Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Blog > Komentarze do wpisu

Obecność na sali obrad

Przy okazji znanej zadymy wokół ustawy antyantyaborcyjnej oprócz sztandarowego tematu "jak mogliście nie przyjść/nie zagłosować/wyjąć karty!", pojawił się również nieco mniej akcentowany wątek "to skandal że taki temat, taka ustawa zgłoszona przez obywateli, a was posłów nie ma na sali obrad!". Ten ostatni wątek zaciekawił mnie w weekend na tyle, że aż postanowiłem sprawdzić pewne rzeczy.

Przypomnijmy na początek, że rzecz się miała w dniu 10 stycznia bieżącego roku, podczas 55 posiedzenia Sejmu VIII kadencji. Na stronie Sejmu dostępny jest pełen zapis obrad na sali plenarnej, trwających od godziny 09.05 do godziny 00.25, zastrzegam, że nie oglądałem całości, kto ciekaw, proszę bardzo samemu. Z wykazu mówców wynika, że Barbara Nowacka rozpoczęła prezentowanie projektu o godzinie 16.05, zakończyła około 16.40, dyskusja trwała gdzieś do 18.30 (sądząc po stenogramie). Ze zdjęć, które tu czy tam się przewijały, wynika, że sala obrad była w większości pusta (w dyskusji zabrało głos parędziesiąt osób).

A gdzie reszta? Sejm liczy nominalnie 460 posłów, na pierwszym wieczornym głosowaniu po 22.00 pojawiło się 428 osób. Zerkamy na listę transmisji: od 15.00 do 17.30 trwało posiedzenie Komisji Obrony Narodowej, od 15.00 do 16.50 Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych, od 15.00 do 17.00 zespołu ds. morskiej energetyki wiatrowej, od 15.40 do 16.20 Komisji Spraw Zagranicznych, od 16.00 do 19.00 Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży etc... Praca posłów odbywa się bowiem nie tylko na sali plenarnej (zresztą jak się pośledzi trochę co się dzieje na tej sali, to może i lepiej że nie wszyscy tam siedzą), nad projektami ustaw dyskutuje się w komisjach właśnie, gdyby wprowadzić obowiązek, że posłowie mają być podczas na sali plenarnej podczas czytania ustaw (i dyskusji), to z jednej strony czas ich pracy trzeba byłoby chyba podwoić, a z drugiej czas spędzony na przysłuchiwaniu się dyskusjom/pyskówkom byłby mocno zmarnowany (o czym wie każdy kto bierze udział w zebraniach, na których nie ma nic do powiedzenia). 

Tak dla zasady pamiętajmy, że nieobecność posłów na sali obrad nie musi świadczyć o niedbalstwie (czy o lekceważeniu to inna sprawa, ale to też wynika raczej z indywidualnych przyczyn).

wtorek, 16 stycznia 2018, bartoszcze
Tagi: Sejm

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: alp61, *.adsl.inetia.pl
2018/01/18 12:59:40
Nie sądzisz, że posłowie świadomi swoich obowiązków powinni wymusić na kierownictwie Sejmu taką organizację prac, która umożliwiłaby im solidne wywiązywanie się z mandatu?
-
2018/01/18 15:09:44
Ale to jest pytanie, na ile siedzenie 12h na sali obrad i słuchanie przemówień jest solidniejszym wykonywaniem mandatu, niż siedzenie 8h w komisji i omawianie szczegółów planowanych przepisów.