Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Blog > Komentarze do wpisu

Dlaczego nie chce mi się głosować na PO

Wróciłem z wakacji i widzę, że pod moją nieobecność rozgorzała dyskusja polityczna, zainicjowana listem WO do PO, pod (jak rozumiem z nawiązań, bo odtwarzać całości mi się nie chce) hasłem "co musicie zrobić, bym - jako lewicowiec - chciał na was zagłosować" (dziś czytałem akurat jakąś tam, kiepską zresztą, polemiczną odpowiedź liberała). Z WO mi wciąż nie bardzo po drodze, od czterech lat mam u niego bana (najpierw oficjalnego, teraz tylko nieformalnego, ale równie skutecznego), sam zresztą zawsze się śmiałem, że bez trudu można znaleźć 101 powodów żeby mnie zabanować, dlatego z jego postulatów mogą mnie interesować tylko niektóre, niemniej...

Swojego mało przyjaznego stosunku do PO nigdy nie ukrywałem, tutaj dałem temu najpełniejszy wyraz, więcej wypowiedzi można znaleźć przez tag "wybory". W ostatnich wyborach (do Europarlamentu) też im oszczędziłem swojej kreski (przez co znów za nikogo się nie muszę wstydzić). Nie twierdzę, że jest w Polsce partia, na którą chciałbym oddać głos (zwłaszcza tak, aby mieć poczucie, że tego głosu nie zmarnowałem). Luźno przy tym mogę tylko westchnąć nad fenomenem popularności czegoś na kształt liberalizmu kosztem chrześcijańskiej nauki społecznej, ale tradycyjnie z dorobku JPII wybiera się wyłącznie obrazki i pomniki, o wszystkich niewygodnych słowach zapominając.

W ostatnim tygodniu wkurzyła mnie jednak (tyle co wróciłem z wakacji i już im się udało) sławetna decyzja Pana Premiera o zwolnieniu kierowców z opłat za korzystanie z autostrady A1 w sierpniowe weekendy - bo "jak tak można żeby takie korki". Nawet nie chodzi tu o ordynarną nierówność kierunkową (bo jadący nad morze autostradą A2 czy w góry autostradą A4 zapłacą za przejazd i będą stali w korkach), ani o fakt, że konkretnemu operatorowi daje się zarobić za nic, ani nawet o fakt że to de facto dofinansowanie luksusu. Brzydzi mnie to tchórzostwo przed anonimowymi łosiami z internetu, którzy na fejsbukach i obrazkach wypisują swoje pretensje pod adresem tego, że te korki się tworzą - tak samo jak w każdym kraju autostradowym w szczycie, sezonu lub dnia. Być może ktoś liczył że dzięki takiemu ruchowi poczują się udobruchani, wróć: dopieszczeni, i nie będą chcieli uciekać od głosowania. Ja jednak oczekuję od odpowiedzialnej władzy, że durnej tłuszczy rzuci w pysk "sorry, taki mamy klimat" (a nawet "trzeba się było ubezpieczyć"). Dopóki PO nie będzie miała przynajmniej twarzy Bieńkowskiej (choć nie o nazwiska czy fizys tu chodzi), mojego zaufania nie zdobędzie.  

Uff. Pora weekendować.

sobota, 09 sierpnia 2014, bartoszcze

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2014/08/11 12:51:10
No ale przecież JE Pan Premier to ma wieloletnie, bogate doświadczenie w schlebianiu gustom internetowych łosi.

Co do jednostkowego powodu Twojej irytacji: ja się od dawna, w zasadzie - ustawiając ramy czasowe właściwe dla tematu - od zawsze zastanawiam, czy ktoś to policzył. Czy ktoś przedstawił twarde dowody na to, że opłaty za autostrady opłacą nam się bardziej, niż ich brak. Ale to tak w szerokiej kwestii.

W wąskiej: wyłączenie z obowiązku otwierania portfela tylko użytkowników ajedynki to oczywiście skandal i nie ma się nad czym rozwodzić. Zastanawia mnie jednak po raz kolejny, czy ktoś to policzył. Czy aby takie wakacyjno-weekendowe otwarcie bramek (rzecz jasna, na wszystkich A) nie mogłoby nam, jako Państwu, przynieść profitów.

Ale w sumie po co liczyć, skoro można zrobić dobrze łosiom.
-
2014/08/11 13:27:55
Co do opłacalności - na odcinkach zarządzanych przez prywatnych (Kulczyk, GTC, Stalexport) fizycznie trzeba jakąś kasę zapłacić operatorom, więc IMHO jeśli zapłacimy ją z podatków to jednakowoż opłaca się to mniej niż kiedy zapłacą bezpośrednio zainteresowani.
Natomiast jeżeli chodzi o odcinki państwowe A2* i A4, to jakie parametry będą decydować o opłacalności? Jeśli tylko koszty poboru, to pewnie jest to opłacalne. Z drugiej strony skoro te opłaty zasilają budżet na utrzymanie i remonty tych autostrad względnie finansują korzystanie z kolejnych, to brakuje mi trochę, w jaki sposób będziemy liczyć opłacalność ich zniesienia. W tym: nie wiem ile samochodów te autostrady omija i co by się zaoszczędziło (środowisko, czas, komfort życia wzdłuż dróg alternatywnych) gdyby przestały tamtędy jeździć.

Zastanawia mnie jednak po raz kolejny, czy ktoś to policzył.

Co najwyżej "ile zapłacimy operatorowi A1 i czy mamy na to w rezerwach". Przy czym do A1 i tak zdaje się ciężko dopłacamy OIDP.
-
2014/08/11 20:23:52
Chodzi mi właśnie o wyliczenie - niechby nawet mocno szacunkowe - biorące pod uwagę nie tylko prostą, bezpośrednią konieczność przelania komuś na konto iluś tam złotych, ale szersze spektrum czynników. Takich choćby jak właśnie zużycie dróg alternatywnych i koszta ich remontów; ewentualny wzrost wartości rynku turystycznego spowodowany ułatwieniami w podróży, etc., etc.

"ile zapłacimy operatorowi A1 i czy mamy na to w rezerwach"

Też się obawiam, że na tym właśnie się skończyło.