Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Blog > Komentarze do wpisu

Siatkonoga

Jak się było dzieciakiem, to czasem dla urozmaicenia na sali gimnastycznej grywało się w siatkonogę, czyli niby-siatkówkę, w której zamiast rękami przebijało się piłkę nogami. Zaspokajało to naturalną potrzebę kopania piłki i jednocześnie rozwiązywało dylemat braku odpowiednich bramek na sali (jak również problem obaw wuefisty o integralność niektórych szyb). Kojarzy mi się przy tym, że w tamtych czasach uderzenie piłki nogą było w siatkówce niedozwolone.

Dzisiaj siatkarzom podbijać piłkę nogą ponad wszelką wątpliwość już wolno, i starają się nieraz wykonać takie podbicie całkim efektownie (zwłaszcza jeśli pochodzą z krajów, gdzie technika futbolowa stoi na wysokim poziomie). Dzięki temu mamy jeszcze większe możliwości oglądania zapadających w pamięć akcji. Początek tegorocznego sezonu ligowego PLS, mecz Coś-tam Częstochowa vs Coś-tam Bydgoszcz, tie-break. Atak goniących wynik gospodarzy, piłka po wybloku zmierza daleko za końcową linię, ale w ostatniej chwili wysoko wyciągniętą ręką podbija ją Fin Antti Siltala. Piłka leci w bok, desperacko skacze za nią libero, ale odbija nie do środka, tylko z powrotem w okolice końcowej linii, gdzie Fin jeszcze nie zdążył jeszcze podnieść się po obronie. Rozpaczliwy ruch nogą - i piłka frunie w kierunku siatki. I prześlizguje się po niej. Jeszcze ją częstochowianie podbijają, jeszcze atakują, ale ten punkt ostatecznie dla Bydgoszczy, która tego tie-breaka wygrywa do dziesięciu, bo akcja Siltali podłamała gospodarzy do reszty.

Jak widać nie trzeba być Latynosem, ani nawet Serbem, żeby czarować piłkę nogą:)

niedziela, 24 października 2010, bartoszcze
Tagi: siatkówka

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/10/26 12:48:04
A wiesz może jak nazywa się ten sport z angielska?
-
2010/10/26 13:07:49
Zdaje się footballtennis:)
-
2010/10/26 13:19:47
Dzięki, już się dokopałem do tej nazwy, sam chyba bym się nie domyślił (tenis z siatką nad ziemią?). Szukałem filmików na YT z nieprawdopodobnymi wygibasami Tajów i nie mogłem się zaczepić żadnym naprowadzającym hasłem.