Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Blog > Komentarze do wpisu

Po co są te wybory?

Takie pytanie w przededniu wyborów prawie, tuż przed ciszą wyborczą, może dziwić. Nie, nie zniechęcam nikogo do pójścia, ani do tego nie zachęcam, po prostu będzie taka okołowyborcza refleksja, nieoczekiwana trochę nawet dla mnie samego. A wszystko zaczęło się od jednego wpisu na Twitterze...

Jest sobie taka gmina wiejska, mniejsza o nazwę ("jeśli nie Kuba, moje nazwisko pana nic nie powie"), być może jest ich więcej. Gmina obejmuje w sumie 12 wsi i wioseczek, nieco ponad sześć tysięcy mieszkańców, z tego pięć tysięcy uprawnionych do głosowania, do wyborów pójdzie pewnie ponad połowa (cztery lata temu frekwencja wyniosła 59%). Co w niej specjalnego? Otóż na 15 radnych (tyle zgodnie z ustawą wynosi minimalny skład rady) aż 12 zostanie wybranych... bez wybierania, bo w okręgu wyborczym zgłosił się tylko jeden kandydat.

Ktoś może pomyśleć, że to zaprzeczenie demokracji (tak w sumie brzmiał ten pierwotny tweet). Ja przyjrzałem się szczegółom i doszedłem do wniosku, że skoro jeden kandydat przypada (statystycznie) na 338 wyborców, z których 200 pójdzie na wybory... to czy naprawdę potrzebują do tego ceremoniału z komisją, kartami, urną (i zasłonką)? Co stoi na przeszkodzie, żeby wieś uzgodniła to sobie w zimowe wieczory czy niedzielne popołudnia, kto ma ją reprezentować w radzie gminy? W czym taki wybór będzie gorszy od oficjalnego i sformalizowanego?

Na wszelki wypadek rozważyłem jeszcze jedno pytanie: czy to nie jest aby jakaś osiadła w gminie klika? Cała dwunastka radnych, którzy zostaną wybrani "bez wyborów", pochodzi z listy lokalnego gminnego komitetu. Zerknąłem do wyników poprzednich wyborów - cztery lata temu tylko dwoje z kandydatów zostało wybranych już przed otwarciem lokali wyborczych. Z pozostałej dziesiątki jeden z kandydatów poprzednie wybory przegrał, drugi wygrał - ale przeciwko kandydatowi tego komitetu (czyli jakby z opozycji przeszedł do większości). Ale najciekawszy przypadek to radny in spe, który... w poprzednich wyborach nie brał udziału. Oznacza to więc, że 424 wyborców we wsi już przed wyborami uznało, że wie kto ma być ich nowym reprezentantem w radzie gminy. Czy na pewno potrzebowali do tego ogólnopolskiej procedury?

W demokracji chodzi o wolę większości i o gwarancję równych praw. Nie mam przekonania, że w ten sposób doszło do naruszeni tych zasad.

piątek, 19 października 2018, bartoszcze

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: fracky, *.dynamic.gprs.plus.pl
2018/10/20 10:17:08
Kolejny post bezsensu, do tego dowodzisz, że nie masz pojęcia o istocie tych wyborów. Zapomniało się, że to nie tylko wybory do rady miejskiej ale to trzech innych organów. Zapomniało się również, że w przypadku jednego kandydata do rady nominacja jest automatyczna i nie wyboru ankietowego jak w przypadku burmistrza.

Natomiast co do małej ilości chętnych, to mamy kolejny dowód, że Polacy nie wiedzą co to jest demokracja, czego jesteś żywym przykładem pisząc, że nie zachecasz do udziału w nich.
-
2018/10/20 10:32:30
fracky:
" Zapomniało się również, że w przypadku jednego kandydata do rady nominacja jest automatyczna"

notka:
"Otóż na 15 radnych (tyle zgodnie z ustawą wynosi minimalny skład rady) aż 12 zostanie wybranych... bez wybierania, bo w okręgu wyborczym zgłosił się tylko jeden kandydat."

Jak łatwo zdemaskować tępego hejtera.
Nie próbuj tu pisać jeśli nie zaczniesz od "przepraszam znowu zrobiłem z siebie idiotę".

Powyższego komentarza nie wycinam żeby został dowód Twojej kolejnej kompromitacji.
-
2018/10/20 13:29:16
Fracky, jak jest napisane że pisanie masz zacząć od przeprosin, to znaczy, że masz zacząć od przeprosin - inaczej wyleci.
-
2018/10/20 16:28:05
Fracky, chamowate próby obejścia zasad to strata czasu, do udowadniania własnej zajebistości masz swojego bloga.
A wystarczy raz przeczytać uważnie i ze zrozumieniem.
-
2018/10/20 22:25:30
Ponieważ niektórzy mają problemy z czytaniem:

Fracky, jak jest napisane że pisanie masz zacząć od przeprosin, to znaczy, że masz zacząć od przeprosin - inaczej wyleci.
Chamowate próby obejścia zasad to strata czasu, do udowadniania własnej zajebistości masz swojego bloga


-
2018/10/22 15:07:41
To jest w zasadzie w pewien sposób zabawne, że autor komentarza konsekwentnie wycinanego za chamstwo próbuje ten fakt zgłaszać jako awarię techniczną :)