Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Blog > Komentarze do wpisu

Przyczynek do teorii parawaningu

Wyjeżdżając na morze rejestrowałem kolejne okruchy i odpryski narodowej debaty o parawanach, słuchając argumentów o ich niepodważalnej polskości na tle świata, o ich niepodważalnej praktyczności nad polskim morzem, o tym jak... A potem chodziłem plażą, w dni spokojne i bardzo wietrzne, obserwowałem jak ludzie tę plażę zaludniają w mniejszym lub większym stopniu (w zależności od dnia i miejsca). I obserwując (zamiast mijać tylko), dostrzegałem coraz więcej i więcej.

Zacząć trzeba od truizmu, że parawan parawanowi nierówny, zwłaszcza jeśli chodzi o długość. Są parawaniki na trzy segmenty, widziałem jednak i monstra obejmujące segmentów dziewięć, z takim wielkim to aż trudno nie zająć sporego fragmentu plaży lub nie grodzić się wielostronnie. Nie mam pojęcia (w sklepach nie patrzyłem), na ile wybór wielkości jest pochodną świadomej decyzji, a na ile akurat dostępnego asortymentu i wyłapanej promocji. Rozważania o rozmiarze stają się jednak bezprzedmiotowe, kiedy ktoś buduje swoją palisadę z trzech parawanów (różnobarwnych), bo i takie przypadki widziałem.

Podobnoż główną funkcją parawanu na polskiej plaży jest ochrona przed wiatrem. Przyznam, że czasem nawet widziałem parawany stawiane w poprzek wiatru (zwykle takie mniejsze) i ludzi chowających się za parawanem. Uczciwie przyznam też, że nie widziałem, aby ktoś osłonił się od wszystkich stron z wyjątkiem nawietrznej... ale też byłoby to rzadkiej wody osiągnięcie. W praktyce dominowało osłanianie się z trzech stron, a nawet z trzech i pół, pozostawiając tylko wąskie wejście od strony morza (wiatr wbrew pozorom najczęściej wiał wzdłuż brzegu, nie od morza).

Za parawanowym ogrodzeniem można było znaleźć wiele: koce/ręczniki, namiociki do chowania się przed słońcem/wiatrem, pustą przestrzeń... Pamiętam nawet fascynujące przypadki, kiedy parawan służył do starannego ogrodzenia (z wszystkich możliwych stron) jednoosobowego ręcznika plażowego, tworząc swoistą izolatkę. O dziwo, niekoniecznie parawany były od spodu starannie zabezpieczane nadsypaniem piasku na materiał, przez co nie chroniły od piasku naniesionego przez wiatr lub przechodzącego plażowicza.

Na swojej nadmorskiej kwaterze znalazłem w kącie parawan. Do dziś nie wiem z ilu segmentów się składał.

niedziela, 19 sierpnia 2018, bartoszcze

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: