Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Blog > Komentarze do wpisu

W obronie sądów gospodarczych

Czytam dzisiaj, że Ministerstwo Sprawiedliwości zamierza znieść sądy gospodarcze. Generalnie na stronie Ministerstwa takiego projektu nie znajduję, więc trudno mówić o szczegółach (a relacjom medialnym tradycyjnie wolę nie dowierzać). Zakładając jednak, że co najmniej niektóre z pojawiających się informacji są prawdziwe, przyjrzę się sprawie w trzech aspektach:
1/ likwidacji odrębności procedury,
2/ likwidacji odrębności sądów,
3/ likwidacji odrębności wydziałów.

Jeśli idzie o procedurę, to ta w ostatnich latach coraz bardziej stawała się bożkiem (nawet nieszczególnie złośliwi przywoływali termin "proces formułkowy"), który przede wszystkim pozwalał sądom na odbębnienie wielu spraw niewielkim kosztem pod hasłem "nie wniesiono w terminie zgodnie z wymogami kodeksu.." i sprawa klepnięta, numerek zaliczony, nie trzeba się męczyć (akurat w innych procedurach też ustawodawca robi co może, żeby do tego modelu dojść jak najszybciej). Jakkolwiek w zamyśle rygory proceduralne miały przede wszystkim ograniczyć przewlekanie spraw, to raczej doprowadziły do karykaturalizacji systemu, nieraz prowadząc do sytuacji, w której widzimisię sędziego w interpretacji przepisu zamykało drogę do normalnego prowadzenia sprawy. Zgadzając się więc, że aktualny model procesu (aczkolwiek - jak pisałem - niekoniecznie dotyczy to tylko postępowania gospodarczego) jest chybiony, należałoby zreformować to postępowanie, godząc potrzebę ograniczenia czasu trwania procesu z rozsądnym podejściem do jego rygorów - do czego jednak nie trzeba wylewać dziecka z kąpielą.

Postulat likwidacji odrębności sądów jest o tyle chybiony, że wbrew nazwie "sądy gospodarcze" nie istnieją odrębne jednostki o tej nazwie. Wszelkie mi znane to po prostu wydziały gospodarcze odpowiednich sądów powszechnych, rejonowych czy okręgowych (w sądach apelacyjnych już takiego wyodrębnienia nie ma wcale).

Obawiam się natomiast likwidacji wydziałów gospodarczych. Prowadziłaby ona do tego, że sędziowie staliby się sędziami wydziałów cywilnych, zajmujących się jednak w 98% innymi sprawami. Być może w niektórych sądach cywilnych by się to przydało, ale problem polega na tym, że sędzia z sądu cywilnego rzucony nagle do spraw gospodarczych, nie znając rzeczywistości obrotu gospodarczego choćby z prowadzonych spraw czułby się zagubiony i nie rozumiałby specyfiki tego co się dzieje (sędziowie gospodarczy w wielu sprawach cywilnych też czuliby się niepewnie). W rezultacie spadłaby jakość sędziowania, dużo większa stałaby się przypadkowość orzeczeń. Jakoś nikt wszak nie domaga się, żeby zlikwidować wydziały rodzinne czy inne wyspecjalizowane (rejestrowe, wieczystoksięgowe). Jedynym plusem byłoby odpadnięcie sporów kompetencyjnych pomiędzy wydziałami cywilnymi i gospodarczymi, ale te stają się coraz rzadsze (chociaż przyznam, że niedoróbka legislacyjna sprawia, iż sprawy byłych przedsiębiorców związane z obrotem, które powinny również przechodzić przez wydziały gospodarcze, trafiają jednak do sądów cywilnych; ale to kwestia drobnej poprawki w procedurze i przepisach kompetencyjnych).

Tak że - uprzejmie proszę, zostawcie wydziały gospodarcze w spokoju.

 

poniedziałek, 26 kwietnia 2010, bartoszcze
Tagi: sąd

Polecane wpisy

  • 10 z 18

    Serial pt. powoływanie nowej Krajowej Rady Sądownictwa (niektórzy piszą z małej litery ) powoli zbliża się do końca, na 15 miejsc w Radzie przeznaczonych dla sę

  • Patologia sądowa

    To było gdzieś w tym tygodniu. Stałem sobie w sądzie na korytarzu, czekając na swoją rozprawę (jeszcze miałem parę minut, lecz już byłem ubrany w strój urzędowy

  • Co z tymi myśliwymi?

    Huknęło ostatnio (pun not intended) że nagle oto Rzeczpospolita Myśliwska jednogłośnie przyznała myśliwym szczególne uprawnienia. Według dominującej narracji (k

  • Bohater na miarę czasów

    Hegel powiada gdzieś, że wszystkie historyczne fakty i postacie powtarzają się, rzec można, dwukrotnie. Zapomniał dodać: za pierwszym razem jako tragedia, za dr

  • EPU a brak daty na dokumencie

    Moje pytanie do klienta: Jedno pytanie – czy pamiętają Państwo dokładną datę udzielenia mu pożyczki? W lutym, ale którego dnia? Odpowiedź: MILO MI POWITAC

TrackBack
TrackBack URL wpisu: