Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi
Kategorie: Wszystkie | Bez | Eko | F1 | Junior | Język | Kult-ura | Milionerzy | Prawo | Sport | Z podróży
RSS
niedziela, 26 lutego 2017

Zima się chyba powoli kończy (za tydzień ma być +15 podobno), pewnie za chwilę cały świat wokół będzie się stawał kolorowy. Zima się na pewno kończy w świecie F1, już jutro pierwsze przedsezonowe testy (w Barcelonie słonecznie i kolorowo), dziś zakończyły się prezentacje nowych bolidów. 

O walorach technicznych opowiadać tu nie będę - kto ciekaw, mogę podpowiedzieć parę serwisów - pomimo że w przepisach technicznych nastąpiła tzw. rewolucja i wszystkie samochody miały w założeniu wyglądać inaczej (to znaczy nadal mają po cztery koła etc., ale pewne różnice powinny być widoczne, przynajmniej jak postawić zeszłoroczny pojazd obok tegorocznego). Bardzo mnie bawiło natomiast oczekiwanie na szczegóły kolorystyki, bo w tym zakresie wszyscy spodziewali się wielu zmian. Na dziś wygląda to tak, że za miesiąc w Australii powinniśmy zobaczyć samochody: srebrno-turkusowe, czerwono-białe, granatowo-żółte, srebrno-czarne, żółto-czarne, niebiesko-srebrno-czerwone (a podobno miał być błękitno-srebrny...), pomarańczowo-czarne, białe, grafitowo-czerwone i niebiesko-biało-złote. Wydaje się, że z daleka będzie je można od siebie odróżniać!

F1 2017 cars bolidy malowania livery

F1 2017 cars bolidy malowania livery

(autorów zdjęć nie znam, zestawienie zostało sporządzone przez jednego z użytkowników forum F1WM)

Będzie kolorowo? No będzie. Rykiem niektórych fanów o to, że silniki za mało ryczą, zupełnie się nie przejmuję.

Tagi: bzdury fotka
20:22, bartoszcze , F1
Link Komentarze (1) »
sobota, 25 lutego 2017

To był dzień, w którym wszyscy odliczali co najmniej od północy: ile kto zje, ile kto da radę (a ile i jak spali).

Nie robiłem żadnych planów. W pracy trafiły się dwa, nie narzekałem, nie uchylałem się ani nie dopraszałem się. W domu czekały dwa talerze pełne pączków, przy czym z uwagi na to, że były w bodaj ośmiu rodzajach, to dla wyrównania szans zostały pokrojone na ćwiartki, by każdy mógł spróbować wszystkich smaków nie narażając się na skręt kiszek czy co tam się może z nadmiaru zdarzyć. A ja jadłem i starałem się podliczać te ćwiartki...

A potem zostałem na wieczór sam z talerzem pełnym niezjedzonych ćwiartek. I tak sobie pogryzałem i pogryzałem, wreszcie talerz opustoszał, a ja dla pewności sięgnąłem po kartkę, zapisałem i przeliczyłem. Wyszło siedem i pół pączka. 

Wcisnąłbym jeszcze tego jednego, ale już nie było.

20:33, bartoszcze , Bez
Link Komentarze (2) »
czwartek, 23 lutego 2017

Są takie dni, kiedy wszystko dzieje się dziwnie i na opak. Na przykład zdarzyło mi się kiedyś, że wyszedłem rano z domu, wsiadłem do samochodu i po przejechaniu kilkunastu kilometrów zorientowałem się, że włożyłem buty z dwóch różnych par (jeżeli ktoś się spodziewał, że zapomniałem telefonu, dokumentów, kluczy do biura czy teczki, to różne rzeczy się zdarzały). Na szczęście miałem supermarket po drodze, mieli też jakiś sklep z butami, nawet chyba jakieś nietragiczne znalazłem (a zwykle większość butów mi się nie podoba).

Wczoraj miałem taki dzień, że wyjście z domu opóźniało mi się przez kolejne "bardzo bardzo bardzo pilne" rzeczy. Kiedy w końcu szczęśliwie wyjechałem, po kilkunastu kilometrach zorientowałem się... że zapomniałem się ogolić, a od kilku dni pracowicie na brodzie coś tam sobie rosło. Wobec zaś umówionego Ważnego Spotkania... Pomyślałem sobie, że - szczęśliwy traf - ten sam supermarket mam po drodze, a że maszynek i pianki do golenia nigdy za dużo... ponadto uświadomiłem sobie, że w biurowej łazience z jakiegoś powodu nie ma lustra, za to w centrum handlowym - zapewne jest, więc załatwię za jednym zamachem. Zjechałem więc na parking, podreptałem na halę, zacząłem szukać. Znalazłem... kartkę, że stoisko "Świat Mężczyzny" jest w remoncie (nie tylko ono), jacyś panowie robotnicy wymieniali stoiska, jakaś ekspedientka obojętnie zakomunikowała, że przybory do golenia zwyczajnie nie są na stanie (alternatywnej drogerii w markecie nie zauważyłem).

Pozostało mi polowanie na drogerię w okolicy biura (niby centrum miasta) - a potem zaufanie własnemu wyczuciu w łazience. Zaciąć się nie zaciąłem, kontrola wykonana aparatem w komórce wykazała brak jakichś poważniej nieogolonych miejsc... ale na przyszłość będzie trzeba jednak lepiej nad tym panować.

O tym co się przydarzyło bohaterowi opowiadania Forsytha pod tym tytułem, to ja nawet nie.

19:19, bartoszcze , Bez
Link Komentarze (4) »
wtorek, 21 lutego 2017

"W dni świąteczne, ustalone na wniosek Muftiego, muzułmańska młodzież szkolna wolna jest od zajęć."

"Nauka religii dla młodzieży wyznania muzułmańskiego jest w ramach przepisów państwowych obowiązkowa."

"W razie szkodliwej dla Państwa działalności Imama lub Muezzina może właściwy wojewoda zażądać od Muftiego wydania zarządzeń zapobiegawczych lub usunięcia danej osoby z zajmowanego stanowiska. Minister może uznać stanowisko odnośnego duchownego za opróżnione."

"Imam i Muezzin są wybierani spośród kandydatów, co do których właściwy wojewoda przeciw ich wyborowi nie podnosi sprzeciwu. Imamowie i Muezzini składają przed objęciem stanowiska przysięgę na ręce właściwego starosty lub jego zastępcy."

"Członkowie Najwyższego Kolegium Muzułmańskiego i ich zastępcy składają przed objęciem urzędu przysięgę na ręce właściwego wojewody lub jego zastępcy."

"Wybór Muftiego podlega zatwierdzeniu Prezydenta Rzeczypospolitej. Przed objęciem urzędu elekt składa przysięgę na ręce Ministra."

"Mufti używa pieczęci z godłem wyznaniowym i napisem obwodowym, zawierającym nazwę władzy w języku polskim i arabskim."

Powyższe zdania stanowią normy prawne obowiązujące w Rzeczypospolitej Polskiej. Jeśli ktoś czuje się tym faktem zaskoczony lub napastowany, jeszcze jedna norma:

"Siedzibą Muftiego jest miasto Wilno."

Ustawa z dnia 21 kwietnia 1936 roku o  stosunku Państwa do Muzułmańskiego Związku Religijnego w Polsce. Obowiązuje w kształcie niezmienionym od 1945 roku. 

10:45, bartoszcze , Prawo
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 19 lutego 2017

Sięgnąłem o poranku po Wysokie Obcasy. Poczytałem list córki alimenciarza, pomyślałem sobie że ludzie w swojej krzywdzie jednak nie myślą co mówią (z czego można wysnuć istotne wnioski polityczno-społeczne). Parę stron dalej trafiłem na tekst o Renoirze i zabrałem się zań z zaciekawieniem.

Z tekstu dowiedziałem się, że zdaniem niektórych Renoir był kiepskim malarzem (na tyle, że domagają się usunięcia jego dzieł z muzeów), oraz że był zdecydowanym mizoginem. Puentą tekstu było "a gdyby do kolekcji obrazów Renoira dołączyć zbiór jego wypowiedzi o kobietach, to czy odbiór jego sztuki byłby odmienny?" Nie mam przy tym pewności, czy chodziło tylko o liczne u Renoira akty, czy także o pejzaże i sceny rodzajowe.

Oceną rozległej twórczości Renoira nie będę się tu zajmować, nie poczuwam się bowiem do kompetencji w tym zakresie (wystarcza mi że współcześni mu malarze oraz krytycy ówcześni i późniejsi cenili go wysoko). Przymus oceny twórczości przez pryzmat poglądów twórcy na taką czy inną kwestię przywiódł mi natomiast na myśl Leni Riefenstahl. Każdy może sobie we własnym zakresie oceniać jej postępowanie, natomiast czy to wpływa na ocenę jej talentu filmowego?

sobota, 18 lutego 2017

Zacząłem czytać sobie książczynę, której akcja rozgrywa się w XIX-wiecznej Pradze. O książce niewiele napiszę, bo dotarłem ledwie do strony 80 (nawet w wannie się wolno ją czyta), za to na takiej stronie 37 postawiło mnie w poprzek i kazało się czepiać redaktora. Natrafiłem bowiem na zdanie ze słowami "mistyczny kaznodzieja Jan Milicz z Kromierzyża".

Kaznodzieja jak kaznodzieja, pamiętałem z wykładu historii państwa i prawa* (serdecznie pozdrowienia dla Profesora Józefa Ciągwy, moja jedyna pała w indeksie!) że jest sobie miasto zwane Kromieryżem na Morawach (podczas Wiosny Ludów obradował tam parlament austriacki..). Taką też formę kategorycznie preferuje Google, na formę "Kromierzyż" reagując pytaniem "czy chodziło Ci o Kromieryż". To niewątpliwie wynik tradycji historycznej, wszak Kromieryż i Galicja leżały w obrębie tego samego CK Cesarstwa... Z drugiej zaś strony, po czesku pisze się Kroměříž, a z kontaktów z jedną Katką (pozdrowiłbym, ale nie przyjęła zaproszenia na fejsie) ze Zlina (wtedy: Gottvaldov) zapamiętałem, że to charakterystyczne r z daszkiem czyta się jako "r-ż", mniej więcej. Sprawdziłem więc co na to internety...

Ciocia Wikipedia formę "Kromierzyż" dopuściła. Dodatkowo podsunęła link do Poradni Językowej PWN, podług którego (choć to nie profesor Bańko się wypowiadał) to forma "Kromierzyż" jest jedynie poprawna.

To ja już zatem redaktora zostawię w spokoju, i zastanowię się kiedy się w okolice Kromieryża wybiorę na wakacje, gdyż Morawy to okolica zacna.

*nie dziwota że dostałem pałę, skoro nie pamiętam nawet że to była historia ustroju Polski na tle powszechnym, a historia prawa była u kogo innego

środa, 15 lutego 2017

Niespodzianka! Po latach przerwy, Milionerzy powrócili do TVN, bądź TVN powrócił do Milionerów. Studio wygląda na to samo, tylko Hubert całkiem siwy wygląda (ale zachowania nie zmienił, na szczęście).

W ramach liftingu - jeśli nadążam za wersjami - skrócono jedynie czas odcinka do pół godziny czy coś koło tego (za to są cztery w tygodniu), w eliminacjach uczestniczy tylko sześcioro zawodników. Poza tym koła te same, progi gwarantowane też, główna nagroda takoż... Pomysłowość w pytaniach też niezmienna, mieliśmy już małą burzę polityczną po pytaniu co Jarosław Kaczyński ogląda nocą w telewizji (nie, nie filmiki...), przewinęła się też prezydentowa oraz Kijowski Mateusz. Jest takie wrażenie, że pytania są mocniej zorientowane na młodą, internetową publiczność, stąd jutuberzy czy Kardashian, ale rzecz jasna nie tylko. Uczestnicy na razie stremowani, ponad 40 tysięcy chyba jeszcze nikt nie podskoczył. 

Interesującym (nadprogramowym) przeżyciem jest śledzenie, co się dzieje podczas programu na Twitterze, pod hasztagiem #Milionerzy (oczywiście). Z jednej strony kiedy - jak dziś - uczestnik odpada na pierwszym (!) pytaniu o pieśń narodową "Góralu czy ci nie żal" (!!) lub ma problemy z nazwami województw (!!!), to jad się leje straszliwy (przy czym ma się wrażenie, że średnia wieku komentujących nie pozwalałaby im na udział w programie). Z drugiej strony zbiorowy ubaw z pytań "czy jezioro Druzno leży na terenie apatycznym, depresyjnym czy może melancholijnym" jest nawet sympatyczny. Pana, który postanowił gruchnąć zegarek (bo nie wierzył że można gruchnąć śmiechem), oglądaliśmy tylko w domowym gronie (i też było fajnie).

sobota, 11 lutego 2017

Wszyscy teraz o wypadku w Oświęcimiu, że aż nudno i pisać się o tym nie chce. A wiecie, że nie lubię o czymś pisać tylko dlatego że wszyscy piszą.

Wielu teraz o kierowcy tego seicento, co to zdaniem policji się przyznał do winy i od słuchania muzyki nie mógł słyszeć jadącej na sygnale kolumny, choć ten kierowca się podobno z telewizji dowiedział że się przyznał do winy (prawniczych subtelności nie będziemy tu roztrząsać), a świadkowie spoza samochodów twierdzą, że syreny nie były włączone (zawiłości stanu faktycznego nie będziemy tu roztrząsać).

Gryzie mnie ten wypadek z innego powodu. Najpierw dłubałem żeby ustalić gdzie dokładnie miał miejsce, a potem - jak to mogło się stać, że potoczyło się tak a nie inaczej. Oficjalna wersja brzmi, że kolumna jadąca 50 km/h wyprzedzała lewym pasem samochód przygotowujący się do skrętu w lewo, a ten przepuścił pierwszy samochód kolumny, po czym rozpoczął skręt. Kierowca samochodu pani premier próbował ominąć skręcającego i uderzył w drzewo. Rzecz cała miała miejsce w Oświęcimiu, na skrzyżowaniu ulicy Powstańców Śląskich (główna) z ulicą Orzeszkowej (boczna). Na poniższym zdjęciu z Google Maps miejsce, w którym powinno się znajdować seicento, zaznaczyłem czerwonym kółkiem, a drzewo - białym.

wypadek Szydło Oświęcim Powstańców Orzeszkowej seicento drzewo

Czy zastanawia Was to samo co mnie? Niezależnie od tego z jaką dokładnie prędkością jechał samochód rządowy, od skrzyżowania do drzewa jest jakieś 20 metrów pustej przestrzeni. Dlaczego specjalnie szkolony kierowca Biura Ochrony Rządu, którego zadaniem jest wyprowadzenie samochodu z sytuacji kryzysowej, w takiej sytuacji jedyne co potrafi zrobić, to walnąć centralnie w to drzewo, że aż zdemolowało przód opancerzonego audi?

wypadek Szydło Oświęcim seicento audi drzewo
(zdjęcie A.Grygiel/PAP za gazeta.pl)

Mnie to, mówiąc szczerze, martwi. Nawet jeśli nie spodziewam się, żeby życie najważniejszych osób w państwie było zagrożone z zewnątrz.

18:50, bartoszcze , Bez
Link Komentarze (5) »
czwartek, 09 lutego 2017

Trzeba sobie powiedzieć otwarcie: reforma edukacji będzie albo i nie będzie (jeśli protest społeczny rozleje się szeroką falą, to kto wie, rok 2017 to może być dziwny rok), na pewno budzi wiele emocji. Jeden jej aspekt jest jednak w najwyższym stopniu rozczarowujący.

Żeby się zorientować w reformie, trzeba przedrzeć się przez obrzydliwie długie ustawy: Prawo oświatowe oraz Przepisy wprowadzające ustawę - Prawo oświatowe. Ta druga (nie wiadomo, czy nie ważniejsza, bo z niej właśnie wynika, z której klasy się teraz trafia do której i w jakiej szkole) zawiera między innymi zmiany w setce innych ustaw (żartuję, tak naprawdę w ponad setce). Zmieniana jest między innymi stareńka (jak na tempo przemian), ćwierćwiekowa (z roku pańskiego 1991) ustawa o systemie oświaty, która była już tylekroć zmieniana, że...

Dobrych już parę lat temu popełniłem notkę, w której śmiałem się z rozbudowania oznaczeń w innej ustawie, a konkretnie z tego, że dopisując nowe treści (rozdziały całe) ustawodawca doszedł aż do artykułu 223zzz (trzy litery "zet"). W ustawie o systemie oświaty ustawodawca rozwinął się jeszcze bardziej, i oprócz takich prostych konstrukcji jak artykuł 5a ustęp 2b czy artykuł 7 ustęp 1 ba (musiał się zmieścić między 1b a 1c), a nawet bardziej wyrafinowanych jak artykuł 20zh ustęp 3a czy artykuł 22aga - sięgnął aż po artykuł 44zzzx (trzy litery "zet" i jedna "iks").* Kiedy po raz pierwszy to zobaczyłem, moją myślą było "ach, czemuż nie dodali tam jeszcze dwóch artykułów" (następne w kolejności byłyby 44zzzz i 44zzzza...). 

Przepisy wprowadzające ustawę Prawo oświatowe nie uchyliły - jak już zaznaczyłem - ustawy o systemie oświaty, tylko ją zmieniły. Zmiany polegały głównie na wycinaniu, w dużej mierze na nadawaniu nowego brzmienia jednostkom redakcyjnym, ale były i dodatki, a nawet nowe artykuły... ale w kwestii mnie interesującej ustawodawca spękał. Zmienił artykuł 44zzzw, zamiast dodać tam coś w okolicy.

Cokolwiek będzie dalej, jestem rozczarowany.

*odnajduję jakiś ukryty podtekst w tym, że artykuł 44zzzx brzmi:
"Przepisów rozdziału 3b nie stosuje się do dzieci i młodzieży z upośledzeniem umysłowym w stopniu głębokim" 

Tagi: bzdury
20:49, bartoszcze , Prawo
Link Komentarze (2) »
wtorek, 07 lutego 2017

Podróżowałem dziś do stolicy województwa ościennego. Ponieważ legendarna "siódemka" (do powieści Szczerka odsyłam) okazała się być mocno w przebudowie, bardzo niechętnie podchodziłem do myśli o wracaniu nią (choć na odcinku już ukończonym uchodzi za ekspresówkę), pogrzebałem w nawigacji i postanowiłem znów pozwiedzać boczne drogi.

Ruszyłem na zachód. Droga wiodła między pagórkami, doprowadziła mnie do Wiernej Rzeki (zarejestrowałem miejscowość i stację kolejową, na strugę nie zwróciłem uwagi). Potem przyszła pora przebijać się na południe, a że nawigacja postanowiła wybrać wariant krótszy, lecz bardziej hardkorowy,* to droga poniosła mnie prosto w pagóry. Jechałem to wyżej, to niżej, spoglądałem na ośnieżone pasma wokół... Jedna rzecz jednak nie pozwalała cieszyć się tym krajobrazem - dominantą nie były lasy ni szczyty, ale wszechobecne linie przesyłowe, słupy i druty. No i taka mi się nieco złośliwa nazwa ułożyła (formalnie to chyba Pasmo Przedborsko-Małogoskie, ale głowy nie dam).

Co nawigacja wzięła, to nawigacja oddała.. Zaproponowała mi tak ni stąd, żebym odbił z drogi krajowej na południe. I kiedy tak ruszyłem z Pradły w kierunku Wolbromia, uradowała się dusza widokiem drogi wcinającej się w ośnieżone zbocza, i grzbietów pełnych lśniących od szadzi drzew, do tego zupełnie zaskakujący kościół w Dzwono-Sierbowicach. Nie wiem, czy kiedykolwiek jeszcze będę jechał drogą Pradła-Pilica-Złożeniec-Klucze, ale dziś było warto (może lepiej nie psuć wspomnienia).

Tylko zdjęć nie było jak robić.

*Mieronice-Żarczyce-Węgleszyn-Oksa

 
1 , 2