Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi
Kategorie: Wszystkie | Bez | Eko | F1 | Junior | Język | Kult-ura | Milionerzy | Prawo | Sport | Z podróży
RSS
sobota, 27 lutego 2016

Dziś będzie rokendrolowo. Kawałków z wykopem jest około mnóstwo, ale nietrudno zauważyć, że dominują w nich mężczyźni, dlatego dziś (choć Dzień Kobiet za tydzień z okładem) zrobimy sobie kącik w którym to ładniejsza z punktu widzenia heteryka płeć będzie dawać czadu.

Zaczniemy od Joan Jett. Spośród wielu kawałków, w których daje czadu, wybieram ten, w którym tak znakomicie prowadzony jest rytm (już niejeden raz zdradzałem się z małą fiksacją na tym punkcie, może powinienem dodać sobie tag"rytm"?) No i tytuł bardzo adekwatny do rokendrolowej notki - I love rock'n'roll.

Janis Joplin nikomu przedstawiać nie trzeba, I presume, zostaje tylko kwestia wyboru utworu. Każdy ma swoje preferencje, ja bardzo lubię czad, który daje w Piece of my heart w towarzystwie Big Brother and the Holding Company (choć kogo obchodzi zespół przy takiej frontwoman, przy Joan Jett też nie dodawałem że gra z Blackhearts). I pomyśleć że to była kiedyś słodka pioseneczka śpiewana przez siostrę Arethy (poszukajcie sobie, Erma jej na imię)...

Można pomyśleć, że preferuję wyłącznie stare... kawałki, co oczywistą nieprawdą jest (muzyka nie ma wieku). Dzisiejszy kącik uzupełni więc kawałek z czasów rozwoju internetu, choć muzyki się wtedy przez sieć nie słuchało (od tego było radio i MTV). Proszę mi się tu nie czepiać, że Meredith Brooks używa słów mocnych, na pewno nie będę cenzurował tytułu: Bitch

I tylko się zastanawiam, na ile do napisania tej notki sprowokowało mnie odświeżenie Modlitwy za Owena Irvinga, i przypomnienie postaci Hester the Molester. 

 

czwartek, 11 lutego 2016

Historia krótka, bo i po co się rozwodzić.

Pamiętam (i przyjmujemy moją pamięć za dobrą monetę, bo nie będę szukać cytatów), że wtedy, kiedy inPost (pardon: PGP) wlazł w dostarczanie przesyłek sądowych, to buńczucznie się chwalił niskim odsetkiem zasadnych reklamacji. 

Mam przed oczami odpowiedź inPostu na reklamację złożoną w sytuacji, kiedy inpostonosz nie zostawił pierwszego ani drugiego awiza i wpisał na kopertę daty fikcyjnych awizowań - przez co w efekcie przesyłka sądowa wróciła do sądu jako "niepodjęta w terminie". W odpowiedzi czytamy:

po przeprowadzeniu szczegółowego postępowania wyjaśniającego ustalono co następuje
[tu przytoczenie przepisów ustawy]
ponieważ w zgłoszeniu występuje Pani jako adresatem korespondencji, wobec tego nie jest Pani uprawniona do roszczeń reklamacyjnych

I sprawa załatwiona, problemu niedoręczonej przesyłki nie ma.

Sprawa mnie dotyczyła o tyle, że myślałem, że już mam sprawę zakończoną, a tu się okazało, że jednak nie (sąd przywrócił drugiej stronie termin).

Chyba tylko do końca miesiąca jeszcze inpostonoszą.

09:32, bartoszcze , Prawo
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 08 lutego 2016

Są takie chwile w życiu żółwia... przepraszam, cytat z Mleczki mi się włączył. Są takie chwile w życiu człowieka, kiedy przede wszystkim myśli o tym żeby się wyspać. Miewałem tak ostatnio, po paru dniach spędzonych na wyjazdach i wieczorach spędzanych przy laptopie (dla pracy, lecz nie pozbawiając się prokrastynacji).

Są takie kawałki, które się człowieka czepią zupełnie nie wiadomo dlaczego. Ostatnia płyta U2 dorobiła się na początek kąśliwych uwag związanych ze sposobem dystrybucji i to w dużej mierze zaważyło chyba na jej reputacji. A tymczasem są na niej (i nie twierdzę, że ją porządnie odsłuchałem w całości, choć nieraz brzęczy w tle puszczana przez innych domowników) bardzo porządne piosenki, nawet jeśli nie epokowe dzieła, to znacznie lepsze niż średnia w latach ostatnich. 

Są takie momenty, kiedy człowiek nie wierzy w zbiegi okoliczności. Spać mi się chce i Sleep Like a Baby Tonight mnie się trzyma. To gramy, może nie zasnę.

niedziela, 07 lutego 2016

Na zewnątrz wieje jak cholera (halny chyba), słoneczko oświeca zszarzałe trawniki, zupełny brak zimowego klimatu. Nasuwają się myśli o wakacjach... Uświadamiam sobie po raz kolejny, że właściwie wciąż mnie jeszcze nie widzieli na bieszczadzkich połoninach, choć po różnych górach się szwendałem, i po różnych halach.

Jeseniky Jesioniki Cesko Czechy

Jeseniky Jesioniki Cesko Czechy Kamzicnik

Jeseniky Jesioniki Cesko Czechy Kamzicnik

To całkiem w sumie niedaleko, nieopodal polskiej granicy. Po polsku: Jesioniki, po czesku: Jeseniky. Zacne tysiąc czterysta nad poziomem morza, w tym fragmencie akurat zachwycające (bo bez żadnego asfaltu w okolicy i bez widoku na paskudną antenę na przereklamowanym Pradziadzie), po prostu hala, trawa, przestrzeń i widoki. Teraz akurat w śniegu i w mgle, ale w górach w zimie to wciąż nie dziwota.

Tagi: Czechy fotka
13:13, bartoszcze , Z podróży
Link Komentarze (4) »
sobota, 06 lutego 2016

Wyszukiwarka Google stara się jak może być inteligentną (tak ją programują). Jednym z przejawów tego jest próba odgadnięcia, czego chce użytkownik, zanim do końca swoją myśl przekaże - można to obserwować w formie tzw. podpowiedzi, które pojawiają się w trakcie wpisywania hasła do wyszukiwarki. Podpowiedzi te dają zaskakujące rezultaty (po części mówią o tym, co ludzie w tę wyszukiwarkę wpisują), i powstał już niemalże gatunek literacki zwany poezją Google. 

Dziś zerknąłem na jeden z takich przykładów opublikowany na Facebooku i dla rozrywki postanowiłem zobaczyć co Google podpowie mnie samemu (tzw. efekt bąbelka). Wyniki były zaskakujące, zanim wpisałem całą - nieskomplikowaną w końcu - frazę "czy w Polsce". Zapisałem podpowiedzi pojawiające się znak po znaku, od "czy ".

czy naprawdę wierzysz
czy wątróbka jest zdrowa
czy w ciąży można jeść grzyby
czy w pendolino jest wifi
czy w polsce są obowiązkowe opony zimowe
czy w polsce da sie zyc

Pytanie prawno-filozoficzne: kto jest autorem tego wierszyka? Ja, Google, czy ci co wpisywali pytania?