Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi
Kategorie: Wszystkie | Bez | Eko | F1 | Junior | Język | Kult-ura | Milionerzy | Prawo | Sport | Z podróży
RSS
niedziela, 30 listopada 2014

Wiele osób widząc wyniki jakiegoś sondażu ma odruch "e tam, to pewnie jakieś oszustwo, nigdy w życiu nikt mnie nie poprosił o udział w takim sondażu". 

Kiedy dziś wchodziłem do lokalu wyborczego, pół przejścia tarasowali jacyś tajemniczy ludzie. Kiedy napracowawszy się (czyniąc kąśliwe dopiski na karcie) wychodziłem, jeden z tych tajemniczych ludzi (płci żeńskiej) złapał mnie za rękaw i zapytał czy nie zechciałbym wypełnić ankiety dla telewizji (wręczając mi drugą ręką długopis i kartkę papieru na solidnej podkładce). 

Zgodziłem się, a jakże. Mam nadzieję, że nie zafałszowałem wyników - co do prawdziwości odpowiedzi na pytanie na to na kogo zagłosowałem... muszę wierzyć Juniorowi, że wrzucił moją kartę do urny (dość tłoczno było, więc nie widziałem na własne oczy co z nią zrobił). Jeśli chodzi o odpowiedzi na pytania o to jak głosowałem w poprzednich wyborach - ze wstydem przyznam, że rozważałem możliwość zaznaczenia "nie pamiętam", ostatecznie doszedłem do wniosku, że chyba swoje rozważania sprzed 3 lat zrealizowałem tak jak miałem zamiar. Wystarczy mi świadomość, że moje motywacje wyborcze są na tyle niezrozumiałe dla kierujących się schematami politologów, że w gruncie rzeczy ich uwzględnienie w tym badaniu jak nic zafałszuje wyniki:)

Tagi: wybory
13:29, bartoszcze , Bez
Link Dodaj komentarz »
sobota, 29 listopada 2014

Junior w ramach zajęć domowych zabrał się do rozdrabniania suszonych krewetek dla Żółwia (są za duże "na raz", więc niestety trzeba je ręcznie łamać na kawałki, a lepiej to zrobić raz na jakiś czas hurtowo). W tym celu rozłożył gazetę na podłodze, wysypał zawartość pudełka, i dzieli.

W pewnej chwili znad tych krewetek pyta wykonującego nieopodal inne prace domowe Ojca:
- Ojciec, a co to właściwie jest laser?

Ojciec w duchu zadaje sobie na początek pytanie "skąd mu się to tym razem wzięło" - bo nie wie, czy Junior zasłyszał ten laser od kolegów, przeczytał w książce, natrafił w TV lub w komputerze, no i w jakim kontekście.. W każdym razie po krótkim namyśle odpowiada, że to taki specjalny promień światła i pyta skąd taka kwestia.

Na to Junior odpowiada znad krewetek:
- Bo tu w gazecie jest laserowe usuwanie żylaków...

I tyle byłoby jeśli chodzi o broń z SF. 

piątek, 28 listopada 2014

Za niecałe dwie godziny (jak skończę pisać pewnie będzie półtorej) zaczyna się kolejna cisza wyborcza przez drugą turą wyborów wójtów i prezydentów, więc co mam powiedzieć przed niedzielą, czas powiedzieć teraz. 

Rozmawiając w ostatnich dniach z różnymi ludźmi, nadspodziewanie często słyszałem deklarację, że ktoś pójdzie i świadomie skreśli obu kandydatów - czyli odda głos nieważny. W wyborach wójtów takich głosów jest zwykle najmniej (dwa tygodnie temu też tak było), i częściej są to głosy puste - tym razem nadspodziewanie dużo może być głosów wyrażających desinteressement pod adresem obu dostępnych kandydatów. Oczywiście, jeżeli zniechęceni w ogóle się wybiorą do lokali wyborczych.

Czy się dziwię? Nie, w moim mieście wybór jest taki sobie i właściwie szkoda że doszło do drugiej tury. Sam się waham czy w ogóle iść, bo kandydata, którego bym poparł, wydaje się nie popierać nawet partia pod której szyldem startuje; świeży sondaż sugeruje, że faworyt zgarnął już poparcie głównego przegranego, a jego rywal stoi tam gdzie stał. Kontynuowanie poparcia staje się więc pustym gestem, ale właściwie nie mam nic przeciwko takim czy innym gestom. A jeśli dołączę w ramach gestu do oddających głosy nieważne? To też jest jakaś opcja, a potem się okaże, że w oczach oszalałych komentatorów zostanie to uznane za dowód niewiarygodności, wręcz: fałszowania wyborów. Właściwie to jeszcze nie fałszowałem...

Tagi: wybory
23:13, bartoszcze , Bez
Link Dodaj komentarz »

Facebooka obiega właśnie (kto nie używa niech nie czyta albo jak tam chce) kolejna fala głupiego łańcuszka polegającego na tym, że użytkownicy wklejają... bezrefleksyjnie tekst, że nie zgadzają się na komercyjne wykorzystywanie tego co na Facebooku umieszczą bo jest to naruszenie Nie Wiadomo Czego (zwykle impulsem dla pojawienia się tego łańcuszka jest informacja o jakichś zmianach w regulaminach FB). Nie będę tego absurdu szczegółowo analizował, bo mi się zwyczajnie nie chce, przynajmniej nie dziś. 

Przypomniał mi się przy tej okazji inny drobiazg. Na dziś Facebook jest serwisem bezpłatnym (przynajmniej pieniężnie, bo czy i jakie korzyści Facebook odnosi z naszego korzystania to też temat na osobne wpisy, dość powiedzieć że utrzymanie całego systemu kosztuje dużo a mimo to się opłaca). Bywały już pogłoski że może zostaną wprowadzone opłaty za korzystanie albo za usługi specjalne (a może nawet już są lub były, zwłaszcza z grami związane, sam nie korzystam to nie wiem). W gruncie rzeczy regulamin świadczenia usługi zawsze można zmienić, kto się nie zgadza, ten przestaje korzystać. A kto jest oburzony, ten niech się zastanowi czy na pewno ma o co.

Każdego próbującego wejść na Facebooka wita ekran logowania, na którym dumnie Facebook umieszcza wielkimi literami napis: 
Rejestracja
To jest (i zawsze będzie) darmowe! 
Co ta formuła oznacza z prawnego punktu widzenia? Otóż tyle i tylko tyle, że jeśli zarejestrujesz się dziś, to nie ponosisz z tego tytułu opłaty. Nie oznacza to już, że w przyszłości rejestracja wciąż będzie bezpłatna ani tym bardziej że korzystanie będzie bezpłatne. To oznacza tyle i tylko tyle, że jeśli się raz zarejestrowałeś za darmo, to Facebook nie zażąda od Ciebie w przyszłości żadnej opłaty rejestracyjnej z tytułu dawnej rejestracji (bo jeśli skasujesz konto i zarejestrujesz się ponownie - to już takiej gwarancji nie masz).  

Taka jest logika tego rodzaju usług: otrzymujesz je na warunkach usługodawcy (plus to co wynika z przepisów prawa, jeśli da się ustalić właściwe). Nie istnieją żadne domniemania że użytkownikowi przysługuje cokolwiek więcej.

Tagi: Facebook
10:01, bartoszcze , Prawo
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 27 listopada 2014

Tytuł to jak hasło: jeśli rozumiesz, to wiesz jaki jest temat tej notki; jeśli nie rozumiesz - nie zniechęcaj się, może Ci się spodoba. 

Tytułowymi słowy jeden ze znajomych pożegnał dziś Stanisława Mikulskiego. Nie będę się teraz rozpisywać o kapitanie Klossie (choć oczywiście znam "na pamięć" wszystkie odcinki, zarówno w wersji serialowej, jak i w formie opowiadań) ani nawet - niby oryginalnie - o Panu Samochodziku, ani o żadnym innym jego wcieleniu filmowym, telewizyjnym czy teatralnym, bo o tym będą pisać wszyscy. (Sam nie lubię pisać o tym co wszyscy, ale wiadomość o jego śmierci siedzi mi dziś w głowie od rana, to jednak ikona czasów co najmniej mojej młodości).

J-23 przestał nadawać, pozostawił po sobie czarno-białe taśmy. Na tych taśmach brzęczy muzyka Jerzego "Dudusia" Matuszkiewicza, czasem ilustrująca, częściej wzmacniająca suspens. I oczywiście czołówka, z niezapomnianym staccato (gdzieś około pięćdziesiątej sekundy). 

Wernitz, Ohlers, Luebow i Fahrenwirst nadal ukrywają gruppenfuehrera Wolfa. Ale my wiemy, jak szukać, Kloss go odnalazł.

Wernitz Ohlers Luebow Fahrenwirst TVP Kloss Wolf

poniedziałek, 24 listopada 2014

Wyniki wyborów ogłoszone (choć jeden Bóg wie czy na pewno podane dane są precyzyjne, komisje wyborcze wszystkich szczebli miały w tym roku talent do pomyłek, przy nerwowym liczeniu ręcznym nawet się trudno dziwić). Efekt końcowy jest taki, że dwie główne bandy partyjne licytują się, kto właściwie wygrał - jedni mają więcej głosów, drudzy mają więcej mandatów w sejmikach.

Towarzyszy tej kłótni powszechne ogłupienie, zarówno mediów jak i zwykłych ludzi (o politykach nie wspomnę), którzy sami nie wiedzą kto, jak i w którym miejscu oszukał. Temat-rzeka, w tej notce postaram się bardzo prosto wyjaśnić skąd się bierze różnica między ilością oddanych głosów, a ilością otrzymanych mandatów. Wbrew rozmaitym bajkom nie ma na to wielkiego wpływu stosowana przy ustalaniu liczby mandatów metoda d'Hondta.

Wyobraźmy sobie trzy okręgi wyborcze (dla uproszczenia będzie ich trzy, a nie kilkadziesiąt), w każdym z nich do zdobycia są po trzy mandaty. Także dla uproszczenia przyjmijmy, że rywalizują tylko dwie partie. W okręgach oddano kolejno głosów:
- okręg nr 1: na partię A - 600 tysięcy głosów, na partię B - 400 tysięcy głosów
- okręg nr 2: na partię A - 450 tysięcy głosów, na partię B - 500 tysięcy głosów
- okręg nr 3: na partię A - 500 tysięcy głosów, na partię B - 550 tysięcy głosów
Widzimy, że partia A wyraźnie wygrała w okręgu nr 1 (60%), a w pozostałych okręgach przegrała nieznacznie (ponad 47% głosów). Kiedy zsumujemy wszystkie trzy okręgi, partia A ma łącznie 1.550 tysięcy głosów (51,6%), a partia B 1.450 tysięcy. Kiedy jednak przeliczymy wyniki w okręgach na mandaty, to partia A otrzyma 2 mandaty w okręgu nr 1 (tam wygrała) i po jednym w okręgu nr 2 i 3 (tam jednak przegrała), a w efekcie otrzyma tylko 4 z 9 mandatów; oczywiście gdyby mandaty przydzielać na podstawie sumy głosów we wszystkich trzech okręgach, to partia A miałaby 5 mandatów i byłaby zwycięzcą. 

Jak widać - sekret nie w fałszerstwach czy metodzie przeliczania głosów na mandaty, tylko w samym podziale na okręgi i jego trudnych do przewidzenia w szczegółach konsekwencjach (ponieważ to krótka i prosta notka, nie będę tematu rozwijał). Powiedzmy tylko na zakończenie, że to żadna nowość ani w skali polskiej, ani światowej - niejeden raz wybory prezydenckie w USA wygrywał ten, na którego głosowało mniej wyborców, po prostu rozmieszczenie tych głosów (między poszczególne stany) miało znaczenie. 

Tagi: wybory
00:13, bartoszcze , Bez
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 23 listopada 2014

A ściślej mówiąc - na kandydata PiS. Samo ugrupowanie odstręcza mnie tak mocno swoją antydemokratycznością i nieodpowiedzialnością (to eufemizmy), że pierwej bym długopis strzaskał niż im kreskę dał. 

Co innego poparcie konkretnego człowieka. W wyborach na prezydenta miasta kandydat legitymujący się ich poparciem był dobrze znany ze swojej działalności zupełnie z partią niezwiązanej, a mnie zdarzyło się mieć z nim (umiarkowane ale zawsze) kontakty w sferze niepublicznej. Nie oznaczało to jednak, że na jego kandydaturę rzuciłem się od razu z radością, nawet pomimo straszliwej miałkości wśród konkurencji. 

Na tydzień przed wyborami pokazały się sondaże. Wynikało z nich, że kandydat ten miał duuuże szanse na zajęcie drugiego miejsca (kandydat bliższy sercu szanse na drugą turę miał przyzerowe). Tydzień hamletyzowałem i mirmiłowałem na przemian, w końcu podjąłem decyzję i postawiłem krzyżyk. Zasadniczym motywem było przy tym wykopanie z drugiej tury kandydata PO, miernoty wyjątkowej (dał się poznać jeszcze jako wiceprezydent). 

Udało się - kandydat jest w drugiej turze. Sądząc po wynikach pierwszej tury szanse ma niewielkie... i jakkolwiek faworyt jest dość beznadziejny, to raczej nie będę kontynuował fikcji poparcia dla kandydata PiS, skoro jest ona skazana na niepowodzenie (poza tym Prezes już zdążył umocnić we mnie odruch wymiotny). Chyba że znowu zobaczę jakiś obiecujący sondaż i usłyszę, że kandydata PiS poparły też inne partie...

Tagi: wybory
18:14, bartoszcze , Bez
Link Komentarze (6) »
niedziela, 16 listopada 2014

To było dawno, dawno temu, bodajże pierwsza gala Fryderyków (a może innych nagród). Ogłoszono na scenie, że w kategorii "najlepsze zdjęcia do teledysku" otrzymuje piosenka Varius Manx. Anita Lipnicka z Robertem Jansonem szybko wskoczyli (po raz kolejny) na scenę pławiąc się w zaszczytach, kiedy z drugiej strony wskoczył niewielki brodaty facecik, uprzejmie odsunął ich od mikrofonu i zaczął dziękować za wyróżnienie. To był operator, czyli człowiek najbardziej (jeśli nie jedynie) zasłużony w przypadku tej nagrody.

Mogłem przekręcić wiele detali: galę, kategorię, gabaryty i aparycję tego człowieka, skład delegacji (jestem w zasadzie pewien, że chodzi o Varius Manx), ale samo zdarzenie co do zasady miało miejsce i detale jego sensu nie zmieniają: oto gwiazda zachowała się nieadekwatnie do sytuacji.

Za pół godziny koniec wyborów lokalnych, pojawią się sondaże, analizy ekspertów, triumfalne (lub zasmucone) wypowiedzi liderów ogólnopolskich. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że to będzie sytuacja jak na tej gali: o wyborach, których sensem jest gospodarowanie naszym najbliższym otoczeniem w tysiącach gmin i setkach powiatów, będą się wypowiadać oderwani całkowicie od tych kategorii politycy z centrali; którzy lokalne sukcesy lub niezdarności będą postrzegać jako wotum zaufania lub nieufności dla nich samych, choć mało kto będzie o nich przy tej okazji pamiętać. 

Wyniki wyborów do rad gmin, powiatów i sejmików oraz na wójtów, burmistrzow i prezydentów będą ogłaszane lokalnie. Szukajmy ich lokalnie, czyli w adekwatnym miejscu, i na adekwatnym poziomie je analizujmy.

Tagi: wybory
20:30, bartoszcze , Bez
Link Dodaj komentarz »

Jak ten czas leci... Sześć lat temu oznajmiałem tu na blogu, że powracam do głosowania w Trójkowym Topie Wszech Czasów. Wtedy była to edycja numer 15, teraz wychodziłoby, że numer 21. Wtedy głosowało się na "marne" 20 utworów, teraz ich liczba wzrosła już do 50 (po drodze bylo jeszcze i 33, jeśli dobrze pamiętam).

W tym roku lista propozycji, na które można głosować, długa jak zwykle, gdzieś mi przemknęła liczba 1531, nie sprawdzałem. Przy sporej ilości głosów można sobie powybierać z kawałków które zwykle się odrzucało w przedbiegach (niewątpliwie redaktorzy liczyli na odświeżenie jeśli nie czołowej dziesiątki, to przynajmniej pięćdziesiątki). Skorzystałem, nie zaniedbując kawałków sztandarowych - większość dwudziestki sprzed sześciu lat powtórzyła się, w niektórych przypadkach, niektórym wykonawcom zmieniłem utwory. Całej pięćdziesiątki nie opublikuję, bo puszczam ją kawałek po kawałku na fejsie.

Lista propozycji zaczyna się od 10cc, kończy się na ZZ Top (niech rzuci kamieniem, kto się nie zastanawiał nad wykonawcę na Ź lub Ż...). Kto chce niech głosuje, czas ma do 30 grudnia jeśli dobrze pamiętam. Mogę coś podpowiedzieć ale wyłącznie pod warunkiem uwzględnienia paru wskazanych kandydatur:) 

A żeby tak nie zostawiać na sucho - zagramy. Z dwudziestki. Sting.

Tagi: muzyka
19:36, bartoszcze , Kult-ura
Link Dodaj komentarz »

Język polski, jak wiadomo, plastycznym okrutnie jest, i aż zachęca do słowotwórstwa. W przypadku dzieci nie zawsze wiadomo jednak, czy to zabiegi świadome, czy wynik jedynie pewne wciąż jeszcze niezdarności językowej.

W przypadku Juniora, mówiąc szczerze, dość często mamy do czynienia ze zwyczajnymi wygłupami, któym bliżej jest przekręcania z czystej przekory niż świadomemu słowotwórstwu (i bywa to mocno irytujące). Kiedy więc Ojciec słyszy, jak Junior zabierając się do jakieś zadanej mu pracy, wybiera do towarzystwa jakiegoś pluszaka i mówi:
- To będzie mój POMAGATOR,
to reaguje nieprzychylnie, stwierdzając że nie ma takiego słowa.

A potem się dziwi, jak mu Matka z Juniorem pospołu kontrują, że jest. Bo w podręczniku tak nazwano jakiegoś kosmicznego stworka. 

 
1 , 2