Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi
Kategorie: Wszystkie | Bez | Eko | F1 | Junior | Język | Kult-ura | Milionerzy | Prawo | Sport | Z podróży
RSS
niedziela, 15 lipca 2018

12 lipca, 07.23

Teraz właściwie sobie w pełni uświadomiłem, że kiedy parę minut przed końcem dogrywki chorwacki trener ściągał Modricia, to była to forma powiedzenia Anglikom "nie, nie macie już szans tego wyciągnąć". Teh final insult.

14 lipca, 23.30

Kiedy spojrzałem na skład Anglików przed meczem o trzecie miejsce, pomyślałem sobie "teraz tam już całkiem nie ma komu grać", i poza Dierem (oraz tradycyjnie wrzucającym Trippierem) faktycznie nie było. Z drugiej strony tymczasem Czerwone Diabły przebrały się w żółte koszulki i szczerze żałowałem, że nie założyli też brazylijskich spodenek, w każdym razie w brazylijskim stylu urządzili sobie Belgowie zabawę w wesołą kompanię Robin Hooda, ośmieszając Anglików okrutnie.

15 lipca, 19.50

To się w końcu musiało tak skończyć: Pani Fortuna musiała odebrać swoją dolę za tolerowanie tej chorwackiej dezynwoltury. I jak w greckiej tragedii*, musiało się to zdarzyć akurat wtedy, kiedy Chorwaci grali bodaj najpiękniej, nie przejmując się wmawianym im z wszystkich stron zmęczeniem. Bach! pechowy samobój po niesłusznie podyktowanym wolnym. Bach!! Pechowy karny, bo Perisic nie wiedział gdzie z rękami uciekać (a sędzia długo się naradzał nad decyzją). Później jeszcze dwa gole do których Francuzi się bardziej przyłożyli, ale ten Pogby to i tak dość szczęśliwe kopnięcie. 
Francja mistrzem, ale (jak w dowcipie) niesmak pozostał. 
I to już tak naprawdę koniec tego Mundialu. 

*czepił się ten frazeologizm, choć nic o tym w greckich tragediach nie pamiętam

środa, 11 lipca 2018

10 lipca, 19.58

Patrzę na składy Francuzów i Belgów, ważę w myślach koncepcje taktyczne, a potem głęboko wzdycham nad niewykorzystanym potencjałem gry Dembele przeciwko Dembele. 
Nie, to nie taki sam przypadek jak Boateng przeciwko Boateng.

10 lipca, 22.03

Chciałbym coś dobrego napisać o Francji, ale przychodzą mi na myśl tylko porównania do Grecji (mur i stay fragment), Islandii (obrona całą drużyną) czy Portugalii (obrona całą drużyną plus wkurzanie przeciwnika). I co z tego że okazjonalnie przyspieszał Griezmann, Kante czy Mbappe, przyspieszanie Hazarda było co najmniej o klasę lepsze, nawet może lepsze niż Modricia. 

11 lipca, 21.14

Rzeczy fascynujące w tym meczu:
- dezynwoltura w grze Chorwatów
- miejsca, w których Rakitic idzie do pressingu, w szczególności na bramkarza
- sposób w jaki Szpakowski wymawia nazwisko TripPIER, jakby mówił o Francuzie, a nie Angliku.

11 lipca, 22.51

Na Chorwatów nie sposób patrzeć bez zadziwienia. Trzecia dogrywka z rzędu a biegają jak po wolnym losie. Im więcej się po nich człowiek spodziewa, tym bardziej grają nonszalancko, zachowując się w półfinale mundialu jakby byli na treningu, kopiąc piłkę jakby z myślą, że sama zaleci we właściwe miejsce. Spokojnie mogli i powinni byli wygrać w regulaminowym czasie, wysnułem w pewnej chwili teorię, że sam mundial jako taki już ich po prostu nudzi i celują w wygranie wszystkich meczów fazy pucharowej po karnych. 
A w pewnej chwili włączają drugi bieg i wtedy są bezdyskusyjnie najwspanialszą drużyną na tym turnieju.

sobota, 07 lipca 2018

6 lipca, 18.03

Podchodziłem do tego meczu fatalistycznie, nie robiąc sobie zbyt wielkich nadziei, i to zanim się dowiedziałem, że Cavani nie zagra. Nie powinienem więc czuć wielkiego rozczarowania że Urugwaj odpadł, ale dlaczego, ach dlaczego, musiał odpaść po takim farfoclu Muslery? Ten rok jakąś klątwą Kariusa jest obłożony.
I pamiętam, że po drugiej stronie boiska Lloris tak cudownie zapobiegł 1-1.

6 lipca, 22.48

Patrzyłem na bramkarzy. Na szalejącego w belgijskiej bramce człowieka-pająka, któremu obrońcy dawali zdecydowanie zbyt wiele okazji do wykazania się (nawet jeśli drugie tyle strzałów zablokowali, a trzecie tyle poszło górą), ale to było łatwe. Po drugiej stronie boiska stał Alisson, dotąd w turnieju zbytnio nie niepokojony, raz tylko pokonany; w tym meczu Belgowie oddali trzy celne strzały , dwa obronił bez wysiłku, w trzeciej próbie de Bruyne znakomicie wykorzystał Marcelo jako ruchomą zasłonę i strzelił przy słupku że Papin by się nie powstydził. Przy kornerze i przedłużeniu piłki przez Kompany'ego Alisson nie miał szans z samobójem, aczkolwiek jestem ciekaw co by było gdyby to przedłużenie doszło do Witsela. W każdym razie szkoda, że nikt go porządnie nie sprawdził.

7 lipca, 19.12

Lubię Anglików. Nieprzesadnie, ale lubię. Nie zmienia to faktu, że nie ulegam czarowi angielskich nazwisk piłkarzy (nawet jeśli nie brzmiią one w sposób tradycyjnie angielski). Oglądając jak grają przeciwko Szwedom, zachodziłem w głowę, jak ci Szwedzi dali radę dojść aż tak daleko (eliminując tyle renomowanych ekip), skoro byli bezradni wobec mało kreatywnych Anglików. Swoistym podsumowaniem był klocowaty Maguire udający momentami rozgrywającego, jeśli nie skrzydłowego, którego Szwedzi nie potrafili ograć, choć powinni byli ośmieszyć.

7 lipca, 23.29

Droga od nieba do piekła jest krótka. Fernandes w dogrywce dał Rosjanom karne, a potem pozbawił ich awansu nie trafiając w bramkę. Akinfiejew obronił jedenastkę Kovacicia, ale na tym skończyło się jego rumakowanie, karny Modricia pofrunął od jednej bocznej siatki do drugiej. Rosjanie nie mogą jednak narzekać, bo w ten sam słupek przymierzył wcześniej Perisić, tylko piłka wtedy wzdłuż linii bramkowej wyszła w pole.
Chyba że to była przeciwna bramka.

piątek, 06 lipca 2018

30 czerwca, 11.17

Trochę żałowałem, że Kolumbia wygrała naszą grupę. Gdyby skończyła na drugim miejscu, to w górnej połówce drabinki byłyby 4 drużyny południowoamerykańskie, z teoretyczną szansą na awans wszystkich 4 do ćwierćfinałów. Z kolei w dolnej połówce do 7 drużyn europejskich... mogliśmy dołączyć jako ósma i zrobić sobie małe Euro. Zwłaszcza że zagralibyśmy z Anglią.

1 lipca, 18.15

Cudowny w swej złośliwości tweet:
Don't cry 4-3, Argentina.

2 lipca, 17.08

Zaczynam poważnie żałować, że nie znalazłem na satelicie niemieckiej telewizji publicznej. Nie, nie chodzi o protesty polityczne ani o narodowe reklamy, tylko o komentatorów. Polscy podniecają się, że Ney-MAR (akcent jak w TVP) CUDOWNIE GENIALNIE wbił piłkę do bramki wślizgiem. Niemieckich bym też zrozumiał, niestety.

3 lipca, 22.15

Imponuje mi Yerry Mina. Po czterech meczach ma tyle samo strzelonych bramek z gry (czyli wszystkie bez karnych), co Harry Kane. Chciałbym go zobaczyć w parze z Bednarkiem, też mi chłopak się podoba. 

czwartek, 05 lipca 2018

Wczoraj popołudniu doszło do tzw. zaciemnienia Wikipedii. Polega to na tym, że gdy otworzymy dowolne hasło, to po chwili następuje przekierowanie do strony zawierającej "Stanowisko wikipedystów w kwestii dyrektywy o prawach autorskich". A że temat ten śledzę od pewnego czasu, to załamałem nieco ręce i postanowiłem na tym przykładzie pokazać, w jak ślepe uliczki brnie dyskusja na ten temat. 

Ponieważ oświadczenie wkrótce zapewne zniknie, będę analizował jego tekst fragmentami.

"5 lipca 2018 Parlament Europejski zdecyduje w głosowaniu, czy propozycję dyrektywy dotyczącej praw autorskich wystarczy procedować przez odpowiednią komisję, czy należy ją przegłosować plenarnie. Jeżeli nastąpi to pierwsze, a proponowana dyrektywa zostanie przyjęta w brzmieniu zaakceptowanym przez komisję JURI, otwartość Internetu będzie poważnie zagrożona."

Oznacza to w pewnym skrócie: przez ostatnie 20 miesięcy komisje Parlamentu obradują nad projektem wniesionym przez Komisję Europejską. Komisją wiodącą jest komisja prawodawcza (JURI), swoje propozycje zgłosiły też inne komisje, 29 czerwca komisja JURI przekazała swój finalny projekt (ilość naniesionych poprawek liczy się w tysiącach), a zatem pytanie brzmi: czy półtora roku pracy miało znaczenie, czy zaczynamy od nowa. O "zagrożeniu otwartości Internetu później", bo na razie to tylko hasło.

"Aktualna treść dyrektywy nie aktualizuje prawa autorskiego w Europie i nie promuje uczestnictwa w społeczeństwie obywatelskim."

Gdyż - uwaga - dyrektywa dotyczy praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym i będzie jedną z wielu dyrektyw unijnych dotyczących prawa autorskiego. Czyli jest to zarzut typu "zmieniacie zasady opieki nad dziećmi, a nie wprowadzacie małżeństw jednopłciowych". 

"a zagraża wolności online i tworzy przeszkody w dostępie do Sieci. Wprowadza nowe ograniczenia, filtry i restrykcje."

Jest to co do zasady nieprawda, chyba że przez "wolność online" ktoś rozumie prawo do naruszania cudzych praw autorskich. Jest to dość intrygujące w świetle zasad Wikipedii, która przestrzega cudzych praw autorskich. Dyrektywa w ogóle nie zajmuje się dostępem do sieci, a "ograniczenia i restrykcje" jakie wprowadza, to zakaz zarabiania na cudzych tekstach prasowych bez zapłacenia wydawcom tych tekstów oraz środki mające zablokować zarabianie na cudzych utworach (w praktyce na piosenkach, filmach i serialach). O "filtrach" później.

"Jeżeli propozycja zostanie przyjęta w obecnej formie, dzielenie się wiedzą encyklopedyczną w sieciach społecznościowych, czy znajdowanie artykułów w wyszukiwarkach może nie być możliwe. Wikipedia także będzie zagrożona."

Zapomnieli dodać, że encyklopedie internetowe (takie jak Wikipedia) i ogólnie projekty niekomercyjne (w tej wersji projektu, która została przekazana Parlamentowi pod głosowanie) są wyłączone spod dyrektywy, a przynajmniej spod tych postanowień, które najgłośniej zwalczają. Co mieli na myśli o znajdowaniu artykułów w wyszukiwarkach... dalibóg, ciężko zgadnąć.

"Przeciw propozycji już zdecydowanie sprzeciwiło się ponad 70 programistów, w tym także twórca sieci, Tim Berners-Lee, 169 naukowców i badaczy, 145 organizacji zajmujących się prawami człowieka, wolnością słowa, badaniami naukowymi, a także branża technologiczna, Wikimedia Foundation, organizacja non-profit, która opiekuje się, między innymi, tą darmową encyklopedią."

70 programistów to faktycznie ważny głos, przepraszam za ironię. Nawet jeśli wśród nich jest TBL, który ostatnio przyznał, że jest załamany tym, jak internet nie działa tak jak sobie wymyślił 30 lat temu. Ale wróćmy do meritum.

"Z tych powodów polskojęzyczna Wikipedia zdecydowała się na zaciemnienie wszystkich swoich stron na 24 godziny (do godz. 15.00 5 lipca 2018). Chcemy nadal oferować darmową, otwartą, społecznościową encyklopedię opartą na weryfikowalnych źródłach"

W czym nowa dyrektywa nijak nie przeszkadza: ani w części dotyczącej oferowania encyklopedii, ani oparcia jej na weryfikowalnych źródłach. 

"Wzywamy wszystkich członków i członkinie Parlamentu Europejskiego, aby głosowali przeciwko zawężeniu procedowania dyrektywy do dedykowanej komisji, aby w trakcie dyskusji plenarnej wrócono do rozmów i rozważono liczne propozycje zmian, pochodzących między innymi od organizacji ruchu Wikimedia"

Czyli aby wyrzucić do kosza półtora roku pracy, bo projekt po rozważeniu setek propozycji nie jest zgodny z oczekiwaniami jednej organizacji (w której działalności akurat dyrektywa nijak nie będzie przeszkadzać).

"aby usunięto artykuły 11 i 13"

I tu okazuje się być pies pogrzebany. Artykuł 11 wprowadza prawo wydawców do uczciwego i proporcjonalnego wynagrodzenia za używanie  w formie cyfrowej opublikowanych przez nich tekstów (jak wyżej - żeby ktoś za darmo nie zarabiał na cudzych prawach). Nikt nie wspomniał o tym, że zastosowanie będą mieć zasady dozwolonego użytku, ani że wyraźnie podkreślono prawo do prywatnego i niekomercyjnego korzystania z publikacji, ani wreszcie że (dla uniknięcia przesadzonych wątpliwości) wyraźnie zapisano w projekcie, że wynagrodzenie nie należy się za umieszczanie linków (powszechnie i myląco o artykule 11 pisano jako o wprowadzającym "podatek od linków" i wielu ludzi w to rzeczywiście uwierzyło, że będzie musiało płacić, jak chcą umieścić linka na stronie). Artykuł 13 z kolei nakazuje, że "platformy", na których użytkownicy umieszczają pliki zawierające treści chronione prawem autorskim (piosenki, filmiki, obrazki, teksty, programy...), mają obowiązek zapewnić, że nie będzie to naruszało praw autorskich osób uprawnionych (biorąc pod uwagę, że Wikipedia nie zamieszcza takich plików, to można sobie zadać pytanie jak to miałoby Wikipedii przeszkadzać). Nie ma jednak informacji, jak bardzo w finalnym projekcie zabezpieczono zwykłych użytkowników sieci przed ewentualnymi nadużyciami (bo nie pasowałoby do konceptu "zagrożeń", nieprawdaż?) - zakazano co do zasady filtrowania całości treści, nakazano ograniczenie mechanizmów ochronnych do tego, co zgłoszą osoby posiadające prawa autorskie, wprowadzono obowiązek wykazania przez zgłaszających, że posiadają prawa autorskie do utworów nielegalnie zamieszczonych, zagwarantowano kontrolę sądową... Wiedzieliście o tym? No właśnie, ciekawe dlaczego w komunikacie Wikipedii (pardon: wikipedystów) o tym nie napisano.

"jak i aby poszerzono wolność panoramy na całą Unię Europejską"

Abstrahując od zasadności postulatu, jest to znów żądanie "skoro zajmujemy się regulacją uprawy ziemniaków, to wprowadźmy wolność uprawiania konopi".

"i poddano domenę publiczną większej ochronie"

Oraz żeby było ogólnie fajnie (bo inaczej zamkniemy Wikipedię).

Generalnie zamiast przekazywać rzetelną informację, to tym komunikatem Wikipedia szerzy ciemnotę. Smutne.

PS Dla zaciekawionych faktami:
- ostatni projekt z 25 maja 2018 roku (tylko w formacie PDF)
https://eur-lex.europa.eu/legal-content/EN/TXT/?uri=consil:ST_9134_2018_INIT
- ostateczne propozycje poprawek z 29 czerwca 2018 roku, przedłożone Parlamentowi
http://www.europarl.europa.eu/sides/getDoc.do?type=REPORT&mode=XML&reference=A8-2018-0245&language=EN#title2

środa, 27 czerwca 2018

Oglądanie Niemców, jak gniotą i cisną do końca, że odliczasz sekundy do momentu, kiedy ten potrzebny do zwycięstwa gol w końcu wpadnie zgodnie z Prawem Linekera, aż po kornerze Kroos zakłada siatkę Suele i niedowierzający Koreańczyk grzecznie pakuje piłkę do siatki. Niemieckiej.

A wtedy Niemcy rzucają się do ostatniej szarży, bo już doliczony czas gry, a potrzebują dwóch goli do awansu. I widzisz Neuera, jak zamiast pilnować bramki wdaje się w pojedynek na pozycji lewego obrońcy, ale stoperzy wyjaśniają sytuację. I piszesz drwiącego tweeta o lewoskrzydłowym Neuerze.

I trzydzieści sekund później widzisz Neuera na przedpolu bramki koreańskiej, nie na środku, lecz blisko lewej linii, jak próbuje nie stracić piłki po interwencji obrońcy - ale traci. Długa piłka przez całe boisko, zastanawiasz się czy wpadnie. Albo czy Son ją dogoni.

Dogonił.

wtorek, 26 czerwca 2018

22 czerwca, 14.43

Na stadionie w Petersburgu Brazylijczycy, Kostarykańczycy oraz strefy: strefa słońca, strefa cienia oraz strefa "światłocienia", czyli tam, gdzie światło słoneczne pada na murawę pomiędzy elementami zadaszenia, kreśląc na murawie skomplikowane wzory.
Pojedynek klubowy Marcelo vs Navas w toku.

24 czerwca, 15.38

To jest także piękno mundiali (podobnie jak innych wielkich imprez): Panama gra z Anglikami zupełnie nie przejmując się wynikiem (zanosiło się na rekordy goli, jeszcze nic straconego), ujawnia słabość angielskiej obrony (choć może się Anglikom po prostu nie chce), aż wreszcie eksploduje radością, bo po raz pierwszy w historii wbiła gola na mundialu.
I co, że na 1-6. Kibice też się cieszą.

25 czerwca, 18.49

Trwa dogrywanie grup, z często fascynującymi pojedynkami o kolejność, honor i pietruszkę. Nam został tylko honor (nie o pietruszkę, bo Japończycy grają o wyjście), będzie co będzie, lament trwa, gadać hadko. Uświadomiłem sobie jednak, że w tym tysiącleciu to dziewiąty wielki turniej, z czego braliśmy udział w sześciu (pięć razy się zakwalifikowaliśmy, raz jako organizator). Wyszliśmy z grupy tylko raz, i chyba ten jeden raz sprawia, że ambicje mamy jak za Górskiego i Piechniczka. 

26 czerwca, 22.01

Meczu Islandii z Chorwacją (a właściwie z rezerwowymi Chorwacji) nie oglądałem, wolałem skupić się na pokazywanym jednocześnie Nigeria-Argentyna, uważam że słusznie, bo było emocjonująco i z paroma zacnymi golami (lepszymi niż gra). Islandczyków śledziłem jedynie kątem oka na stronie FIFA, patrząc na statystyki, przez 20 minut nikt nie oddał strzału. Rozkręcili się od 30 minuty, ostatecznie z 17 strzałów Islandczyków 6 było celnych, ale rezerwowego chorwackiego bramkarza pokonali tylko z karnego. Przy tej ilości strzelonych goli (i wyniku drugiego meczu) musieliby zachować czyste konto, żeby awansować, ale oba celne strzały Chorwatów wylądowały w siatce.

sobota, 23 czerwca 2018

Rozpoczyna się coroczny jęk pt. "Rząd podnosi przedsiębiorcom haracz na ZUS!!! Złodzieje!!! Tysiąc trzysta im się zachciało!!!". Bawi mnie ten jęk za każdym razem tak samo, choć jednocześnie jest on irytujący w swojej głupocie, gdyż jęczący zwyczajnie nie mają pojęcia skąd się biorą te kwoty (i zakładają, że to Zua Wadza bierze i kradnie coraz wincyj). Przeanalizujmy to po kawałku.

Tegoroczny "haracz" zamyka się aktualnie (od kwietnia) kwotą 1.228,70 zł. Na początek należy go jednak podzielić na dwie części, a to:
- ubezpieczenie zdrowotne ("złodziejski NFZ") w kwocie 319,94 zł
- ubezpieczenie społeczne i Fundusz Pracy w łącznej kwocie 908,76 zł
ponieważ każda z tych części ma własną podstawę ustalania ich wysokości. To, o co rozlega się jęk w ostatnich dniach, odnosi się do tej drugiej kwoty, dla której punktem wyjścia jest prognozowane przeciętne wynagrodzenie miesięczne na dany rok. W projekcie budżetu na 2019 określono tę przewidywaną wysokość wynagrodzenia na 4765 zł, i to wystarczyło do policzenia, o ile wzrosną składki, ustalone jako stały procent podstawy wymiaru; gdyby kogoś to ciekawiło (a powinno), to w budżecie na 2018 przyjęto prognozowane przeciętne wynagrodzenie w kwocie 4443, a według komunikatu GUS przeciętne wynagrodzenie w I kwartale 2018 roku wyniosło 4622,84 zł brutto. 

Sprecyzujmy też od razu, że składki przedsiębiorców nie są liczone od wysokości przeciętnego wynagrodzenia. Formalnie są one liczone w oparciu o zadeklarowaną wysokość dochodu, która jedynie nie może być niższa od 60% takiego przeciętnego wynagrodzenia (w praktyce wyższy dochód deklarują jedynie osoby zamierzające za jakiś czas zacząć pobierać zasiłek chorobowy, wypłacany odpowiednio do zadeklarowanego dochodu...). W tym roku taka najniższa kwota wynosi 2665,80 zł (w przyszłym roku wzrośnie do 2859 zł, a kwota składek liczonych od takiej najniższej kwoty wzrośnie o 65,89 zł).

I teraz popatrzmy na tę kwotę w odpowiedniej perspektywie: otóż kwota "haraczu" (w tej części) to dokładnie tyle samo (z dokładnością do groszy), ile należałoby go zapłacić za pracownika, który ma w umowie o pracę zapisaną kwotę wynagrodzenia brutto 2665,80 zł. Minimalne wynagrodzenie brutto to 2100 zł, czyli mówimy o 127% najniższego dozwolonego prawem wynagrodzenia (wg aktualnych założeń w 2019 roku będzie to 129%, jeżeli najniższa pensja wzrośnie do 2220 zł, jak zakłada najświeższa propozycja rządu, ale mówiło się o wyższej kwocie). Czy ktoś, kto nie osiąga dochodu nieco tylko wyższego niż sprzątaczka (a niższego niż początkujący pracownik Lidla), naprawdę jest przedsiębiorcą?

Tu zwykle natychmiast podnosi się rwetes: ale przedsiębiorca nie wie ile zarobi! Możliwe, że nie wie, możliwe, że nie zarobi. Ale przedsiębiorca musi patrzeć na składki dokładnie tak samo jak na pensję sekretarki, wynagrodzenie księgowej, ratę za leasing samochodu czy fakturę za czynsz: jako na stałe konieczne obciążenie, na które trzeba zarobić, a jeżeli spodziewa się słabszych okresów - to zaoszczędzić, albo... zawiesić działalność.

W zasadzie nie pojawiła się jeszcze kwestia, że w zamian za "haracz" przedsiębiorca zyskuje ubezpieczenie emerytalne (tak, to co "ukradli z OFE"), ubezpieczenie chorobowe ("ja nigdy nie choruję!", ale jakby co to zasiłek chętnie, zwłaszcza jak się uda naciągnąć na wysoki) i ubezpieczenie rentowe ("ja nigdy nie pójdę na rentę", no chyba że coś mi się stanie poważnego i będą mi do emerytury jednak jakieś grosiki wypłacać, albo rodzinie po śmierci). Przy czym ponad połowa tej części "haraczu" to po prostu składka na przyszłą emeryturę ("te grosiki", bo przecież to oczywiste, że jak się odkłada malutko, to u prywatnego uzbierałoby się Dużo). 

Drodzy lamentujący, pensje rosną, a Wy zostajecie w tyle. Zmiany cen paliwa kosztują Was więcej, niż wzrost składek.

PS O drugiej części "haraczu" kiedy indziej.

czwartek, 21 czerwca 2018

20 czerwca, 20.46

Oglądam sobie jak Hiszpania ciężko zmaga się z irańskim czerwonym autobusem (sześciu obrońców w polu karnym). Cierpię słuchając, co wygaduje w TVP komentujący ten mecz Mirosław Trzeciak i próbuję sobie wyobrazić, jak on osobiście radziłby sobie z tą obroną.

21 czerwca, 16.54

Sprawdziłem coś, co pewnie dawno sprawdzono - w kadrze Peru nie ma zawodnika, który byłby na świecie podczas ostatniego ich meczu na ostatnim ich poprzednim Mundialu. Tego z Polską.

21 czerwca, 20.39 

Patrzę na sposób gry Chorwatów przeciwko Argentynie i aż się dziwię że w Argentynie nie ma jakiejś mniejszości chorwackiej, jedni i drudzy wredni jak przyrodni bracia.
A zupełnie ponadnarodowo wszyscy już opanowali VAR i natychmiast kreślą dłońmi w powietrzu prostokąty, żądając sprawdzenia sytuacji, jakby to był siatkarski challenge.

wtorek, 19 czerwca 2018

18 czerwca, 20.22

Przyjemnie się ogląda Anglików w ofensywie, idą sporą grupą, nie trzymają się klasycznych angielskich schematów, jakby jeszcze zamiast Lingarda był ktoś kto potrafi kopnąć piłkę, to wynik byłby i hokejowy, obrona Stalingradu Tunezyjczykom wychodzi tak sobie. Będą musieli dużo biegać, bo w jednym ze zbliżeń wydawało mi się, że któryś z piłkarzy oganiał się przed stalingradzkimi (wołgogradzkimi) meszkami.

19 czerwca, 14.50

Na parkingu przed marketem RTV dwóch facetów przymierza się do załadowania do samochodu wielkiego, wąskiego, stojącego pudła, opatrzonego niedającym żadnych wątpliwości co do zawartości logo. Ciekawe, czy zdążą dowieźć i uruchomić przed rozpoczęciem meczu.

19 czerwca, 19.46

Miałem nadzieję, że po meczu wrzucę rysunek Wilqa z gościem od "nic się nie stało", ale nie nadaje się. Trudno.
Na szczęście Salah wyjdzie przeciwko Rosjanom, może wreszcie zobaczymy popis napastnika (no dobra, Portugalia-Hiszpania).

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 184