Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi
Kategorie: Wszystkie | Bez | Eko | F1 | Junior | Język | Kult-ura | Milionerzy | Prawo | Sport | Z podróży
RSS
środa, 30 stycznia 2013

Tę notkę powinienem właściwie opatrzyć tagiem "nie próbujcie robić tego w swoim samochodzie". Podjeżdżanie w padającym śniegu przy prędkości ca 80 km/h do ciężarówki po to, żeby zrobić jej zdjęcie z telefonu - cóż, nie brzmi mądrze. Ale nie umiałem się oprzeć.

zimowa ciężarówka

W końcu nie co dzień spotyka się ciężarówkę z wielką platformą, której ładunek sprowadza się na małej pryzmy śniegu. 

Jutro jadę w dłuższą trasę, oby takie przede mną nie jeździły.

niedziela, 27 stycznia 2013

Tegoroczna zima zasadniczo nas nie rozpieszcza, serwuje nam na zmianę śnieg z mrozem, a dorzuca do tego zjawiska rzadsze w postacie gołoledzi czy wręcz lodowicy (jeśli to nie to samo, proszę mnie ewentualnie skorygować). Jak się dobrze rozejrzeć, to wokoło mamy dzięki temu masę materiału edukacyjnego pt. w jaki sposób odkładają się warstwy (i co można z tego wyczytać). Wyglądałem dziś na dach (żeby oczyścić klapę) i skorzystałem z dobrej okazji, żeby to uwiecznić nie wychodząc z domu:

zima na dachu

Wyraźnie widać, że najpierw sypał śnieg, potem pizgało lodem z nieba, a potem znowu na to śnieg. Skojarzenia z ciastem i podobnymi... są sposobem niemyślenia o zimie. 

Tagi: fotka zima
17:21, bartoszcze , Eko
Link Komentarze (9) »

Nie budzi niczyjego zaskoczenia, że dziecko słucha i powtarza zasłyszane piosenki, ba, wspominałem już, że Ojciec poważnie się niepokoił, że Junior będzie powtarzać takie fragmenty, których może byłoby wstyd wysłuchać poza domem.  Cóż, już powtarza, na szczęście na razie nauczył się (poprawniej byłoby: nauczył się naśladować) Marinette Brassensa, w taki sposób, że Ojciec domyśla się, w którym miejscu piosenki jesteśmy akurat, a felerne j'avais l'air d'un con przybiera kształt niezrozumiały nawet dla francuskiego językoznawcy-kryptologa. 

Bardziej Ojca ostatnio zaniepokoiło, że w dziecięcym repertuarze słyszy fragmenty z "Taty Kazika". Cóż, na plejliście Matki znajdują się co prawda wyłącznie starannie wybrane kawałki, przez co cytatów z Balu kreślarzy czy pieśni o wędrownych damach negocjowalnego afektu ((c)squirk) na razie Ojciec się usłyszeć nie spodziewa, niemniej wewnętrzny niepokój pozostaje. Hmmm... tylko jakie piosenki ewentualnie zaproponować Juniorowi w zamian? (jak ma się nauczyć Ona tańczy dla mnie czy innej Dody, to już lepiej może od razu niech przejdzie do pieśni bardziej dla Rodziców strawnych)

Tagi: muzyka
10:17, bartoszcze , Junior
Link Komentarze (8) »
wtorek, 22 stycznia 2013

Nawiedziło nas z początkiem tygodnia zjawisko przyrodnicze, o którym już kiedyś wspominałem, jednakże w dużo większej intensywności. Marznący deszcz padał noc całą (z niedzieli na poniedziałek), dzięki czemu rano wszystko było pokryte lodową skorupą. Po raz pierwszy błogosławiłem zakładane na przednią szybę samochodu płachty, dzięki którym przynajmniej tej części samochodu nie musiałem skuwać z lodu; po zdjęciu płacht, na ziemię sypały się (krusząc się szybciutko) tafle lodu grubości paru milimetrów. Parę kawałków pokazowo uratowałem od zniszczenia i uwieczniłem (tło może niepiękne, ale daje orientację co do rozmiarów).

tafle lodowe lodowica

Niestety, lodowica nie zamierzała się z nami rozstać rano, kapała z nieba cały dzień. Radość z czystej szyby o poranku została przyćmiona, kiedy wieczorem zamierzając pojechać do domu, jakieś 20 minut zdzierałem z szyb (przynajmniej niektórych) świeżą warstwę lodu (na dachu i w paru innych częściach samochodu leży do dziś). Ale też muszę uczciwie przyznać, że widok oblepionych lodem witek wierzbowych w świetle wieczornej latarni, był uroczy.

wierzba lodowica Chorzów

Dziś na szczęście sypie śniegiem. Na szczęście, bo uwierzcie: zrzucenie z samochodu 10 cm śniegu to betka w porównaniu ze skuwaniem 5 mm lodu. 

11:26, bartoszcze , Eko
Link Komentarze (10) »
niedziela, 20 stycznia 2013

Ze zjawiskiem autyzmu zetknąłem się po raz pierwszy w jakikolwiek sposób, kiedy w II połowie lat 80-tych przeczytałem o planowanym (a może właśnie nakręconym?) filmie z Dustinem Hoffmanem, o tym jak wczuwał się w rolę; potem była informacja, że dostał za ten film Oscara. Kiedy ten film zobaczyłem (na kasecie wideo, jeśli dobrze pamiętam), nie bardzo właściwie rozumiałem (well, wciąż nastolatkiem byłem) ani całego tego zamieszania wokół roli, ani skąd się to wszystko wzięło i dlaczego było tak a nie inaczej. Z perspektywy czasu uświadomiłem sobie, że jakkolwiek bohaterem filmu miał być autystyk, to całość była pokazywana z punktu widzenia człowiek najzupełniej zdrowego (chciałem przez moment napisać: normalnego), a my tylko mogliśmy się zastanawiać, dlaczego ten Raymond się zastanawia, kto zagra na pierwszej bazie. 

Z opowieściami, w których patrzyliśmy na świat oczami autystyka, zetknąłem się znacznie później. Najpierw trafiłem na Dziwny przypadek psa nocną porą Marka Haddona, którego bohaterem jest 15-letni chłopak, podejmujący się rozwiązania zagadki "kto zabił psa sąsiadki" - a w miarę jej rozwiązywania zmuszony zmierzyć się ze znacznie trudniejszymi zadaniami i pytaniami, jakie stawia życie. Trudna sprawa dla kogoś, kto rozumuje jak komputer, a nie jak człowiek, nie akceptuje kontaktu fizycznego z obcymi ani też kontaktu pomiędzy częściami dania na talerzu, a na widok czterech żółtych samochodów po kolei kuli się i zaczyna jęczeć (dopóki nie uspokoi się podnosząc 2 do jakiejś wysokiej potęgi). Ostatnio zaś czytałem Dziewczynę, która pływała z delfinami Sabiny Berman, opowieść o dziewczynie żyjącej swoje własne, oryginalne oczywiście życie, chociaż nie potrafi wyrażać uczuć (musiała się przy pomocy bliskich nauczyć min imitujących uczucia, żeby nie zrażać całkowicie do siebie innych), za to znakomicie odczytującej odczucia zwierząt, zwłaszcza morskich. 

Oczywiście, film to nie książka, zupełnie innego języka używa, nie wiem, czy choćby te dwie powyżej opisane dałoby się przełożyć na język filmowy (choć czytając miałem wrażenie, że co najmniej książka Berman była pisana z uwzględnieniem potencjalnej ekranizacji). Dziwny przypadek... podobno już zresztą jest w przygotowaniu, jeśli się faktycznie pojawi na ekranie, raczej się skuszę. 

sobota, 19 stycznia 2013

Kiedy ostatnio wrzucałem wspominkową serię zdjęć z wakacji o mocno rozgrzewającym charakterze, spotkałem się z zarzutami, że jestem bez serca, w środku zimy takie letnie obrazki pokazując. Wciąż nie do końca te zarzuty rozumiem, ale żeby nie narazić się na zarzut sadyzmu w warunkach recydywy, postanowiłem... nie, nie wrzucać żadnych zdjęć zimowych, ale wybrać takie zdjęcia, w których pora roku nie odgrywa żadnego znaczenia. 

Symbolem Turynu jest byk, więc można go znaleźć wszędzie i w każdej formie...
Turyn Torino Włochy Italia Teatro Reggio toro

 ...choć nam Turyn pewnie bardziej kojarzy się z samochodami, niekoniecznie takimi...
Turyn Torino Włochy Italia Museo Automobile Bertone

...niekoniecznie się spodziewamy tam surrealizmu wprost z filmów Bunuela...
Turyn Włochy Mole Antonelliana Museo Cinema

 ...ale w Muzeum Kina to w sumie nic dziwnego, podobnie jak takie przejścia...
Turyn Włochy Mole Antonelliana Museo Nazionale Cinema

...zakupy pod dachem niekoniecznie muszą oznaczać blaszak...
Turyn Torino Włochy Italia pasaż Via Viotti

...a kot w średniowiecznym zamku jest równie średniowieczny, jak sam zamek.
Turyn Torino Włochy Italia Castello Borgo Medievale 

Bardziej letnie zdjęcia też mam, ale do wiosny nie pokażę. Chyba.

"Zaprogramowano robota tak, by sądził, że lubi kanapki ze śledziem. Następnie położono przed nim kanapkę ze śledziem i robot natychmiast pomyślał: „Oj! Kanapka ze śledziem! Lubię kanapki ze śledziem!” Schylił się, podniósł kanapkę, wsunął ją sobie w przykryty klapką otwór do wsadzania kanapek ze śledziem i wyprostował się. Na nieszczęście został tak skonstruowany, że prostowanie ciała powodowało wypadanie kanapki z otworu i jej lądowanie pod jego nogami. Robot więc natychmiast pomyślał: „Oj! Kanapka ze śledziem!” i tak dalej i całe działanie odbywało się od nowa. W ten sposób naukowcy odkryli siłę napędową wszelkich zmian, rozwoju wszechświata i postępu w życiu: kanapki ze śledziem."
(Douglas Adams, W zasadzie niegroźna, tł. Paweł Wieczorek, nieznaczne skróty: Zapiski; jak nie czytaliście, to zróbcie to koniecznie, być może pewien sens będzie miało przeczytanie przedtem wcześniejszych czterech części trylogii, nie ważcie się korzystać z chomika, lepiej idźcie do biblioteki #człowiekXXwieku).

Jak widać, kanapki ze śledziem ważne są, i nie trzeba być robotem, żeby to zrozumieć. Ludzką rzeczą zaś jest wymyślić rozmaite sposoby na taką kanapkę. Najprostszy to po prostu wziąć dwa kawałki chleba, przełożyć śledziem i odpowiednio wbić zęby. Specjaliści od marketingu zaczną jednak zadawać pytania: a z jakiego chleba? a czym posmarować? a czym podłożyć? a czym posypać? a jak przyrządzony śledź? a na ciepło czy na zimno? a w jakim kolorze? (to ostatnie pytanie też jest rodem z Adamsa, zresztą koneserzy będą wiedzieli od razu).

Testowałem rozmaite wariacje. Długi czas używałem śledzi solonych, nawet w wersji dla twardzieli, czyli niewymoczonych; wtedy zdarzało się obsmarowywać śledzia musztardą (a w wersji hardcore dżemem porzeczkowym) i podkładać sałatę, jak również całość podgrzewać (wychodziło coś na kształt śledźburgera, ale podgrzana słoność była jednak mało przekonująca). Ostatnia wariacja zakłada wykorzystanie śledzia w sosie śmietanowym: sosem smaruje się kromki, śledzia układa na posmarowanym, a jak w sosie coś pływa, to się zżera od razu (bo z kanapki to bezsensownie wyleci). 

Zastanawiam się, dlaczego będąc w Holandii nie jadłem tamtejszych renomowanych kanapek ze śledziem? Cóż... zimno było i nieszczególnie chciało się rozglądać za nieciepłymi kanapkami.

22:09, bartoszcze , Bez
Link Komentarze (9) »
wtorek, 15 stycznia 2013

W bajkach to było tak: przychodził smok, terroryzował królestwo, zjadał dzielnego rycerza, następnie karmił się składanymi w darze dziewicami, dopóki nie wymyślono nań jakiegoś chytrego fortelu (lub nie znalazł się jakiś jeszcze dzielniejszy rycerz). 

Uświadomiłem sobie, że te wszystkie dziewice traktowano jak element inwentarza żywego, na równi z barankiem podkładanym przez szewczyka Skubę. Milcząco można założyć, że ich zdanie w tej kwestii nie było brane pod uwagę. Chyba żeby... było? Może to ochotniczki w takim razie były, poświęcające się dla dobra Ogółu (przynajmniej w królestwie)? Albo przynajmniej - wybrane nieochotniczo - pojmowały sens swojej ofiary dla dobra tegoż Ogółu?

Gdyby tak było, to stawałyby na równi z klasycznymi postaciami z filmów (thrillerów i katastroficznych zwłaszcza), które zapadają nam w pamięć swoim poświęceniem. A pamiętamy o nich... tylko przywołując kliszę o pożeraniu dziewic. Może więc najwyższy czas postawić przynajmniej symboliczny Pomnik Bezimiennej Dziewicy Bohaterki? 

Właściwie to punktem wyjścia do tych rozważań był nieco inny motyw bajkowy, a mianowicie o dziewicy oddawanej zbawcy w nagrodę (np. za uporanie się ze smokiem właśnie). Aczkolwiek zmieniłem kierunek, bo w tym pierwotnym wariancie to zwykle jednak królewna występowała i efekt bezimienności się trochę psuje (a i skala bohaterstwa inna). 

PS Jeśli ktoś wie, gdzie takie rozważania były snute na szerszą skalę, może się podzielić, przygotowania fachowego w tym zakresie nie mam. 

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Za pieniądze można mieć nieruchomość, ale nie dom.
Za pieniądze można mieć kochankę, ale nie miłość.
Za pieniądze można mieć towarzyszy, ale nie przyjaciela. 
Za pieniądze można mieć wydawnictwo, ale nie talent.

Niemniej zawsze jest dobrze mieć trochę pieniędzy, najlepiej tak akurat.

(Niestety nie znam żadnego naiwnego, który by mi za te mądrości chciał zapłacić) 

08:24, bartoszcze , Eko
Link Komentarze (5) »
czwartek, 10 stycznia 2013

Zima zasadniczo jest biała, lato zaś niesie ze sobą mnóstwo kolorów. Wspominałem już po wakacjach, jak to kolory (z kształtami pospołu) doprowadzały oczy do szaleństwa. Zdjęcia z kolorami, powiem szczerze, łatwiej wygrzebać, zresztą akurat kształtami zima też się bawić potrafi

Nicea Nice Francja France rue du Malonat

Turyn Torino Włochy Italia Via Nicca Barbaroux

Monterosso al Mare Włochy Italia Cinque Terre

Monaco sky mirror Place du Casino

Vernazza Cinque Terre Włochy Italia

tabliczka domowa Telegrafo Riomaggiore

Cóż, śpijcie kolorowo.

 
1 , 2