Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Blog > Komentarze do wpisu

Depozyt

Miałem w sądzie parę minut przerwy w rozprawie (dość emocjonującej), więc czekając na powrót na salę zacząłem sobie studiować ogłoszenia sądowe wywieszone na korytarzu. Dominowały oczywiście tradycyjne o zawieszeniu postępowania z powodu braku czyjegoś adresu, o ustanowieniu kuratora dla kogoś kogo adres jest nieznany, czy o licytacji jakiejś nieruchomości. Wśród nich zauważyłem jednak rzecz nietypową (może dlatego, że rzadko przebywam w okolicy wydziałów karnych) - wezwanie do podjęcia z depozytu rzeczy zebranych jako dowody w postępowaniu karnym, prowadzonym w sprawie jakiegoś wypadku. 

Początkowo, nie ukrywam, uśmiechnąłem się, skoro zaraz na początku listy znalazłem "kolczyki z metalu żółtego, niekompletne", "majtki damskie białe 1 szt.", a nieopodal "pasek damski z napisem" i inne części garderoby (w tym "półlowet wełniany"). Później rozbawiły mnie "opakowanie Colgate uszkodzone" oraz "szklany pojemnik wypełniony w 2/3 czarno-białym proszkiem z napisem BLACK PEPPER". Aż westchnąłem nad losem widząc, jak pracowicie opisywano "reklamówkę uszkodzoną z napisem..."

Lista robiła się coraz dłuższa, umysł stał się czujniejszy, wyobraźnia zaczęła pracować. Ubrania, dużo ubrań starannie opisywanych, w tym dziecięce; kawa, kosmetyki, drobiazgi.. Reklamówki z napisem "mama" oraz zdrobnieniami imion dziecięcych (też chyba uszkodzone). Twarz stężała, uśmiech się gdzieś zgubił. Zobaczyłem ten wypadek w wyobraźni, pomyślałem, jak dwie godziny wcześniej pędziłem po lokalnych drogach. 

Nie wiem, czy uczestnicy tego wypadku mieli szansę się w ogóle zgłosić po odbiór swoich rzeczy, nie wiem, czy to ogłoszenie w ogóle do kogoś dotrze lub będzie chciał się pojawić (zwłaszcza że podano datę wypadku: 1988 rok). Ogłoszenie zamieszczono, bo rzeczy leżą bezproduktywnie w magazynie, a ich zniszczenie lub wyrzucenie na śmieci wymaga dochowania odpowiedniej procedury. 

Wracałem do domu nie spiesząc się.

niedziela, 14 kwietnia 2013, bartoszcze

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: