Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Blog > Komentarze do wpisu

We własnym tłuszczu

Wymyśliłem to (nie żeby było to jakieś wielkie odkrycie) przy kaczce. To znaczy: po upieczeniu kaczki, zwykle w naczyniu zostaje sporo sosu, mocno tłustego. Jak się go odpowiednio wystudzi, zostaje smalec (jeżeli za mało się odparowało, to sos powinien się rozdzielić na dwie frakcje - jedną będzie smalec, a drugą całkiem niezła zwykle galaretka). Tenże smalec oczywiście świetnie się nadaje potem także do wszelkiego rodzaju smażenia...

Przy następnej kaczce zadałem sobie pytanie już na etapie przygotowania do pieczenia - a właściwie gdybym tak od razu jakoś wykorzystał te kawałki tłuszczu spod skóry (choćby do wysmarowania naczynia)... Potem to samo rozumowanie przeniosłem też na kury (całkiem tłuste bywają), i właściwie okazało się, że do przyrządzenia mięsa nie muszę sięgać po butelkę z oliwą, bo wystarczy odpowiednio wykorzystać własne (zwierzyny) zasoby tłuszczu.

Wziąłem dziś kawał karczku, rozdzieliłem mięso od tłustego. Wrzuciłem tłuste do gara, postawiłem na malutkim ogniu. Wytopiły się solidne dwie-trzy łyżki tłuszczu (co się nie wytopiło, okazało się nienajgorszą skwarką). Zastygły w sympatyczny smalczyk, który jednakowoż w późniejszym etapie spokojnie roztopiłem z powrotem i obsmażyłem wszystko jak należy, zanim przeszedłem do duszenia. I tak oto ani drobina się nie zmarnowała, a wieprzek okazał się samowystarczalny (i pyszny, dodajmy bez związku z głównym tematem).

sobota, 21 marca 2015, bartoszcze
Tagi: kuchnia bzdury

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: małeC, *.kranww.hornet.pl
2015/03/23 11:30:48
Tak sobie myślę, że kiedyś w ogóle nie miałem pojęcia co się potem dzieje z tym tłuszczem....
Tak samo jak z tym który jest mniej widoczny w tym mięsie.... W sensie gdzie on ląduje i co nam tak ładnie robi... Odkąd mniej więcej się zorientowałem, już nie mógł bym być tak beztroski. W sensie, że to
co wydaje Ci się oszczędnością, czy pewnego rodzaju sukcesem, nie jest tym w żadnej mierze... Ale to raczej sukces tych którzy hodują aby z tego żyć...
-
2015/03/23 13:50:14
Eeee... że niby kiedyś zwierzęta były mniej tłuste? Jakoś wątpię.
-
Gość: małeC, *.kranww.hornet.pl
2015/04/17 13:54:22
Zapomniałem o tym komentarzu... Przepraszam. Sumienie mnie ruszyło i odszukałem w historii...

Chodzi mi o tłuszcze trans..... Jeden z największych szkodników dla naszych organizmów.

Prawdopodobnie podstawowa przyczyna chorób cywilizacyjnych, całej gamy tych chorób*.
Również jego kolega, trochę mniej groźny, zwierzęcy tłuszcz nasycony. Działający podobnie
do tłuszczy trans, choć może nie równie "efektywnie"
* ( Arterioskleroza, Nadciśnienie tętnicze, Cukrzyca, Żylaki, Hemoroidy... choroby serca, itd ..)

Nie chcę zanudzać ani zniechęcać. Nie jest moim celem pouczać Cię jak masz się żywić, chcę tylko zwrócić twoją uwagę, że smażenie tłuszczy zwierzęcych-mięs, masła, smalców a nawet tłuszczy roślinnych-olejów, margaryn to morderstwo na swoim własnym organizmie...

Smażenie tych tłuszczy powyżej temperatury 220 C, to dodatkowo tworzenie z nich substancji rakotwórczych ( to uproszczenie, bo jest to zależne od tłuszczu, niektóre w mniejszej temperaturze staja się rakotwórcze )

Wkurza mnie to, że szeroko pojęty przemysł rolniczy udaje, że ten pomysł nie istnieje. A zgrozą jest to, że wydajemy ciężkie miliardy ( ponad 7% pkb ) na leczenie mnóstwa chorób w tym w większości cywilizacyjnych, a nikt nam nie mówi od urodzenia do samej śmierci, że takie żywienie jest dla nas mordercze.

Łatwiej ludziom przepisywać tabletki udając że się ich leczy a tak naprawdę wydłuża się
ich życie w chorobie, nie poprawiając ich komfortu życiowego. Zamiast powiedzieć im co jest dla nich
szkodliwe i do czego prowadzi takie odżywianie...

Myślę, że jest całkiem spora grupa instytucji i zawodów rada z tego, że żyjemy w niewiedzy. Im w to graj. Ja chyba też wolał bym zamiast pacjenta, który przychodzi do mnie raz na kilka lat w zdrowiu na badania kontrolne, pacjenta, który przychodził co trzy msc. a ja go będę leczył, odnotowując wizyty za które mi płacą.

Zresztą poświęcenie czasu przez lekarza na zdobycie wiedzy o odżywianiu, to marzenia lunatyka.

Albo z radością będę produkował leki na choroby przewlekłe, po co ma wyleczyć ludzi, jak mogę
ich leczyć. Dlatego kiedy przeczytałem o Twoim daniu, skrobnąłem dwa zdania.

Zresztą teraz też miałem napisać tylko ze trzy, cztery zdania... a wyszło kazanie. przepraszam nie chciałem pouczać.

--- To że zwierzęta hodowlane są dużo większe niż ich odpowiedniki z początku wieku, to inna para kalosz. Choćby dlatego, że kiedy na czymś zarabiasz to chcesz być w tym efektywny i tuczysz te zwierzęta, nie pozwalając im się ruszać... więc tak, mają więcej tłuszczu, ale to już problem wtórny, do tych powyżej...
-
2015/04/17 14:35:22
Dzięki za troskę, ale jednak szkodliwość diety nie zależy od jednego magicznego czynnika.
-
Gość: małeC, *.20.ftth.classcom.pl
2015/04/17 20:16:24
Całkowicie się zgadzam... myślenie, że coś kupimy i to będzie zdrowe i całkowicie odmieni nasze zdrowie, to głupota. Mam wrażenie, że często szukamy dróg na skróty, ale w końcowym rozrachunku takich dróg nie ma. Problem jest taki, że rezygnacja dla zdrowia z tłuszczy zwierzęcych to nie jeden magiczny czynnik...

To rewolucja i tu dochodzimy do czegoś co zabija logiczne myślenie.... Nasze wychowanie i przekonania
co jest dla nas zdrowe. Przecież skoro jemy coś przez całe życie i nie chorowaliśmy tyle lat, to nie może
być ten powód, pewnie genetyka...albo jeszcze coś innego.

Z tego wynika, że ktoś nas chce przekonać do jakichś głupot... To jest droga z którą człowiek musi zmierzyć się sam. Można to zignorować, nie uwierzyć. Można sprawdzić fakty i podjąć świadomie decyzję. Jestem pewny, że mózg się zbuntuje i znajdzie 100 powodów dla których nie będzie chciał się pogodzić z tym, że to może nam szkodzić.... Ale to już problem co człowiek chce, żeby okazało się prawdą.