Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Blog > Komentarze do wpisu

Kierunek: historia

Sezon tenisowy właściwie się właśnie skończył z ostatnimi piłkami na Flushing Meadows; oczywiście, tenisistki i tenisiści jeszcze przez dwa miesiące będą się tłuc w różnych turniejach w pogoni za dolarami, punktami i Masters, ale solą jest Wielki Szlem. Emocje jednak nie mijają, a nawet będą rosnąć. Na kortach w Melbourne Rafael Nadal będzie bowiem polował na kolejny tenisowy wyczyn, dostępny tylko nielicznym - na Niekalendarzowego Wielkiego Szlema, czyli cztery zwycięstwa z rzędu w turniejach wielkoszlemowych, choć nie w jednym roku. Dzisiejszej nocy osiągnął to, co Federer w roku ubiegłym - skompletował "Karierowego" Wielkiego Szlema, czyli wygrał w każdym z turniejów wielkoszlemowych, bez względu na rok. Oczywiście, nikt mu tego łatwo nie sprzeda - Federer będzie chciał obronić tytuł i nie dać tej satysfakcji przebicia w osiągnięciach, Djoković będzie chciał wrócić na tron i odegrać się za porażkę w Nowym Jorku, a cała reszta będzie się oczywiście starała jak tylko będzie mogła. Emocje będą rosły z każdym dniem. A w razie triumfu Nadala w Melbourne wszyscy zaczną nerwowo czekać na lato, czy będzie pierwszym od ponad czterdziestu lat zwycięzcą męskiego klasycznego Wielkiego Szlema.

Australian Open 2011 rozpoczyna się 17 stycznia, za 123 dni, 19 godzin i około 50 minut. Ma się zakończyć 30 stycznia. Ach..

wtorek, 14 września 2010, bartoszcze

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/09/16 14:04:08
Nadal imponuje mi przede wszystkim tytaniczną pracą, jaką musiał włożyć w to, żeby być w stanie rywalizować z najlepszymi na twardych kortach. Zrzucił masę i urozmaicił grę na tyle, że potrafi wygrywać nie tylko poprzez przebijanie wszystkiego, co wpadnie w jego część kortu.
Jednak stylówkę fajniejszą miał Federer, Nadala gry nigdy tak nie polubię. Co nie zmienia faktu, że czapkę z głowy zdjąć wypada.