Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Blog > Komentarze do wpisu

Migawki z Pięcioziemia

To są jednak góry. Może nie najwyższe (te wzdłuż brzegu nie przerastają Świętokrzyskich, te ciut dalsze Beskidu Niskiego - ale zarazem baza jest na poziomie morza, więc wysokości względne są słuszniejsze) ale jednak góry. Strasznie mi było jakoś głupio, kiedy na pierwszą wycieczkę wybrałem się jako ten cepr w sandałach (choć na solidnej podeszwie). Spodziewałem się ceprostrady i po części taką zastałem (choć nazwa schodostrada byłaby o wiele celniejsza), ale też i przyzwoity kawałek górskiej ścieżki. 

I właśnie: schody, schody, schody. Góry to różnica wysokości, schody to to naturalne rozwiązanie większości potrzeb w takim terenie (wyciągi do transportowania oliwek załatwiają większość pozostałych). Jak ktoś za schodami nie przepada, cóż, niech wybiera bardziej płaskie. 

A do tego jednak morze. Chodzenie wąską ścieżką nad przepaścią (może duże słowo, ale jak inaczej nazwać długą stromiznę ostro w dół?) robi mimo wszystko inne wrażenie, kiedy w dole połyskuje morze (i nie chodzi tu o myśli o rekinach). A już zwłaszcza kiedy trasa prowadzi kawałeczkiem skały do wdrapania się (ferraty nie przewidziano), spojrzenie w dół nabiera zupełnie nowego wymiaru (choć buty miałem wtedy już solidniejsze). 

Wciśnięcie między morze a góry, firmowym znakiem Cinque Terre czyni ciasnotę, w jej przytulnym wydaniu. Wychodząc pierwszy raz z dworca kolejowego w Monterosso wprost na promenadę, w myślach miałem wciąż "to nie może być takie małe!" (i nie było, jak się pracowicie rozpoznało wszystkie zaułki, linia kolejowa położona blisko brzegu też zwęża perspektywę). Vernazza od portku w górę to uroda i koloryt w wersji kompaktowej. Corniglia to urocza i zdradliwa pułapka na wszystkich chętnych do zamieszkania - i morze, i kolej, leżą w odległości setek schodów (patrz wyżej) w dół, a ileż można wytrzymać na samej górze. W Manaroli wzdłuż głównej ulicy zamiast samochodów parkuje się wyciągnięte z morza łódki, za falochronkiem by się nie pomieściły, skoro we wszystkich tam zakątkach mikrokąpieliska. Z Riomaggiore kojarzyć mi się zaś zawsze będzie komunikat wywieszony na kasie sprzedającej bilety na statek - że bilety te nie obejmują przejścia najbardziej przepłaconym deptakiem świata, czyli ponoć romantyczną (a w istocie przyjemną) promenada Via dell'Amore (jakoś nie umiem sobie przypomnieć innych deptaków, za wstęp na które pobiera się opłaty, w każdym razie miłośnicy wyżywania się na zarządcy autostrady Katowice-Kraków powinni usiąść cichutko). 

Oczywiście, komunikację zapewnia kolej, jakości dróg asfaltowych nie sprawdzałem (a ilość samochodów i widoki na obiekty inżynieryjne nakazują sądzić, że z tymi drogami całkiem nieźle), ale nad morzem, używa się morza. I wystarczy solidniejszy powiew bujający morzem, aby więzi zerwać. Dziś* kołysanie wykluczyło rejsy pasażerskie - dobrze że swoją wycieczkę morską zaplanowaliśmy na wcześniej - i frapujący był widok zalewanego falą nabrzeża, z którego przed kilkoma dniami wchodziliśmy po trapie. Fale rozbryzgujące się o skały: hipnotyzujące. 

środa, 18 lipca 2012, bartoszcze
Tagi: Włochy

Polecane wpisy

  • Białe klify

    Ziąb za oknem taki, że człowiekowi tylko ciepłe w głowie, i sięga myślą do wspomnień dni ciepłych, cieplejszych i - najcieplejszych. Białe klify kojarzą się z D

  • Abancourt

    Wiele w życiu zależy od inspiracji. Ta notka została na przykład zainspirowana wpisem przezacnej koleżanki z bloga służbacywilna.info o urokach podróży kolejow

  • Ventimiglia, skrawek riwiery

    Jesień zaczyna gryźć coraz bardziej, dni coraz krótsze, wieczory coraz chłodniejsze... Tęsknota za ciepłymi dniami i krajami coraz silniejsza, zwłaszcza jak Ita

  • Włochy

    Nieznana dzielnica Włochy :) Jaka szkoda, że istnieje tak mało spisanych historii tych budynków.   ul. Kłosia  - swoją nazwę wzięła od nazwiska prof.

  • Neapolitańskie Boże Narodzenie

    Mimo iż Włosi to w wiekszości katolicy i wydawać sie by mogło, że z tej okazji ich obchody Bożego Narodzenia wyglądają dokładnie jak nasze. To jednak jest troch

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/07/18 23:49:02
Pozazdrościć :)
-
2012/07/19 08:48:45
A dziękuję, ale można sobie wszystko samemu zorganizować i nie wychodzi drożej niż Tunezja:-)