Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Blog > Komentarze do wpisu

Policja broni, Policja radzi, Policja nigdy cię nie zdradzi

Smutna historia z wczoraj, przez smutną matkę spisana (pisownia oryginalna, wulgaryzmy w ramach cytatów z funkcjonariuszy).

"Serdecznie dziękuję policjantowi o numerze służbowym: 96 58 30 i Polskiej Policji za skuteczne zniwelowanie 20 lat mojej pracy wychowawczej.

Wracającego znad Wisły 20-latka policja zaprosiła do radiowozu za znaczek Razem na plecaku.

ZA ZNACZEK NA PLECAKU.

Tam, w zaciszu, bez świadków, policjant-kozak mówił, że nie lubi lewackich kurew i pedałów. Zapytał, czy młody lubi w dupę i czy bzyka się z pedałem Zandbergiem.
Zapytał, czy jest komunistą czy tylko lewacką spierdoliną.

Pierwszy błąd -- delikwent założył, że nie zrobił nic złego i może nie mieć dowodu.
Drugi błąd, że potem jednak ten dowód znalazł.

Panowie policjanci mu do wyboru mandat albo Kolska.

Błąd trzeci -- młody mandat przyjął, chociaż pałowania i paralizatorów w ofercie nie było, ale może był to pakiet specjalny.
Błąd czwarty -- uwierzył w to, co mówił policjant, że mandat 200 zł i podpisał nie sprawdzając kwoty.

W efekcie dostał mandat za 600 zł za "wprowadzenie funkcjonariusza w błąd i używanie słów uznanych za obraźliwe".
Jeśli nie dopisali znieważenia funkcjonariusza na służbie, do znaczy, że musiał mówić "do kroćset", "olaboga" i "sacrebleu".
Panów było czterech, gówniarz sam, świadków nie ma.

Przepraszam synu, że Cię dwadzieścia lat okłamywałam, że obywatel, nawet lekko nietrzeźwy, nie musi obawiać się policji.
Że policja tak naprawdę jest po Twojej stronie. Przepraszam, że nauczyłam Cię, że żeby cię ukarać, musisz być winny i że mandaty dostaje się sprawiedliwie. Niestety również nauczyłam Cię, że się je płaci i teraz muszę Ci pożyczyć 600 zł, które ze swoich studenckich dochodów będziesz mi spłacał trzy miesiące.

Panie Mariuszu, Marianie lub Marcinie, numer służbowy 96 58 30, już wiemy, że wróciły czasy, w których noszenie nieprawomyślnych znaczków jest niebezpieczne, że przed policją znowu należy uciekać.
Wychowałam się w latach '80, wiedzę jak omijać milicję wyssałam z mlekiem matki. Może pan być pewien, że ją przekażę synowi, żebyście z niego nie zrobili Grzegorza Przemyka Dobrej Zmiany.
A Panu i kolegom serdecznie dziękuję za rozwianie naszych złudzeń." 

Postscriptum: tekst został umieszczony na Facebooku i tam szeroko był rozpowszechniany. Po czasie mierzonym w godzinach został przez służby Facebooka skasowany, gdyż "nie spełniał Standardów społeczności Facebooka", tych samych, które w przypadku hate speech okazują się być naruszane dopiero w następstwie odwołania.

Please share.

niedziela, 26 czerwca 2016, bartoszcze

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2016/06/26 13:42:30
jestem wstrząśnięta!
-
2016/06/26 14:38:27
@kogelmogel
Więc udostępniaj i informuj.
-
2016/06/26 17:16:38
dobrze wiedzieć, że fanpejcz w końcu się wziął
-
2016/06/28 04:09:06
@ Bartoszcze:

Za rządów AWS jedna moja koleżanka została brutalnie obmacana, wielokrotnie zelżona werbalnie, a na koniec publicznie oskarżona o prostytucję przez, ekhem, stróżów prawa, którym nie spodobał się krój jej bluzki.

Za rządów SLD ja sam zostałem dotkliwie pobity, zawleczony z pociągu na komisariat i oskarżony o... czynną napaść na policjanta przez mundurowych, którym nie poszedł w smak... hmmm... do dziś sam do końca nie wiem, chyba repertuar przyśpiewek ludzi podróżujących kilka przedziałów dalej. Pamiątki po tym miłym zdarzeniu będę nosił na ciele do końca życia.

Za pierwszych rządów PiS dwóm funkcjonariuszom nie przypadł do gustu sposób, w jaki mój wówczas czternastoletni uczeń (byłem gimnazjalnym nauczycielem) opierał się o słup. Efekt? Złamany nos, trzy palce i pobyt w urokliwej izbie dla nieletnich (czy jak to się tam nazywało).

Za rządów PO inni dwaj funkcjonariusze mieli zastrzeżenia do tonu, jakim podczas kontroli drogowej zwracała się do nich moja rodzinna pani doktor. "Niewłaściwy" tembr kosztował B. kilkaset złotych plus kilka punktów karnych.

Nie, nie zamierzam ani wybielać wprowadzaczy dobrej zmiany (moje zdanie na ich temat, jak sądzę, dobrze znasz), ani też odmawiać chłopakowi współczucia (choć, jak widać po powyższych przykładach, tak znowu źle nie miał). Uważam po prostu, że dorabianie do sprawy kontekstu politycznego makabrycznie spłyca problem. Teraz za pretekst zrobił partyjny znaczek. Tak wyszło. Ale to wciąż tylko pretekst.

Pretekst do rozładowywania nadmiaru agresji i wyżywania się na słabszych przez [tu wstaw sobie odpowiednio dosadne określenie], który nigdy nie powinien założyć munduru. A takich, niestety, jest pośród rodzimych policjantów całe mnóstwo. Sfrustrowani upokarzająco niskimi (zwłaszcza w relacji do zawodowego ryzyka i odpowiedzialności) dochodami i paskudnymi warunkami socjalnymi. Poddawani wstrętnym praktykom przez niejednokrotnie równie sfrustrowanych przełożonych. Pozbawieni odpowiedniej konstrukcji psychicznej (kto normalny idzie do policji...?!), ale i w zasadzie jakiejkolwiek pomocy psychologicznej. Mogę to ciągnąć dalej, ale po co? Wystarczy przecież za obraz sporej części przedstawicieli służby, która ma nas w założeniach - buehehe - chronić.

OK, wciąż mam pełną świadomość, że ani nie jest to pełen obraz, ani - przede wszystkim - nie stanowi to żadnego usprawiedliwienia dla tego Mariana, Mariusza, czy jak mu tam. Nikt go do tej policji na łańcuchu - bez skojarzeń poproszę - nie zaciągnął, ani nikt go tam pod pistoletem nie trzyma. Dopóki jednak taki stan rzeczy nie zacznie się zmieniać, to i podobne opisanej akcje nie przestaną się zdarzać. Bez względu na to, czy za sznurki na samej górze pociąga Tusk, Kaczyński, Zandberg, czy Piegłasiewicz.

pees.
Mamie też współczuję. Zastanawiam się tylko, czy bardziej z powodu samego zdarzenia, czy może jednak bólu wywołanego upadkiem z choinki.
-
2016/06/28 09:42:39
@albiceleste
Być może gdyby nie miał znaczka, dostałby wpierdol za kolor koszulki, długość włosów czy trzynastą minutę po pełnej godzinie, nie wiadomo. A być może nie.

Zacytowałem opis zdarzenia w zasadzie dopiero po skasowaniu oryginalnego posta przez FB (już przywrócony). To ostrzeganie, nie wyciąganie wniosków.
-
2016/06/28 09:46:58
@a-c
BTW miło Cię widzieć!
-
2016/06/28 15:32:38
@ Bartoszcze:

Posiłkując się doświadczeniem śmiem przypuszczać, że jednak koszulka, włosy, czy zegarek też byłyby całkiem dość. Ale ok, załóżmy że w zrytej pale funkcjonariusza nr taki to, a taki zakiełkował pomysł obrony Ojczyzny przed pedalstwem i lewacką spierdoliną. Co to zmienia? Nie wiem, może to tylko ja, ale moim zdaniem w tym akurat kontekście nie ma większej różnicy pomiędzy frustratem maltretującym słabszych za przysłowiowy damski, a politycznym pojebem (idea "przyświecająca" temu ostatniemu bez znaczenia). Ani jeden, ani drugi nie powinni nigdy założyć munduru. Żadnego. A jednak ktoś pozwolił, by nosiciel zrytej pały się w mundur przyodział. Biorąc pod uwagę ogólnie znane ramy czasowe, nie sądzę, aby to pozwolenie miało miejsce już za dobrej zmiany.

Piszesz o ostrzeganiu. Ale przed czym/kim? Przed policją? Tu się zgadzam. Ale przed dobrą zmianą? W taki sposób....!?!

Nie owijając w bawełnę: ja też bym chciał, żeby dobra zmiana poszła już sobie w... no... właśnie tam. Co więcej, nie miałbym nic naprzeciw temu, by w jej miejsce zainstalowała się formacja ze znaczka (i to wcale nie tylko, ani nawet nie przede wszystkim przez sympatię do znanego nam obu eks-blogera;)). Tyle tylko, że takie teksty, jak ten cytowany, są na tym polu przeciwskuteczne. Bo z tonu tegoż tekstu da się odnieść wrażenie, jakby nieomal sam JarKacz w tym radiowozie siedział, może nawet w towarzystwie Krwawego Antka, i głaszcząc Alika po grzbiecie mlaskał z ukontentowaniem "patrz, kocie, jakich mamy zajebiaszczych policmajstrów!". Where do we go from here? Za chwilę okaże się, że gradobicie w Morągu, trudna ciąża pani Joli z Otwocka i hemoroidy pana Czesia z Czeladzi to też wina dobrej zmiany. No sorry, jeśli - excusez le mot - przypierdalasz się o byle co, w okamgnieniu każda twoja krytyka, nawet ta najbardziej zasadna, spada do takiej właśnie rangi...

pees.
Cieszę się:)
-
2016/06/28 15:58:39
@a-c10
Piszesz o ostrzeganiu. Ale przed czym/kim? Przed policją?

Przed nadużywaniem władzy. Dziś może ono przybrać kierunek jakoś tam inspirowany bezpośrednio czy pośrednio przez dobrą zmianę, ale - przy całej mojej niechęci do dobrej zmiany - nie zakładam, że to polecenia wprost z Żoliborza (czy gdzie tam). Ot, pewne procesy ostatnio się nasilają, nawet jeśli nie każdy ich wprost doświadczy, od tego są dzwonki alarmowe żeby dzwoniły.

PS Nie piszesz już nic? Robota...?
-
2016/06/28 17:40:29
@ Bartoszcze:

Naprawdę trudno mi uwierzyć, że ten jeden - choć bezsprzecznie haniebny - przypadek świadczy o nasilaniu się nadużywania władzy przez cymbałów w mundurach. Rozumiem rozżalenie autorki opowieści, niemniej apeluję o krztę rozsądku i autorefleksji. To nie JarKacz kazał jej przez dwadzieścia lat prawić synowi dyrdymały o szlachetnych policjantach, dniem i nocą czuwających nad dobrem Obywateli i tylko filujących jak by tu komuś zrobić dobrze. Owszem, jednostki się zdarzają, ale ogólny obraz Policji Polskiej nigdy taki nie był. I przypisywanie winy za to akurat dobrej zmianie (przy jednoczesnym szermowaniu Wielkimi Słowami) to oczywista bzdura.

A skoro tak, być może bzdurna jest także krytyka odnośnie TK, wolności obywatelskich, inwigilacji społeczeństwa, rozdawnictwa publicznej kasy, etc?

pees.
Trochę robota, trochę zdrowie, trochę zniechęcenie...
-
2016/06/28 17:53:03
Nieno, nie skacz szybkimi wnioskami :)
Przypadek jednostkowy to jedno. Tendencje to drugie.
Mogą mieć punkt wspólny i mogą nie mieć, co nie zmienia faktu, że im bardziej się o czymś nie mówi, tym bardziej o tym nie wiadomo.
-
Gość: grzeczny, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2016/06/29 11:44:34
Witam.
Poszkodowani informowali, że prokuratura ma zająć się tym przypadkiem? Chwasty z reguły są usuwane... niezależnie od tego kto jest właścicielem"poletka"...
-
2016/06/29 13:56:24
@ Bartoszcze:

Ale ja przecież w żadnym razie nie nawołuję do zamiatania podobnych przypadków pod dywan. Mówić trzeba. Po prostu, moim zdaniem, wypadałoby mówić z sensem.

Zachowanie policjanta/ów samo w sobie było wystarczająco skandaliczne. Absolutnie nie trzeba go dodatkowo ubierać w walkę z dobrą zmianą, ani podpierać się tragedią Przemyka. Bo tego typu zagrania, zamiast zwracać uwagę na istniejący od lat problem, tylko ów problem spłycają.

@ Grzeczny:

Panów było czterech, gówniarz sam, świadków nie ma.

No właśnie. Jakakolwiek próba konfrontacji najprawdopodobniej zakończyłaby się "ustaleniem", że "tak naprawdę" to panowie władza okazali pijanemu smarkaczowi całe mnóstwo wyrozumiałości i dobrego serducha. Rzucał się, klął, ubliżał im, a oni nie tylko go nie zakuli i nie odwieźli na wytrzeźwiałkę, ale jeszcze przemówili łagodnemi słowy do rozsądku i puścili do domu z niewygórowanym mandatem. Wicie-rozumicie, państwo mili, policjant też człowiek i świadom praw każdego wieku z chęcią przymknie oko na wybryki młodości, nie obraziwszy się zanadto, z pamięcią, że sam też kiedyś miał fiu-bździu w głowie. No ale żeby jeszcze w takiej sprawie narzekać? Zażalenia składać...?!? Nie, to już jest, proszę państwa, delikatnie rzecz ujmując, niestosowne.
-
2016/06/29 14:06:38
@a-c10
tego typu zagrania, zamiast zwracać uwagę na istniejący od lat problem, tylko ów problem spłycają

Widzisz, bo tu jest jednak kwestia perspektywy. Ty masz z niebieskimi doświadczenia jakie masz, inni mają lepsze (mój do znudzenia powtarzany przykład, jak to na Śląskim brygada pałowała kretynów o metr ode mnie, my z bratem siedzieliśmy spokojnie i włos nam z głowy nie spadł, oczywiście z kretynami nie mieliśmy nic wspólnego) to i szok gwarantowany. Wnioski każdy wyciąga jakieś, często pochopne.

najprawdopodobniej zakończyłaby się "ustaleniem"

Ach, oficjalna wersja już jest taka, że samarytanie pochylili się nad śpiącym pijanym młodzieńcem w Alejach. Że pół godziny później był w domu prawie trzeźwy, to pewnie zapłacił za kroplówkę werbalną.
-
Gość: grzeczny, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2016/06/29 15:22:03
Śladów interwencji nie ma, tzn. rzeczona pała nie była odpalona, więc młody musiał sprawdzić: czy jestem mocny i mi nie podskoczą. Tu raczej kwota Go przeraziła, bo wyniosła zapewne wielokrotność jego kieszonkowego... a tego już nie mógł ukryć i stał się "autorem scenariusza"... Mama klawisze odpaliła i poszło w Net, a umiejętność przekazania myśli swoich pozwoliło Młodemu na podniesienie problemu niskiego kieszonkowego do rangi problemu, który może generować takie zachowanie policjantów, jakie zostało (rzetelne?) przedstawione w tym wpisie.

Nieco szydery zawarłem w powyższym wpisie, ale raczej za cichy chód nikt nie dostaje 600 złociszy mandatu.
-
Gość: fracky, *.dynamic.gprs.plus.pl
2016/07/05 18:50:44
Nie dość, że polaczki łyknęły bez mydła amerykański produkt zwany facebook, to jeszcze szybciej przyswoili sobie amerykańską naiwność. Za oceanem powszechnie większość ludzi uważa, że jeżeli coś jest napisane na facebooku, to musi być prawda... hehe :D