Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Blog > Komentarze do wpisu

Morze lutowe

Z tymi współczesnymi wyjazdami to jest kram: zabiera człowiek cyfrowe aparaty (konwencjonalne czy w telefonach), po czym nielimitowany kliszą tłucze zdjęcia bez opamiętania. I potem przychodzi - jak kac po imprezie - ta ciężka chwila, w której trzeba przejrzeć te wszystkie wykonane zdjęcia.

Urlop za pasem, za trzy tygodnie powinienem być nad morzem. Wolę nie myśleć ile takich widoczków się uwieczni, choć okoliczności przyrody na pewno będą inne (zimowej plaży musiałbym szukać na Ziemi Ognistej). 

Gdynia promenada luty

Nie powiem Wam ile zdjęć przeglądałem dziś wieczorem żeby wybrać to jedno.

środa, 01 lipca 2015, bartoszcze

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: grzeczny, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/07/02 14:06:01
... niezła kompozycja... :)

Teraz tak na marginesie.

Niestety, ale trzeba uważać na pojemność nośnika i objetość zapisywanego na nim zdjęcia - bo wbrew pozorom można szybko zapełnić nośnik do pełna w "try miga", a komunikatu nie będzie:
- bartoszcze! Folguj z czestotliwością naciskania na przycisk migawki! Czas kończyć, bo ... i w tym miejscu dopisujemy sobie powody dlaczego musimy zwolnić częstotliwość naciskania migawki he he he))

A jak lubisz bawić się w wywoływanie RAW-ów, to już naprawdę trzeba być ostrożnym niemal do "bulu".
Pozdr.
-
2015/07/02 14:27:12
Mam nośniki o dość sporej pojemności, a ponadto co wieczór są przegrywane na nośnik o dużo większej pojemności ;)
-
Gość: grzeczny, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/07/02 16:09:19
A jak czesto wyselekcjonowane fotki wrzucasz na papier?

Przyznam, że jak trzymam w dłoniach wywołane w foto zakładzie zdjęcie, to wstępuje we mnie inny duch... który zmusza mnie do bardziej intensywnego przeżywania oglądanych przecież nie raz fotki(ek)...
Jakoś tak mam i raczej z tym nie walczę - wolę nieco papieru trzymać w albumie, niż tysiące zdjęć (oczywiście i tak mam te tysiące) na dysku czy też płytach:)

Innymi słowy ostatnimi laty inaczej podchodzę do obecnych aparatów fotograficznych i wciskam spust znacznie rzadziej niż ostatnimi laty. Ale nie powiem, że nie raduje się me serce w momencie, gdy ślubna wyciąga stare (dawniej klisza) zdjęcia z czasów, kiedy bylismy młodzi i niewycałowani, dzieciaki baraszkowały mając bose stópki... i podchodzi co chwila z pytaniem: a pamiętasz to, a pamiętasz tamto?

Heh - myślę sobie - gdybym nie szalał wskazującym palcem, to co byś wspominała...?
-
2015/07/02 16:33:17
Część cyfrowych zdjęć kasuję, a z zachowanych jedna trzecia leci na papier ;)
(mniej więcej)

Ale i tak już jakiś czas temu się nauczyłem, że nawet cyfrówką nie warto pewnych rzeczy na siłę robić, bo i tak nie wyjdzie.