Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Blog > Komentarze do wpisu

Leje dysc, leje dysc, leje sikawica..

Oj leje dzisiaj od nocy. Trzy razy wyprowadzałem psa i cały czas bylo tak samo - woda z góry, woda pod nogami, woda na psie (ręcznik kąpielowy na raz). Wyposażony w wysokie gumioki biorę psa na pobliską łąkę, która zmienia się prawie że w pole ryżowe - zielone wystaje z wody, na ścieżkach strumyczki, a na dole łąki kałuża po kostki. Z brzegu łąki ktoś tu i tam wysypał w zeszłym roku parę wywrotek ziemi; dzisiaj zauważyłem, że jeden z powstałych pagóreczków leży na trasie spływu wody. Woda nie patyczkowała się, wpłynęła pod spód i wypływa z drugiej strony tryskającym źródełkiem:)

źródełko na łące

A na dole łąki, gdzie jest dół z wlotem kanału położonego w ciągu dawnego cieku wodnego (uaktywniajacego się przy podwyższonej ilości wody, czyli podczas opadów lub roztopów), zrobił się mały wodospad.

mini wodospad deszczowy

Ech, nostalgiczne wspomnienie za czasami dzieciństwa, kiedy człowiek w gumiokach (jak padało) lub sandałkach (jak ciepło) brodził w wodzie, bawiąc się w rozmaite kanaliki, tamy i inne urządzenia małej inżynierii wodnej:)

niedziela, 16 maja 2010, bartoszcze

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: