Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Blog > Komentarze do wpisu

Bo o hobbita tu chodzi

Przez mrok i mróz trzaskający pojechałem do kina. Eksplorowałem kręte, nieznane mi drogi prowadzące na parking podziemny centrum handlowego w najściślejszym sercu miasta. Nabyłem bilet w kasie biletowo-barowej, opierając się wszelkim barowym pokusom. Zasiadłem w czwartym rzędzie, obejrzawszy wcześniej fotele VIP (skóra, drewno i podłokietniki wystarczające na rozłożenie szachownicy). Spędziłem dziesięć minut na czytaniu opowiadań Hemingwaya, nim zgasło światło (reklam i zapowiedzi było na szczęście tylko na dwadzieścia minut, zresztą o trailer Gwiezdnych Wojen nie miałbym absolutnie pretensji nawet gdyby poleciał trzy razy). 

Film nosił tytuł "Hobbit. Bitwa Pięciu Armii", pierwszą część tytułu cenię znacznie wyżej; w zasadzie jego (hobbita) obecność na ekranie była za każdym razem magnetyzująca, reszta to głównie tło. No i oczywiście Smaug, tych kilka scen było bezcennych (żadnym spoilerem jest stwierdzenie że nie było ich wiele), przy czym sądzę, że mniej by się je doceniło, gdyby znajdowały się w tym samym filmie co scena z Bilbem wewnątrz Góry. No i fajne nawiązania były - do Wilhelma Tella, i do Diuny, i do Batmana, i do Epoki Lodowcowej, i do Minecrafta.. (nie, z tym ostatnim przesadziłem, cofam). 

Parę dni temu debatowaliśmy, czy Jackson będzie jeszcze robił jakieś filmy Tolkienowskie. W tym bardzo wyraźnie ustawiał most do Władcy Pierścieni, natomiast słowa "sługa Morgotha" czy nawiązania do Angmaru mogą wskazywać, że jednak jakieś pomysły filmowe zaczerpnięte z Silmarillionu mogły się już wykluć. Hobbitów jednak w tych filmach się nie należy spodziewać, a bitew... było już wystarczająco dużo (nawet jeśli tym razem nie było przesytu). 

niedziela, 28 grudnia 2014, bartoszcze

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2014/12/31 16:25:25
Mam nadzieję że p. Jackson się za Silmarillion ani za Niedokończone Opowieści, tudzież Zaginione Opowieści nie weźmie.

Zwłaszcza że to chyba mało medialne, gdyż w porównaniu z tym co się działo w Silmarillionie, to według mnie Władca Pierścieni, czy też Hobbit to są jednak małe regionalne bitewki, co w oczach przeciętnego widza/czytelnika pewnie będzie bluźnierstwem.

Aczkolwiek np. upadek Gondolinu by się fajnie oglądało, tylko że znów konieczne byłoby stworzenie całego kontekstu historii, co mając na uwadze sposób napisania Silmarillionu jest bardzo trudne

Dlatego jeśli coś to na ekrany pewnie trafiły by wydarzenia odnoszące się do Śródziemia - czyli początek pierścieni - Gil-Galad, Isildur i Elendil

-
2014/12/31 17:14:49
Ja nie spodziewałbym się Wielkiego Cyklu pt. Silmarillion (bo inaczej by się nie dało, a i tak byłoby niestrawne dla widza), ale filmy oparte na pojedynczych fragmentach, wątkach czy postaciach, czemu nie.
Np. film o Berenie i Luthien, samodzielnie lub w ramach większego pomysłu. Orki, pająki, smoki, Balrogi - widzowie wychowani na dwóch dotychczasowych trylogiach kompletnie nie będą odróżniać która to Era (najwyżej po braku Legolasa).