|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Z pamiętnika ochroniarza sądowegoJak dostałem przydział do sądu, to się ucieszyłem, bo to spokojne miejsce się wydawało. A teraz jestem zły, bo to straszny kanał. Ludzie łażą stadami, awanturują się, płaczą, a wszystkich na bramce trzeba sprawdzić jak na lotnisku (dobrze że przynajmniej tych pełnomocników można puścić, jak togę niosą albo legitymacją machną). A na chwilę spuścisz z oka, to jakiś chłopina z widłami wejdzie i kobity w sekretariacie wystraszy. I jeszcze te alarmy bombowe, po których trzeba na dwór wyjść, zimno czy deszcz, i pilnować żeby nie włazili póki policja nie odjedzie. I najgorsze, że nawet odsapnąć nie ma kiedy. Wziąłem zmianę weekendową, myślę: sąd zamknięty, to jak dyżur przy pustym placu, a tu normalnie ruch jak w centrum handlowym! Jeden sędzia za drugim przyjeżdża, odjeżdża, całą sobotę coś się dzieje. I nawet w niedzielę przyłażą i trzeba ich wpuszczać! A już najgorsze, że się tym sędziom czasem na głupie dowcipy zbiera. Wziąłem w lipcu zmianę wieczorną, posiedziałem spokojnie w pustym sądzie patrząc na zachód słońca, potem mi się jakoś na krzesełku zdrzemnęło... Aż tu nagle o północy ktoś mnie we śnie za ramię chwyta! Myślałem, że zawału dostanę - a to jakiś sędzia, co rodzinę na wakacje wysłał, zasiedział się do nocy nad papierami i chciał, żeby go wypuścić do domu. No jak tak można, panie. Chyba załatwię sobie przeniesienie do ochrony jednostki wojskowej, tam to jest przynajmniej porządek... *notka powstała w całości w oparciu o obserwacje własne i anegdoty zasłyszane w sądach i od sędziów, przy czym te o czasie pracy sędziów są świeże jak nowelizacje wtorek, 28 lutego 2012, bartoszcze
Tagi:
sąd
TrackBack
Komentarze
squirk
2012/02/29 13:55:10
Trafiły Ci się pracowite pszczółki, znam dwóch sędziów i jestem pewna, że aż tak się nie przepracowywali nigdy, za to są świetni w zwalaniu roboty na innych :-)
2012/02/29 15:01:43
Wiesz co, to raczej od sądu zależy, moi informatorzy podkreślali dość powszechny u nich nawał roboty, zresztą zerknij sobie na link do bloga "Sub iudice", od kilku dni mam w zakładkach.
2012/02/29 15:38:39
Ok, zajrzę przy kawie. Z takich okołoprawniczych blogów czytałam kiedyś Amabilis, ale się zepsuła imho.
|