Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Blog > Komentarze do wpisu

In vino vyborne

Czechy niemal automatycznie kojarzą się z piwem. Byliśmy więc niewątpliwie zaskoczeni, kiedy w promieniu kilkuset metrów od naszej kwatery znacznie częściej rzucały nam się w oczy winiarnie, niż typowe piwiarnie. Były nieskomplikowane do bólu - kilka stolików wewnątrz, kilka na zewnątrz, szafka z flaszkami, lodówka z przekąskami, i rząd beczek z których toczyli wino wedle życzenia, do kieliszka, do karafki, do butelki (za drobną opłatą butelkę PET dorzucali, jak kto nie miał własnej), podstawowa cena była za litr. I wszystko w zasadzie z czeskich (morawskich raczej) winnic, nawet jeśli wino nazywało się niebieskie portugalskie. 

Spodobały nam się w okamgnieniu (jako koncept, nie jako każda z osobna). Sympatii wystarczało nam nawet na to, by w potwornym deszczu (jakby kto wiadra na głowy wylewał) zmierzać wieczorem do winiarni (przestanie być tak dramatycznie jak dopowiem, że zaczęło lać w połowie czterystumetrowej drogi), ryzlink rynsky wart był tego. Starają się tam jak mogą, w jednej z nich były specjalne promocje (rozpisane w karcie na cały rok naprzód), na Dzień Dziecka każde dziecko miało prawo do jednej darmowej lampki (czy nie zapomniałem dodać, że chodziło o dzieci w wieku 18-20 lat?). Nie pamiętam jaka promocja dokładnie była dla zakochanych, bardziej mnie frapowało, dlaczego akurat 1 maja?

Winiarnie, jak to winiarnie. Prawdziwe zaskoczenie przyszło, kiedy w małych wioskach w zwykłych lokalnych sklepikach zobaczyłem takie same beczki, z takimi samymi winami (choć niekoniecznie w pełnym wyborze, oczywiście). Ceny za litr, oczywiście.

(za tytuł przepraszam, nie chciał się wymyślić lepszy)

środa, 13 sierpnia 2014, bartoszcze
Tagi: Czechy

Polecane wpisy

  • Kromieryż

    Zacząłem czytać sobie książczynę, której akcja rozgrywa się w XIX-wiecznej Pradze. O książce niewiele napiszę, bo dotarłem ledwie do strony 80 (nawet w wannie s

  • Piwo w pociągu

    Niektórzy, zwłaszcza starsi nieco, na pewno mają skojarzenie z panem, który wskakiwał na stacji i z dużą torbą przemierzał wagony recytując mantrę "piwo jasne,

  • Hale, hale...

    Na zewnątrz wieje jak cholera (halny chyba), słoneczko oświeca zszarzałe trawniki, zupełny brak zimowego klimatu. Nasuwają się myśli o wakacjach... Uświadamiam

  • W koło Macieju - 2005

    Świetna czeska komedia o lekko czarnym zabarwieniu. Oglądałem ją już po raz drugi i ciągle coś nowego odnajduje. Polecam ją wszystkim, którzy nie oglądali. Tak

  • Kolory Wschodu - cześć 374

    Praga (CZ) marzec 2018 (fot. Mamoń)

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2014/08/19 07:54:02
Szalenie uwodzicielska jest ta prostota wystroju w czeskich knajpach. Lada/bar, kilka stolików i krzesełek. Od razu wiadomo, co w takim miejscu jest najważniejsze, a nie tam jakieś kuchenne rewolucje.
-
2014/08/19 09:03:18
Tak ano, pane Havranku!
;-))