Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Blog > Komentarze do wpisu

Nauka podstaw

Ojciec poszedł na pierwszą w życiu wywiadówkę Juniora. Na razie taką bardziej organizacyjno-odchudzającą (zeszczuplał o jakieś 140 zł), ale Pani Wychowawczyni w celach poglądowych zapewne, rozdała wszystkim kserówki z tzw. wymaganiami programowymi z trzech przedmiotów, a to z polskiego, matematyki i przyrody.

Wiedziony wrodzoną ciekawością (ehh, nie wchodźmy w szczegóły) Ojciec postanowił natychmiast zapoznać się z wymogami stawianymi przed Juniorem w pierwszej klasie (powiedzmy na jej koniec). "Rozumie sens kodowania oraz dekodowania" kojarzyło mu się wprawdzie bardziej z matematyką i jej stosowanymi formami, niż z językiem polskim, ale w połączeniu z "odczytywaniem piktogramów" nabrało pełnego znaczenia. Gdy jednak przyszło do matematyki, Ojciec zaczął odczuwać dziwne wrażenie, że chyba coś z nim jest nie tak. Zdecydowanie nie był bowiem przekonany, że potrafi "ustalić równoliczność, mimo obserwowanych zmian w układzie elementów w porównywalnych zbiorach". W blady strach popadł zaś, kiedy przyszło do "posługiwania się liczbami naturalnymi w aspekcie kardynalnym"... Bezpieczny grunt poczuł - choć też nie bez zdziwienia - dopiero przy "zna pojęcie długu i konieczność spłacenia go". Może nie będzie musiał oddawać świadectwa ukończenia pierwszej klasy (i wszystkich następnych)...

Odrobinę Ojca uspokajało, że Pani Wychowawczyni zapisała na tablicy adres strony internetowej Szkoły i powiedziała "tu mają Państwo adres mailowy".

czwartek, 20 września 2012, bartoszcze

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/09/20 21:18:08
No to ktoś musiał mieć łądną bekę opracowując to:) Mi to przypomina sytaucję, gdy z Bartkiem Rychterem, dziś autorem poczytnych kryminałów, czekaliśmy na walkę Gołoty z Lewisem, która była nad ranem, a my z każda godziną znietrzeźwialiśmy się bardziej, a w znietrzeźwieniu nasza fantazja prześcigała ułańską i osiągała pułap formacji nieznanych dzisiejszemu wojsku i wpadliśmy na pomysł, żeby zatrudnić się w wyborczej, czyli wzięliśmy się za pisanie CV i listów motywacyjnych.
Mój zaczynał się od słów "Doceniając wiekopomną rolę, jaką gazeta wyborcza odegrała w kształtowaniu się wrażliwości dzisiejszego społęczeństwa obywatelskiego, bez której świadomoiści niemożliwym byłoby zrozumienie przemian zachodzących w naszym kraju na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat..." a potem było już patetycznie. Bartek miał styl bardziej kwiecisty i zazdrościłem mu jego uzasadnienia - a przyjęli nas obydwu:)

Aha, a chodzi o to, że ktoś pewnie w podobnym stanie formułował zagadnienia i dziś jest pewnie tez tak jak ja z tego dumny:)
-
2012/09/20 22:01:15
Mnie najbardziej zaintrygował ten dług i jego spłacanie. Wcześniej takich rzeczy w szkołach nie uczyli. I co? I to własnie tłumaczy chociażby aferę Amber Gold. Skąd w końcu facet miał wiedzieć, że kraść nie wolno skoro nikt go w porę nie uświadomił? ;)
A na poważnie- ciekawe ile zarabia osoba pisząca owe wymogi? Coś czuję, że te Twoje 140 zł to od zdania dostaje.
-
2012/09/20 22:21:42
Nie, w tych 140 zł są 4 wyjścia na basen, wycieczka do zoo i jakiś update podręczników z wersji 2012 do wersji 2012 bis. Plus jakieś rezerwy na drobne wydatki (e, zgubiłem się, w sumie nie było w tym chyba ubezpieczenia...)
-
2012/09/21 15:03:58
Ojciec, nie bój żaby. Ja poszedłszy parę dni temu na pierwszą wywiadówkę swej pociechy w 2giej klasie z osłupieniem usłyszałem, że mnożenie to dopiero za rok. Wychowawczyni - babka z całkiem słusznym doświadczeniem pedagogicznym - mówiła to z niemałym smutkiem. Dodała jednak, że taki program, a ona sama nic nie jest w stanie zrobić. Generalnie całe to posługiwanie się liczbami naturalnymi w aspekcie kardynalnym podawane jest w tak homeopatycznych ilościach, że Junior mógłby odwrócić proporcje tygodnia i wciąż dawać radę.