Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Blog > Komentarze do wpisu

Eliminacje rządzą

Kiedy zobaczyłem wyniki ćwierćfinałów dzisiejszego sprintu na Polanie Jakuszyckiej, uniosłem ręce do góry w geście triumfu. Justyna Kowalczyk w swoim ćwierćfinale przybiegła na trzecim miejscu, niewiele jej brakło do awansu do ćwierćfinału (wśród przegranych miała trzeci czas, przy dwóch awansujących), a w tym samym ćwierćfinale Bjoergen przybiegła piąta. Wyglądało na to, że o włos może wyprzedzić Bjoergen w klasyfikacji generalnej PŚ.

Kiedy jednak opublikowano oficjalne wyniki zawodów, poczułem rozczarowanie. Mimo iż z zawodniczek na trzecich miejscach w ćwierćfinałach Kowalczyk miała drugi czas (a pierwszy wśród odpadających), to nie zajęła spodziewanego 13. miejsca, lecz dopiero 16. Zacząłem więc szukać zasad ustalania kolejności w sprincie, nie znalazłem ich jakoś na stronach FIS (może mi cierpliwości brakło), po czym odtworzyłem regułę na podstawie wyników. Pierwszą dwunastkę tworzą oczywiście zawodniczki, które awansowały do półfinałów (tu pomijalne). Pozostałe ćwierćfinalistki są klasyfikowane podług miejsc zajmowanych w swoich biegach, przy czym kluczem między zawodniczkami na tych samych miejscach nie jest czas biegu w ćwierćfinale. Jest nim natomiast czas biegu w eliminacjach (co w praktyce oznacza: im niższy numer startowy, tym wyższe miejsce w razie porównania miejsc); w sumie nie powinno dziwić, skoro w Tour de Ski też czas eliminacji ma istotne znaczenie.

Justyna Kowalczyk w eliminacjach uzyskała niestety dopiero 24. czas, i w konsekwencji będąc najszybszą z "trzecich odpadających", została wśród nich sklasyfikowana jako ostatnia. Bjoergen miała w eliminacjach dobry, czwarty czas, więc w grupie piątych zawodniczek została sklasyfikowana na miejscu drugim i w całej stawce na 22 (inna sprawa, że gdyby uwzględniać czas biegu, byłaby na tym samym, bo jej bieg był co najmniej równie szybki, jak zwyciężczyń trzech innych ćwierćfinałów). I tak strata do Bjoergen zmalała do sześciu tylko punktów, zamiast... zmaleć do jednego. W końcu, jutro też jest dzień.

piątek, 17 lutego 2012, bartoszcze

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: