Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Blog > Komentarze do wpisu

Kilka propozycji podatkowych dla Razem

Idą wybory, te w sumie najważniejsze, bo od nich zależy kto będzie sprawował realną władzę i ustanawiał prawo. Kampania wyborcza jeszcze przed nami, ale już trwa festiwal propozycji na skuszenie wyborców świńskim jelitem wypchanym mięsem mechanicznie oddzielonym, w tym z etykietką "podatki", dziś trochę mną zatrzęsło kiedy przeczytałem o pomysłach "bez podatku poniżej trzydziestki" czy "obniżmy podatki tym którzy nie będą kantować pracowników", szczegóły w rządowych materiałach, postanowiłem więc pozbierać trochę pomysłów które plączą mi się po głowie. 

Moja niechęć do głosowania na Partię Obecnierządzącą jest znana i absolutnie nie maleje, wszystkich powodów nie będę tu wymieniał. Ich rywale znani z ław sejmowych nie są lepsi, mam oczywiście swoje awaryjne mniejsze zło, ale też w ostatnich latach moje jak zawsze niezależne poglądy zradykalizowały się nieco (zachowując umiar i tradycyjną dozę konserwatyzmu). Dlatego też z dużym zainteresowaniem i sympatią obserwuję inicjatywę znaną jako Partia Razem, oczywiście nie w każdej sprawie jestem z nimi zgodny, ale jeżeli chodzi o ogólne kierunki polityki podatkowej - jak najbardziej. 

Cóż więc można byłoby zrobić? Pomysły jakie mi chodzą po głowie to:
- wprowadzenie sankcji dla nieuczciwych pracodawców, tj. tych którzy udają że zawierają z pracownikami umowy inne niż umowy o pracę, polegające na pozbawieniu ich prawa do zaliczenia do kosztów uzyskania przychodu wynagrodzeń wypłaconych osobom, z którymi należało zgodnie z art. 22 kodeksu pracy zawrzeć umowy o pracę; nie wyłącza to oczywiście wszystkich pozostałych obowiązków względem tych pracowników (to sprawa inspekcji pracy i sądów pracy), ale tego rodzaju bodziec podatkowy zmniejsza atrakcyjność sięgania po śmieciówki;
- wprowadzenie zakazu zaliczania do kosztów uzyskania przychodu świadczeń dla zarządów (i rad nadzorczych, bo czemu nie), zarówno wynagrodzeń (choć tu dopuszczam wyjątki na zasadzie o której będzie w następnym punkcie), jak i wszelkich innych świadczeń - samochodów, telefonów, sprzętu, przelotów, hoteli, reprezentacji... Jak spółka chce dowartościowywać swoich prezesów, to proszę bardzo, ale bez udziału podatników, niech akcjonariusze płaczą;
-  wprowadzenie motywacji do spłaszczania wynagrodzeń poprzez ograniczenie górnej kwoty wynagrodzenia, jaką można zaliczyć do kosztów uzyskania przychodu - np. jako ośmiokrotność najniższego wynagrodzenia wypłacanego w firmie,
- wprowadzenie ograniczenia zaliczania do kosztów uzyskania przychodu wydatków związanych z korzystaniem z samochodów - tu jednak wciąż się zastanawiam jak to mądrze ująć, żeby się nie okazało, że nie będzie można uznać za koszt wydatków na dowiezienie materiałów na plac budowy własną ciężarówką; kierunek nakreślony w tej nowelizacji uważam jednak niezmiennie za właściwy,
- koniecznie wprowadzenie sumowania wszystkich dochodów do opodatkowania - oczywiście problemem może być sytuacja w której ktoś akurat duże pieniądze zgarnie ze sprzedaży majątku, ale temu można częściowo zapobiegać przez wprowadzenie rachunków podatkowych, na których zostałyby zdeponowane takie znaczące wpływy, i do opodatkowania w danym roku przyjmowano by tylko kwoty faktycznie z takich rachunków wypłacane (podobne rozwiązania stosuje się w Stanach przy wygranych w totka, a przynajmniej w niektórych stanach)
- na zakończenie drobiazg z nieco innej beczki - utrzymywanie odliczenia na cele kultu religijnego wydaje mi się zbędne, nawet jeżeli ostatnio sam na nim skorzystałem, nie wiem tylko jak to wygląda w przypadku mniej licznych wyznań, ale wydaje mi się, że w statystykach Ministerstwa Finansów nie widziałem zbyt dużych kwot odliczanych z tego tytułu.  

Skupiłem się na podatku dochodowym, bo VAT jest przede wszystkim przedmiotem regulacji unijnych. Dorzucę jeszcze własną kontrę do rządowego pomysłu zwalniania z podatku wszystkich nasto- i dwudziestopluslatków - zamiast zwalniać im wszystkie dochody jak leci, wprowadziłbym zwrot podatku od wynagrodzenia z umowy o pracę za pierwsze dwa lata zatrudnienia (z limitem kwotowym, żeby nie zachęcać milionerów do prania dochodu przez bliższych i dalszych krewnych). 

To teraz zostało tylko wygrać wybory...

środa, 08 lipca 2015, bartoszcze
Tagi: podatki wybory

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: