Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Blog > Komentarze do wpisu

to słucham

Środa po Świętach była dniem roboczym dość leniwym, takim rozbiegowym trochę, nawet mało kto dzwonił, a jeśli nawet to ludzie z poważnymi sprawami. 

Czwartek z kolei zaczął się telefonem dzwoniącym o ósmej rano. Spojrzałem na wyświetlacz, uznałem - po kierunkowym - że osoba dzwoniąca z odległego zakątka Polski (imaginuję sobie że mogła to być Barłożnia Gościeszyńska) nie ma do mnie pilnej i ważnej sprawy, a jedynie dzwoni z jakiegoś call center, niemniej odebrałem, bo nigdy do końca nie wiadomo, gdzie któryś z banków obsługujących moje karty kredytowe postanowił outsourcować obsługę. Rzekłem do słuchawki suche "słucham" i nasłuchiwałem. Najwyraźniej tempo mojego odbierania zaskoczyło osobę z drugiej strony, bo przez dobrych kilka sekund nie odezwała się, a kiedy zebrała się - zdążyłem już odsunąć telefon od ucha i ze zgryźliwym uśmiechem rejestrowałem dźwięk dobiegający z głośniczka, wskazujący że ktoś próbuje mimo wszystko nawiązać ten kontakt; cóż, panny roztropne gotowe są na właściwy moment... (i nie jest to aluzja do płci czy stanu cywilnego drugiej strony)

Kilka godzin później podjęta została druga próba. Sięgnąwszy po odłożony gdzieś z boku telefon spojrzałem na wyświetlacz, pomyślałem w duchu, że numer podobny (z dokładnością do kierunkowego, nie rejestruję szczegółów), odebrałem i ponownie rzuciłem "słucham". Tym razem po chwili ktoś się odezwał, lecz w sposób taki dziwnie niepewny, jakby był zaskoczony że nawiązaliśmy rozmowę, w każdym razie nie wyszedł poza "dzień dobry" i zawieszenie głosu, zupełnie jakbym to ja dzwonił a nie na odwrót. Dla podtrzymania kontaktu powtórzyłem więc do słuchawki "słucham".

I wtedy usłyszałem w słuchawce:
- A to sobie słuchaj.

Rozbawiło mnie - przynajmniej było krótko i oryginalnie, ktokolwiek to dzwonił.

czwartek, 28 grudnia 2017, bartoszcze

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2017/12/29 01:05:47
uśmiałeś mnie :D
-
2017/12/29 01:16:07
Może to był ktoś, kto długo mieszkał za zachodnią granicą. W Niemczech jest zwyczaj, że odbierając telefon przedstawiamy się nazwiskiem (plus nazwą firmy, jeżeli to służbowy numer). Nielogiczne co prawda (bo to przecież ten, kto dzwoni, ma interes), ale tak się przyjęło.

Tak że może jak ktoś do tego przyzwyczajony, dzwoni, słyszy "słucham", nie wie czy dobrze się dodzwonił i to go wytrąca z rytmu. I widocznie nie zależało mu na tyle żeby dopytać, samemu się przedstawić czy w ogóle kontynuować rozmowę.

Wesołych... tzn. do siego roku!
-
2017/12/29 11:21:12
@nudniejszy
:)
To mi przypomniało anegdotę jeszcze z 80s, jak pewna Polka mieszkająca we Francji bądź w Szwajcarii opowiadała, że nazywają ją "Madame Proszę", bo odbierając telefon tak właśnie zaczynała.

A jak telemarketer taki przewrażliwiony, to chyba złą pracę wybrał :)
-
2017/12/29 15:37:32
trzydzieści lat mieszkam w Niemczech i nigdy nazwiskiem telefonu nie odebrałam, w końcu jak ktoś do mnie dzwoni, to wie do kogo, albo? :D

wszelkie telemarkety mam w telefonach poblokowane, blokowałam sukcesywnie, teraz to wielka rzadkość, która oczywiście ląduje na czarnej liście :)
-
2017/12/29 18:47:42
Hmm, ojciec mój rodzony ledwie rok czy dwa spędził za Odrą a zwyczaj podawania nazwiska przy odbieraniu własnego telefonu mu pozostał.
-
2017/12/29 18:55:39
nobo wiadomo, że im jest się krócej, to jest się bardziej :D