Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Blog > Komentarze do wpisu

Czajniki czy kalkulatory

Relacjonując tegoroczny Tour nieoceniony duet J&W na etapach pirenejskich zaczął z wielkim przekąsem mówić o "czajnikach". To złośliwe określenie odnosiło się do kolarzy z czołówki, którzy zamiast próbować atakować, zmieniać układ w klasyfikacji, walczyć o koszulkę lidera, skupiali się na wzajemnym obserwowaniu i pilnowaniu się, żeby broń Boże któryś nie uciekł. Takie "czajenie się" (tutaj złośliwość podpowiada mi na dodatek Hugh Granta w "Czterech weselach i pogrzebie", jak sugerował Andie MacDowell "przyczajenie się" w pokoju - a przynajmniej w jednej z wersji polskich list dialogowych) trwało przez większość etapu, aż po niemal ostatnie metry, kiedy w ostatniej chwili ktoś wreszcie postanawiał nacisnąć mocniej, nie zarabiając na tym jednak wiele, bo jaką przewagę można zbudować na kilkuset metrach średnio stromego podjazdu.  

Wszyscy wtedy zastanawiali się, jakie faworyci mają plany i priorytety, zwłaszcza bracia Schleckowie, których grupa często mocno prowadziła peleton sobie a muzom. Wydawało się, że skupiają się głównie na utrzymaniu przewagi nad Contadorem, ignorując właściwie fakt, że liderem nieoczekiwanie jest Thomas Voeckler. No i tak utrzymywali tę przewagę nad Contadorem, nawet leciutko ją powiększając, a Voeckler tymczasem swojej przewagi zasadniczo nie tracił, i wykorzystywał sytuację niemal bezczelnie, wychodząc z zasady "oni niech się szachują, czarują i czają, a ja mam dwie minuty przewagi to co się będę męczył". Podobno - jeśli wierzyć naszym ulubionym komentatorom - Voeckler szybko liczy w myślach i zawsze wie, jaką kto ma przewagę nad kim, a kto do kogo ile traci, rzeczywiście lub wirtualnie. Ciekawe jak szybko liczą inni.

No i tak Pireneje minęły spokojnie, Voeckler nie stracił, Schleckowie utrzymali się przed Contadorem, Contador odpoczął. Zaczęły się Alpy, Contador zaczął kąsać. Dwa etapy z rzędu zręcznie atakował, a Luksemburczycy gonili z wywieszonymi ozorami. W efekcie czołówka się jeszcze bardziej spłaszczyła - w ogóle jest fascynująco, bo czołowa ósemka mieści się w w czterech minutach - a przed nami dopiero decydujące etapy, dwa mocne górskie i czasówka. Będą musieli atakować, bo na razie na wszystkich tych manewrach wydaje się, że wygrał Evans, który ma już tylko niespełna półtorej minuty straty do lidera, a na czasówce może być mocny. Bardziej się czaił, czy kalkulował?

A więc do popołudnia, do piątku, do soboty - i Paryż czeka. Na kogo? Myślę, że nie na Schlecka, ale może oni chowają siły na największą górę. 

czwartek, 21 lipca 2011, bartoszcze

Polecane wpisy

  • Pamiętniczek mundialowy półfinałowy (8)

    10 lipca, 19.58 Patrzę na składy Francuzów i Belgów, ważę w myślach koncepcje taktyczne, a potem głęboko wzdycham nad niewykorzystanym potencjałem gry Dembele p

  • Uważać na kolarzy

    W dzisiejszym, bardzo ciekawym etapie TdF, mieliśmy Sytuację-Jaka-Się-Nie-Powinna-Zdarzać: samochód ekipy telewizyjnej mijając na parędziesiąt kilometrów przed

  • Tour narodowo

    Spoglądam sobie dzisiaj na transmisję z drużynowej jazdy na czas w znacznie bardziej słonecznej Francji. Przyjemnie, kolorowo, rywalizacja, Jaroński z Wyrzykows

  • Gwiazdy 74. Tour de Pologne 2017

    Wyścig Dookoła Polski należy do cyklu UCI World Tour, ale jak co roku w Polsce zabrakło największych gwiazd światowego kolarstwa. Trzy największe postaci TdP 20

  • Pod wrażeniem

    Zgred jest pod wrażeniem. Tym razem wywiadu – z nad wyraz kulturalnym starszym panem, dawnym zawodnikiem, a obecnie prominentnym działaczem sporto

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/07/22 00:50:15
Toś jednak nie trafił z tym Schleckiem :) (ciekaw jestem którego miałeś na myśli). Andy pojechał dziś koncertowo i gdyby nie mocny Evans, toby w czwartek żółta koszulka zmieniła właściciela.
-
2011/07/22 07:36:16
Zgodziłbym się z Tobą, gdyby nie ostatnie słowa notki:)
Wczoraj Andy przestał patrzeć za Contadorem, ale nadal wychodzi, że najmocniejszy jest Evans, jak mu Leopard nie odjedzie dzisiaj na Alpe d'Huez, to w sobotę będzie zamiecione.