Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Blog > Komentarze do wpisu

Obrazy kłamią

Jest taka powieść Jerzego Kosińskiego „Kokpit”. Jej bohater, człowiek po Kosińskiemu szczególny, staje się pewnego razu świadkiem wypadku samochodowego. Wyciąga swój prawie nieodłączny aparat fotograficzny, robi całe serie zdjęć rozmaitych szczegółów, po czym przegląda odbitki (tak, to czasy przedcyfrówkowe) i układa z nich dwa zestawy. Każdemu z uczestników wypadku wysyła jeden zestaw: taki, z którego wynika, że ta druga strona była winna wypadku.

Przypomina mi się ta scena, ilekroć powraca temat powtórek wideo w sporcie profesjonalnym. Kiedy patrzymy bowiem na różne powtórki, też się zdarza, że widzimy zupełnie różne wersje. Ot, w niedawnym omalże legendarnym meczu Polski z Niemcami, kiedy przyjrzymy się powtórkom wślizgu Głowackiego na Muellera, po którym podyktowano karnego – patrząc z jednej strony, widzimy, że Głowacki nie zahacza o lewą nogę Muellera, natomiast prawdopodobne wydaje się, że trafia go w prawą. Powtórka z przeciwnej strony pokazuje zaś dla odmiany, że Głowacki omija prawą nogę Muellera, natomiast lewa wygląda jak celnie trafiona... Ile powtórek musimy obejrzeć, żeby wyrobić sobie zdanie, i przede wszystkim – kto będzie dokonywać ich wyboru?

I żeby nie wyszło, że tylko malkontencę – w siatkarskiej PlusLidze wprowadzono tego roku na wzór tenisowy challenge (chyba 1 na set). I już w pierwszej kolejce, w meczu Trefla Gdańsk ze Skrą Bełchatów, Wlazły zakwestionował wywołanie autu po jego ataku. Z powtórek puszczanych przez realizatora TV wynikało, że piłka odbiła się wyraźnie za linią. Ale kiedy realizator pokazał widok na monitor sędziego technicznego (nie obraz z tego monitora, tylko widok na monitor właśnie), to piłka była wyraźnie na linii...

Może jestem jakiś staromodny, ale jeżeli mam do wyboru zdać się w spornych sytuacjach na tradycyjne oko sędziego, albo na wybór powtórek dokonywany przez realizatora, to wolę zaufać sędziemu. Zwłaszcza że powtórki też mogą być niewystarczające – skoro do rozstrzygnięcia, czy w meczu Liverpool-Chelsea po strzale Luisa Garcii piłka przekroczyła wystarczająco linię, potrzebna była technologia rakietowa. I nie przypominajcie mi wszystkich błędnych decyzji sędziowskich, ja o nich wiem i pamiętam.


niedziela, 02 października 2011, bartoszcze

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/10/24 11:59:14
Tenisowy chalenge jest chyba nie do podważenia, bo obraz jest generowany komupterowo, a kierunek ustawienia kamery równoległy do linni boiska.
Sytuacji z Wlazłym nie widziałem, ale nie rozumiem jak można wykonać niejednoznaczną powtórkę z ataku siatkarza. Przecież sytuacja jest adekwatna to tej tenisowej! Powtórka z kamery ostawionej w kierunku równoległym do spornej linii i widać jak na dłoni czy weszło czy nie.
W piłce nożej jest większy problem, bo poza sytuacjami spornymi, w których piłka przekroczyła bądź nie którąkolwiek linię boiska dochodzą jeszcze wszystkiego rodzaju faule/nurki, rączki umyślne/nastrzelone itp.
Obrazy nie kłamią w tenisie czy siatkówce, natomiast w piłce nożnej tylko w niektórych boiskowych sytuacjach.
-
2011/10/24 12:03:30
OIMW w tenisie to tak naprawdę w ogóle nie jest rzeczywisty obraz, tylko symulacja na podstawie obrazu toru lotu piłki.
A w akcji Wlazłego też nie do końca wiem, jak to się stało, ale może to kwestia wyboru właściwej stopklatki. Zazwyczaj te stopklatki są zresztą rozmazane.
-
2013/09/03 20:37:02
Zgadzam się, że "oko sędziego" jest najlepsze. Trochę czasu spędziłem jako sędzia liniowy tenisa i uważam, że choć człowiekowi czasem zdarza się pomylić, to dodaje to trochę kolorytu i dramaturgii. Szczególnie w tenisie ziemnym, gdzie sprawdzanie śladów jest możliwe na wniosek zawodnika (ale musi zaryzykować przerwanie gry). I w sumie jak uwielbiam oglądać tenis na żywo, tak w TV go nie trawię - ze względu na brak widocznych tych wszystkich smaczków w postaci pracy sędziów, dzieci do podawania piłek, przelotnych spojrzeń zawodnika na ślad itp. właśnie.