Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Blog > Komentarze do wpisu

A gdyby Robert Kubica nie był Polakiem

Cieszyliśmy się (piszę w imieniu zbiorowości narodowej) kiedy zostawał kierowcą F1. Byliśmy dumni, kiedy stawał na podium. Zagryzaliśmy wargi kiedy koziołkował w Kanadzie. Stawaliśmy na baczność kiedy wygrywał w tejże Kanadzie. Rośliśmy z dumy patrząc, jak ślizgał się między ścianami Monako. Płakaliśmy, kiedy trafił do szpitala. 

Od miesięcy obserwujemy (wychodzę z roli narodu), jak na różne sposoby wraca za kierownicę. Były przeróżne testy (o których mogliśmy tylko czytać), były ćwiczenia na kartach... Potem przyszło jeżdżenie rajdówką, kończące się wynikiem wszystko albo nic: albo wygraną, albo wypadnięciem (choć pewną nieuczciwością byłoby powiedzieć, że zawsze wypadał z pierwszego miejsca). Ostatnio były testy DTM, w których znów podobno był szybki (jeśli nie najszybszy), potwierdzonych danych brak. Znów pełno było komentarzy, że i na kosiarce wszystkich by przegonił (dzielny on nasz). 

Czytuję też blogi zagraniczne, akurat temat testów DTM został tam parę razy poruszony. W komentarzach (nie mam rzecz jasna pewności, że nie komentowali inni rodacy, ale co najmniej w kilku przypadkach miałem przekonanie, że to obcokrajowcy) zobaczyłem wiele wypowiedzi ludzi cieszących się z jego powrotu do zdrowia, wiele wypowiedzi ludzi przedstawiających się jako jego fani, podziwiających jego czysty talent do jazdy samochodem. Uświadomiłem sobie, że patrząc na niego jak na rodaka, traciliśmy wiele: zdolność oceny. Przez to, że jest "nasz", nie potrafiliśmy naprawdę docenić, że trafił nam się brylant na miarę Alonso czy nawet Senny, kierowca, który byłby w stanie zostać na trwałe zapamiętany w historii sportu, a nie tylko w jego statystykach (jak choćby, ja wiem, Wenezuelczyk Maldonado). 

Zadałem sobie pytanie: jak śledzilibyśmy powrót arcybłyskotliwego Francuza, Włocha czy Brazylijczyka po równie ciężkim wypadku? Czy w ogóle zwrócilibyśmy uwagę na kolejne wygrywane rajdy czy udane testy? Czy zastanawialibyśmy się, kiedy jaki zespół będzie chciał wsadzić go do bolidu F1 (gdyby się nazywał Alonso, Massa czy Hamilton)? Doprawdy, dopóki nie odpowiemy sobie na to pytanie, to nie docenimy jego wielkości. 

Notka zamieszczona równolegle na blogu sportowym w serwisie śląsk.sport.pl 

sobota, 02 lutego 2013, bartoszcze

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2013/02/04 14:19:03
Ehhh to już chyba nasza cecha narodowa - bo to Polak. A swoją droga czemu u nas zawsze musi być rodzynek, a nie konkretna kadra w danym sporcie?? (nie mówię o siatce i piłce ręcznej, a pominę milczeniem piłkę nożną).
P.S. Szkoda że Hamilton jest że się tak dyplomatycznie wyrażę afroamerykaninem - mogłabym go nie lubić bez bycia posądzaną o rasizm.
-
2013/02/04 19:57:16
Musiałabyś posłuchać jak się Niemcy na swoich emocjonują ;-)

A Hamilton, cóż, jeśli go nie lubisz za to że jest [wpisać] to karnacją się nie ma co przejmować.
-
2013/02/04 20:12:56
Jego kolor skóry mi kompletnie nie przeszkadza. Wnerwia mnie to jak on się zachwuje.
A Azarenka druga w kolejce do nielubienia :-)
-
2013/02/09 19:05:50
Mam pomysł może napisz o super imprezie na tyskim lodowisku. Normalnie ręce oapdają do samej ziemi :-((
-
2013/02/09 19:06:54
A o co kaman, bo opóźniony w newsach jestem?
-
2013/02/09 19:16:01
Aha.
Pomyślę, co by o tym napisać (przy czym muszę znaleźć sobie myśl przewodnią, pisanie dla samego oburzenia albo samego zarejestrowania mnie nie bawi).
-
2013/02/09 19:52:07
Ja tylko dałam cynk. Co zrobisz z tą informacją to już twoja sprawa :-)
-
2013/02/16 19:33:47
Serce kibica-Polaka szczególnie pęcznieje z dumy kiedy czyta się coś takiego, jak napisał Edd Straw w artykule o tym, że nie warto żałować odejścia z F1 Glocka czy Kovalainena (cytuję za Sokolimokiem):

That's why your tears should be saved for a cast-iron future world champion who is (thankfully) living proof of how unfair motorsport can be: Robert Kubica.

I zdaje się, że my-naród zapominamy, że w tej całej smutnej historii najważniejszy jest fragment "(thankfully) living".
-
2013/02/16 19:46:16
Widziałem, profil SokolimOkiem też czytam:)