Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Blog > Komentarze do wpisu

Uważać na kolarzy

W dzisiejszym, bardzo ciekawym etapie TdF, mieliśmy Sytuację-Jaka-Się-Nie-Powinna-Zdarzać: samochód ekipy telewizyjnej mijając na parędziesiąt kilometrów przed metą uciekającą przez większość etapu grupę, minimalnie odbił w bok potrącając jednego z kolarzy (a ten wylatując na pobocze na dodatek spowodował, że lider klasyfikacji górskiej przekoziołkował wprost na drut kolczasty i skończył etap 16 minut za peletonem, zamiast 4 minuty przed nim, jadąc z poranionymi nogami).

Nie będę się silił na dogłębne analizy, jak bardzo to było niesprawiedliwe, rozważał mechanizmy szkolenia kierówców obsługujących wyścigi ani poszukiwał podobnych zdarzeń w przeszłości. Ot, po prostu wczoraj jechałem z rodziną na wycieczkę górską do Wisły i w Czarnem znienacka zatrzymali nas na skrzyżowaniu policjanci, którzy pilnowali jakiegoś wyścigu kolarskiego. Peleton już był przejechał i tylko go maruderzy gonili, więc po chwili pozwolili nam jechać, srogo przykazując "nie wolno wyprzedzać!" Jechaliśmy więc grzecznie pod Zameczek, trzymając się za kołem goniącego peleton zawodnika, w tempie jedynka-dwójka-jedynka. Z wielką ulgą przywitaliśmy pierwszą możliwość zmiany tego stanu rzeczy - kiedy zaparkowaliśmy pod Zameczkiem.

A pod ten Zameczek to właściwie wcale się nie wybieraliśmy (tylko na parking pod leśniczówką), tylko jakoś nas ten wyścig zasugerował. Nie była to zresztą istotna różnica dla naszej wycieczki:)

niedziela, 10 lipca 2011, bartoszcze
Tagi: tdf kolarstwo

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/07/12 13:22:56
Zabrakło im na autobus "Koniec wyścigu"?! Widziałem taki pod koniec lat 80' w Wyścigu Pokoju. Obserwowaliśmy liderów, peleton, potem dłuuuugo dłuuugo nic i maruderzy - dziś wygooglałem, że było to 21. maja 1987, a maruderami byli dzielni Mongołowie i Syryjczycy, których "gonił" autosan. Dopiero po ich przejeździe uznaliśmy Wyścig Pokoju za zaliczony.
Etap wygrał Johannes Draaijer, który niestety znany jest chyba tylko z tego, że jest prawdopodobnie jedną z pierwszych ofiar EPO.
-
2011/07/12 14:03:18
Jak tak pogooglałem, to była to tylko amatorska "Pętla Beskidzka".
-
2011/07/14 20:58:15
Ten drugi dystans i przewyższenie jak na wyścig dla amatorów całkiem przyzwoity.