Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi
Kategorie: Wszystkie | Bez | Eko | F1 | Junior | Język | Kult-ura | Milionerzy | Prawo | Sport | Z podróży
RSS
środa, 31 marca 2010

W mądrych książkach o zwyczajach zwierząt piszą, że żółw czerwonolicy porę zimową zasadniczo spędza na zimowaniu - włazi w chłodny kąt i hibernuje się. Kiepski ze mnie hodowca, bo ani razu żółwiowi nie stworzyłemk u temu warunków - ale też na dwór ani do piwnicy bym nie wypędził, a nie mam dostępnego pomieszczenia, w któym by było zarazem i w odpowiednio chłodno, i jasno (ten drugi warunek eliminuje garaż). Żyje więc sobie żółw niezimująco, przez lata w ogóle mu to nie przeszkadzało. Tego roku zachowywał się jednak trochę inaczej, bo o ile zwykle spędzał sporo czasu na podłodze i zaszywał się w kątach (najlepiej ciepłych) na cały dzień czy całą noc, o tyle tym razem wypuszczony w te pędy wracał do akwarium. (Ktoś mógłby pomyśleć, że to zimowanie, ale to się zaczęło już w lecie:)).

Aż tu nagle parę dni temu żółw zaczyna się silniej jak zwykle trzaskać w akwarium. Jako że nie wiadomo było, o co mu chodzi, to dla świętego spokoju się go na chwilę wypuściło. Zrobił wielką rundę i zaczął się wspinać sugestywnie do drzwi do ogródka. Zdębieliśmy, bo na dworze było jednak tylko plus paręnaście, ale "klient nasz pan", mówimy, najwyżej poczuje temperaturę w drzwiach i zaraz wróci. A żółw jako ten mors myk! i robi rundę po ogródku. Nawet dowody zgromadziliśmy:)

żółw czerwonolicy odwiedza krokusy

Bardzo efektownie wyglądał przy krokusach:) Wiosna na całego!

Odwiedziłem ostatnio sądy częstochowskie. Przed rozprawą miałem chwilę czasu, więc się tradycyjnie porozglądałem. I zobaczyłem bardzo interesujące zarządzenie. Otóż Prezes Sądu Rejonowego w Częstochowie zarządził, że Wydział I Cywilny zajmuje się wyłącznie sprawami osób, których nazwiska zaczynają się na litery od A do Ł. A pozostali? Niech się udadzą do Wydziału XII Cywilnego (analogicznie rzecz się ma z wydziałami karnymi). Z pozoru nic szczególnego, chociaż raczej przyjmuje się kryterium podziału miejsca zamieszkania. Tyle, że Wydziały I i XII znajdują się od siebie o dobrych kilka kilometrów.. Dla niezorientowanego może to oznaczać niesympatyczną niespodziankę.

13:36, bartoszcze , Prawo
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 30 marca 2010

Przejeżdżałem dzisiaj samochodem koło takiego miejsca w mojej wsi, gdzie od lat bociany co roku gniazdo zakładają. I patrzę: siedzą! Dwa!! (wybaczcie brak aktualnego zdjęcia, ale nie miałem czasu się zatrzymać, a w trakcie jazdy robić nie będę; poza tym z telefonu i tak takie sobie wychodzą). Może innym razem. W każdym razie radość na kolejny rok. No i kolejny dowód, że wiosna się rozgościła.

Tagi: bocian wiosna
20:03, bartoszcze , Eko
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 29 marca 2010

To było jesienią. Wracałem wieczorem do domu przez miasto, zatrzymałem się na światłach. Obok mnie stanął autobus. Rutynowo obrzuciłem go wzrokiem - i wzrok zatrzymał się w miejscu. Na wysokości oczu miałem bowiem taki oto obrazek:

sexy reklama autobusowa

Mam nadzieję, że inwalidzi, którzy mieli otwierać sobie drzwi przyciskiem widocznym na zdjęciu, potrafili się na tyle skupić, żeby zdążyć z jego prawidłowym użyciem przed odjazdem autobusu:) Ech, te wszechobecne reklamy..

Tagi: bzdury fotka
00:49, bartoszcze , Z podróży
Link Komentarze (2) »
niedziela, 28 marca 2010

Tej notki po prostu nie mogło zabraknąć: po tylu latach emisji, w dziesiątym podejściu, w dziś wyemitowanym przez TVN odcinku wreszcie ktoś został milionerem w polskiej edycji. No i oczywiście wypada zacytować milionowe pytanie:

Z gry na jakim instrumencie słynie Czesław Mozil?
A - na kornecie,
B - na akordeonie,
C - na djembe,
D - na ksylofonie.

Osobiście przyznam, że to pytanie sprawiłoby mi trudność:) bo wprawdzie wiedziałem, że jest sobie Czesław co Śpiewa, ale też nigdy go świadomie nie słuchałem (to znaczy pewnie słyszałem nieraz jak leci gdzieś w radio, ale nic więcej). Z drugiej strony było to pierwsze pytanie, z którym miałbym poważną trudność, więc do finałowego dotarłbym z kompletem kół (aczkolwiek ze wstydem stwierdzam, że kształt tetraedru nie był dla mnie w pierwszej chwili oczywisty) i dzięki temu jakoś bym poradił:). Jednym słowem, facet łatwo miał.

Cóż, podobno to ostatnia seria. Jak dla mnie ta historyczna wygrana jest raczej powodem żeby zakończyć, niż żeby rozkręcać na nowo (i wymyślać nowe pomysły, jak ten z zamianą progu gwarantowanego na możliwość wymiany niepasującego pytania).

Tagi: Milionerzy
19:58, bartoszcze , Kult-ura
Link Komentarze (2) »

Po GP Bahrajnu wielu narzekało, że nic się nie dzieje, a bolidy jadą do mety jak sznur ciężarnych słonic. Cóż, dzisiejsza walka na Albert Park pokazała, że i słonice potrafią walczyć jak wściekłe (jakby broniły mlodych, pozostając w klimacie porównań przyrodniczych). Tylu ataków, wyprzedzeń, kontr, to dawno nie pamiętam. Niezaprzeczalnie pomogła trochę pogoda, być może słonice w deszczu są bardziej żywotne.

Był oczywiście wyjątek - pewna stara, poczciwa słonica, która chyba jednak niepotrzebnie dołączyła do stada. Obserwowanie, jak zmaga się z młodą, acz powolną i niedoświadczoną słoniczką, było nieomal żenujące.

Serdeczne gratulacje natomiast dla innej młodej, jeszcze bardziej niedoświadczonej słoniczki, która powoli, ale doczłapała aż do mety. Ale też w Indiach słonica to zwierzę normalnie występujące:)

Tagi: Australia
11:05, bartoszcze , F1
Link Dodaj komentarz »
sobota, 27 marca 2010

W swoim laptopie mam ustawione powiadamianie o aktualizacjach oprogramowania, włącznie z Windows (z różnych względów badzo nie lubię, kiedy komputer za mnie decyduje, co kiedy ma zrobić). Zerknąłem sobie dzisiaj do menedżera aktualizacji i stwierdziłem, że czeka ich na mnie z pięć. Już zamierzałem rutynowo nakazać ściągnięcie i zainstalowanie wszystkich, ale jedna z nich mnie zastanowiła.

Jakiś czas temu Unia Europejska wywalczyła z Microsoftem, że w Windows nie będzie na stałe zainstalowana Microsoftowa przeglądarka (dzięki czemu ludzkość ma mieć większą szansę korzystania z alternatywnych). Microsoft posłusznie wprowadził więc taką opcję do systemu, także dla ludzi którzy od lat używają wszelkich dostępnych przeglądarek. Uznałem więc, że ta opcja nie jest mi szczególnie potrzebna, zwłaszcza że parę osób, które posłusznie ją zainstalowało, zdziwiło się potem poważnie, że musi ponownie instalować Internet Explorera.

Cóż, ja mam w systemie 3 przeglądarki. Na co dzień używam Google Chrome - bo wydaje się najlepiej współpracować z Gmailem (czy tu się nowy monopol nie tworzy, eh?). Ale czasami mnie wkurza:)

piątek, 26 marca 2010

Kiedyś może poświęcę specjalną notkę na zawiłe poszukiwania wspólnego mianownika rozmaitych utworów, które mnie kręcą. Teraz (wciąż jeszcze) nie mam na to nastroju, więc ograniczę się do stwierdzeń bardziej banalnych.

Kawałek będący bohaterem dzisiejszej notki, wydał mi się niezły od pierwszego usłyszenia, lecz dopiero kiedy wsłuchałem się w niego uważnie i spokojnie (nie tylko na zasadzie „coś mi brzęczy przy robocie”, tylko zgodnie z zasadami zen), wciągnął mnie podstępnie i bez reszty. I za każdym przesłuchaniem wciąż urzeka mnie swoimi rozwiązaniami aranżacyjnymi (jak dla mnie znakomicie przemyślanymi i fantastycznie komponującymi się ze sobą). I nie umiem tylko powiedzieć, czy klimat mrocznego dreszczowca, który czasem odczuwam, pochodzi bardziej od przybrudzonego dźwięku gitary, czy od wspomnienia teledysku..

W każdym razie w głowie mi leci:

Bullets are the beauty of the blistering sky
Bullets are the beauty and I don't know why
Bullets are the beauty of the blistering sky
Bullets are the beauty and I don't know why..

A na zen się zasadniczo nie znam, ale kiedyś nawet Chuck Norris stwierdził w jakimś wywiadzie, że trzeba się skupiać tylko na jednej rzeczy w danym momencie, zgodnie z zasadami zen (czyli pisząc tę notkę nie powinienem jednocześnie słuchać Archive). A Chuck Norris, jak wiadomo, zawsze rację ma i słuchać go trzeba.

czwartek, 25 marca 2010

W zeszłym roku kierowcy narzekali na porę rozgrywania wyścigów, najpierw w Australii, a potem zwłaszcza w Malezji. W tym roku to zjawisko się powtarza.

W zeszłym roku żale kierowców zostały zignorowane. W tym roku zanosi się, że i to się powtórzy.

Mam nadzieję, że więcej powtórzeń już nie będzie. Jakby co, to niech Robert lepiej objeżdża Vettela szerokim łukiem, a nie w ciasnym zakręcie.

21:11, bartoszcze , F1
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 marca 2010

Herodot podaje, że perski król Kserkses miał rozgniewać się na morze, które zniszczyło postawione z jego rozkazu mosty dla wojska, i skazać morze na chłostę i zakucie w żelazo. Opowieść ta, tak pięknie pokazująca rozdźwięk pomiędzy nieznoszącą sprzeciwu wolą, a możliwościami, zapewne przychodzi na myśl każdemu posiadaczowi dzieci, w tym także Rodzicom, i wydaje się czasem, że niewiele w tej mierze może Rodziców zamówić. Ale kiedy wieczorem Junior zbyt długo grzebie się z pójściem spać, co kończy się nieuchronnym przekroczeniem ustalonego od dawna limitu czasowego pozwalającego na pewne małe wieczorne przyjemności, krzyk Juniora pod adresem wskazówki zegara:
- A ja nie chcę, żeby była na szóstce, niech wróci na trójkę!
i rozśmiesza, i zaskakuje nieco.

20:22, bartoszcze , Junior
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3