieku), dokładnie na ten temat napisała "Polityka", w sposób do bólu przekonywający.

Przyznam jednak, że kiedy czytam w "National Geographic" dane (poparte zdjęciami) np. o zanikaniu lodowców, czy zapoznaję się z danymi o przesuwaniu się w górę granicy wiecznego śniegu, czy topnieniu syberyjskiej zmarzliny, to wątpliwości nie chcą zniknąć.

Jaki z tego laik może wyciągnąć wniosek? Tylko taki, że odpowiednie manewrowanie danymi, potrafi udowodnić każdą tezę, włącznie z wzajemnie się wykluczającymi. A ten, który nie ma pełnego dostępu do danych lub nie ma jak ich zweryfikować bądź nie wie jak je interpretować, pozostanie zdany na niełaskę "fachowców" i będzie musiał wybierać na podstawie wiarygodności argumentacji stron. Czyli i tak prawdy nigdy nie pozna.

Na razie globalnego ocieplenia się nie boję. Jakby co, jestem ciepłolubny i będę płacił niższe rachunki za ogrzewanie.

UPDATE: Link do tekstu z Polityki został poprawione - dzięki za zwrócenie uwagi.

 

środa, 23 kwietnia 2008, bartoszcze

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/04/24 13:45:11
Link do artykułu Jaworowskiego Ci nie działa ;).