Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Blog > Komentarze do wpisu

Nakaz zapłaty z urzędu skarbowego

"Pierwszy Śląski Urząd Skarbowy w Sosnowcu
nakazuje spółce Przedsiębiorstwo Handlowe Zalewajka spółka z o.o. w Sosnowcu, NIP XXXXXXXXXX, aby zapłaciła Janowi Łożyrokowi w Rudzie Śląskiej, NIP YYYYYYYYYY,
kwotę 1.230,00 zł (w tym podatek VAT 230,00 zł)
tytułem faktury VAT nr 666/09/18
w terminie 14 dni, lub w tym terminie złożyła zarzuty zgodnie z pouczeniem."

Widzieliście kiedyś coś takiego? Na pewno nie, bo odkąd istnieją numery NIP, to takiej możliwości prawo nie przewiduje. Rozważam jednak od jakiegoś czasu, dlaczego właściwie takie coś nie mogłoby zostać wprowadzone - w ramach akcji odciążania sądów. Powiedzmy sobie otwarcie: spośród milionów spraw rejestrowanych w sądach (prawie 15 mln w roku 2017), największą grupę stanowią proste żądania urzędowego stwierdzenia obowiązku zapłaty (jeśli nie gubię się w statystykach Instytutu Wymiaru Sprawiediwości, to dobrze ponad 4 miliony). Gdyby sądy nie musiały się tym zajmować...

Kiedy taki pomysł rzucałem na Twitterze, spotkałem się z dwiema głównymi grupami zarzutów: że dlaczego urząd skarbowy miałby zajmować się rozstrzyganiem sporów (argument przewidywalny) i że to zbędne dokładanie obowiązków pracownikom administracji (ten mnie zaskoczył). Co do tego drugiego powiem wstępnie że oczywiście nie chodzi o to, żeby pracownicy urzędu skarbowego wczytywali się w pozwy i tonęli w stertach faktur obok swoich dotychczasowych obowiązków, gdyby to miało wejść w życie to po przygotowaniu odpowiedniej infrastruktury (personelu też, choć nie widzę potrzeby żeby miał szczególne przygotowanie fachowe). Co do pierwszego powiem, że w założeniu nie jest to przeznaczone do rozpoznawania spraw spornych (luźno oszacuję, że 90% nakazów zapłaty kończy sprawę w sądzie). Spróbujmy więc sobie wyobrazić jak to miałoby działać, w oparciu o to co w urzędach skarbowych już się znajduje. 

Co miesiąc do urzędów skarbowych wpływa ponad 1,5 miliona zestawień faktur wystawionych i otrzymanych przez podatników VAT, czyli Jednolitych Plików Kontrolnych (JPK). Każdy JPK zawiera nazwy podatników, ich adresy, numery NIP, daty wystawienia, numery i kwoty faktur. Zasadniczo w normalnych warunkach jeżeli ktoś dokonał transakcji potwierdzonej fakturą, to powinna się ona znaleźć w dwóch JPK - wystawcy i odbiorcy faktury. 

Wyobraźmy sobie teraz, że spółka Zalewajka (z pierwszego akapitu) nie zapłaciła firmie pana Łożyroka za fakturę. Co robi pan Łożyrok? Loguje się do aplikacji czy też wypełnia formularz potwierdzony podpisem elektronicznym, wprowadzając dane: własna nazwa i NIP, data wystawienia, numer faktury i wartość faktury, nazwa i NIP kontrahenta. Urząd sprawdza te dane pod kątem zgodności z JPK pana Łożyroka (najlepiej w sposób zautomatyzowany), dokonując w ten sposób wstępnej weryfikacji. Jeśli ta wypadnie pomyślnie (pomyłki chodzą po ludziach), sprawdza te same dane w JPK spółki Zalewajka (najlepiej w sposób zautomatyzowany). Jeżeli okaże się że obaj przedsiębiorcy zgodnie zgłosili tę samą fakturę w JPK, uznaje za wystarczająco prawdopodobne, że spółka Zalewajka powinna panu Łożyrokowi zapłacić i generuje nakaz zapłaty. Jeżeli spółka Zalewajka będzie miała zastrzeżenia - niech to trafi do sądu (tu widzę np. formularz zaskarżenia wskazujący czy zastrzeżenia wynikają z zapłaty, czy ze sporu między stronami).

Oczywiście, dla zwiększenia pewności że urząd skarbowy - wykonując uprawnienia władcze państwa - nie zostanie "wykorzystany", można rozważyć wzmocnienie odpowiedzialności wierzyciela przez złożenie oświadczenia, że należność nie była kwestionowana (być może, że dłużnik został wezwany do zapłaty), a prawdziwość danych jest podawana pod odpowiedzialnością karną. Sądzę jednak, że kontrola na poziomie JPK sama w sobie jest wystarczająco mocna, problem pojawi się raczej przy rozszerzeniu systemu na sprawy nie tylko pomiędzy podatnikami VAT (takich w skali roku jest kilkaset tysięcy).

Przypuszczam, że największym problemem mentalnym będzie jednak "ale jak to nie sąd będzie się wypowiadał o obowiązkach cywilnych?". W tym miejscu pozwolę sobie sięgnąć do unijnego rozporządzenia nr 805/2004 w sprawie utworzenia Europejskiego Tytułu Egzekucyjnego dla roszczeń bezspornych, ułatwiającego egzekwowanie roszczeń w sprawach transgranicznych. Artykuł 4 punkt 7 tego rozporządzenia przewiduje, że w Szwecji, w uproszczonym postępowaniu dotyczącym nakazów zapłaty, wyrażenie "sąd" (wydający orzeczenie podlegające wykonaniu) obejmuje również szwedzkie służby egzekucyjne (powinienem zacytować też szwedzkie nazwy, ale nie chcę zniekształcić pisowni). 

Chcemy odjąć obowiązków sądom? To nie trzymajmy się kurczowo myśli, że sąd musi. Zwłaszcza tam gdzie nie musi. 

niedziela, 21 października 2018, bartoszcze

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2018/11/09 16:33:13
@Dubelek
"A jak wyglada obecnie sprawa urzędu skarbowego wobec osób pracujących za granicą?"

Proponuję kontakt z biurem rachunkowym, ale namiarów nie podam, a raczej wytnę.