Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Blog > Komentarze do wpisu

Cztery centymetry na sekundę do medalu

Rzeczywistość spłatała nam niesympatycznego psikusa (w wersji dosadnej: przekłuła nadęty balon oczekiwań) i Adam Małysz, mimo że w piątek wydawał się być tuż-tuż od złota, przegrał ostatecznie brązowy medal Mistrzostw Świata w Lotach o 0,4 pkt. O pół metra, mówią wszyscy, o jedną ciut lepszą notę sędziowską (ech, ten telemark oceniany z niewłaściwej strony..), o.. I właśnie. Mistrzostwa były rozgrywane z uwzględnieniem czynnika wiatru (wind factor), polegającego na tym, że podczas skoku wykonuje się bliżej nieznaną liczbę pomiarów siły wiatru, których wyniki przy pomocy wzorów wyższej matematyki (bliższe dane są chronione lepiej, niż tajemnice IPN) przelicza się na uśredniony pomiar wiatru (tangential wind speed). Przelicznik tego wiatru na punkty zależy od poszczególnych skoczni - w każdym razie zasada jest prosta: wiatr pod narty to minus, wiatr w plecy to plus. W Planicy - sądząc po oficjalnych wynikach (PDF) - jeden m/s wiatru był przeliczany na około 10,8 pkt. Czyli 0,4 pkt odpowiada mniej więcej wiatrowi 0,04 m/s, czyli 4 cm/s.

Zadaję sobie pytanie: jaki jest sens wyliczania "czynnika wiatru", jeżeli w decydującym momencie wpływ tego czynnika na wyniki daje efekty przypadkowe? Bo żaden skoczek nie jest w stanie przewidzieć, jaka wyjdzie mu uśredniona prędkość wiatru, i jak mu się to przełoży na wynik. A jeżeli przy dwóch równo skaczących zawodnikach (takich jak Ammann i Małysz w piątek), przy niewiele rózniących się notach, o wyniku końcowym zadecyduje absolutnie nieodczuwalne kilka centymetrów na sekundę siły wiatru w tą czy tamtą stronę? Idea "oddania sprawiedliwości" zawodnikom, którzy skaczą przy zupełnie innym wietrze, niż ich rywale (czym innym jest 1,2 m/s pod narty, a czym innym jest 1,5 m/s w plecy), była może i słuszna, ale to aptekarskie mierzenie wiatru i przeliczanie setnych metra na sekundę na dziesiąte punktu, staje się karykaturą tej idei. A już pomijam zupełnie, że przy zmiennym wietrze w ciągu skoku (inny wiatr na progu, inny na dole), średnia niczego mądrego nie powie, czego przykładem zdaje się być pierwszy skok Małysza w Oslo - gdzie przydusiło go na progu, po czym komputer radośnie pokazał wyliczony "fantastyczny" wiatr pod narty.

Aha, i żeby nie było wątpliwości: nie obwiniam nowego systemu za porażkę Adama. Gdyby w Planicy nie stosowano przeliczania siły wiatru (ograniczając się do systemu punktów za zmianę belki), to Jacobsen wyprzedziłby Małysza nie o 0,4 pkt, lecz o 4 pkt [aczkolwiek w decydującym skoku Małyszowi więcej odjęto]. A w "gołych metrach" strata byłaby jeszcze wyraźniejsza. Zadecydowały słabsze sobotnie skoki, przy czym z mojego punktu widzenia, [w drugim skoku] Małysz miał pecha i wpadł w jakąś dziurę powietrzną w drugiej fazie lotu (było widać wahnięcie, po którym stracił wysokość). Cóż, Pani Fortuna mu w tym roku nie sprzyjała. Ale i tak jest Wielki:)

sobota, 20 marca 2010, bartoszcze

Polecane wpisy

  • Zawalili inni

    Dzisiejszy konkurs skoków na średniej skoczni (miła niespodzianka, lecz spowodowana wiatrem) w Lahti reprezentacja Polski zakończyła sukcesem, bo na trzecim mie

  • Migawki lotne

    Kiedy Evensen leciał w kwalifikacjach w Vikersund po swój rekord świata, ruszał z szóstej belki startowej. Wystraszył tym wynikiem na tyle, że w konkursie puszc

  • Bez Adama

    Kiedy ponad pół roku temu Adam Małysz zakończył swoją karierę skoczka, miałem w planach napisanie serii długich notek podsumowujących jego karierę. Koncepcję i

  • Jak tu się wyróżnić

    Trudno jest bić rekordy w Turnieju Czterech Skoczni. Zwycięstwo w Turnieju obroniło wielu, poczynając od Recknagela, nie mówiąc o zwycięstwie wielokrotnym (Ahon

  • Migawki z Planicy

    Planica. Skakanie w przedpołudniowym słońcu dziś jak za najlepszych czasów, z wiaterkiem pod narty i lataniem nad smrekami. Różnica względem zamierzchłych czasó

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/03/21 17:54:55
Pierwszy skok w sobotę moim zdaniem spóźnił (zmęczenie?). Moim zdaniem też dość trudno jest przeliczyć realny wpływ wiatru na długość, zwłaszcza na skoczni mamuciej przy tylko pięciu punktach pomiarowych. No i nie podobają mi się takie manipulacje z belkami przez sędziów. Oczywiście ten przepis jest robiony pod telewizje, ale to po pierwsze bonusy z tego tytułu znowu oparte na apriorycznych założeniach, po drugie jest widzimisię jury przy zmianie tej belki. Możliwość zmiany belki powinna jakoś uwarunkowana w przepisach (np. ktoś przeskoczy HS). Małysz w piątek powiedział, że boi się manipulowania belkami. No i coś w tym było:) Sam Hoffer mówił też, że system ma kłopoty z klasyfikowaniem bocznego wiatru przy zmiennych warunkach. Czyli w tym miejscu gdzie system miał wyrównywać szansę to akurat potrafi wypaczyć (vide Oslo). Niefajnie by było, żeby nowy system spowodował to co jest w narciarstwie alpejskim. Ktoś kto ma niski numer startowy (u alpejczyków wysoki akurat;)) ma minimalne szansę na wejście do czołówki.
-
2010/03/21 18:02:47
O ile pamiętam, to Małysz sam przyznaje, że pierwszy sobotni skok spóźnił mocno.