Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi
Kategorie: Wszystkie | Bez | Eko | F1 | Junior | Język | Kult-ura | Milionerzy | Prawo | Sport | Z podróży
RSS
czwartek, 31 marca 2011

Ostatnio wzdłuż głównej drogi strasznie coś kombinowali z elektryką. Sądziłem zrazu, że naprawiają jakieś usterki po niedawnych wichurach (dzięki którym miałem notabene dzień unplugged, zrazu zdawało się, że tylko poranek, ale komunikaty Vattenfalla były coraz bardziej pesymistyczne, w sumie skonczyli chyba po 8-9 godzinach). Dzisiaj mieli robić coś w najbliższej okolicy, bo nawet zapowiadali wyłączenia u sąsiadów.

Wyszedłem wieczorem z psem, idę niespiesznie i nagle: ki czort? Co to za zmiana w scenach mojego widzenia? Tam, gdzie zwykle lubiłem popatrzeć na gwiazdy, wali jasnością po oczach. No tak: te roboty, to modernizacja całego oświetlenia ulicy, a przy okazji dostawienie paru dodatkowych latarni. Niektórym pewnie w to graj, ja jednak póki co ze smutkiem stwierdzam, że tyle by było z akcji Ciemne niebo.

Nie lubię tego. Patrzeć na gwiazdy będę musiał chodzić gdzieś w bok, na skraj łąki (ale wtedy niestety już nie ma tak równo pod nogami).

środa, 30 marca 2011

Wypatrzył Junior na jakimś plakacie adres "ul. A.Pługa" i oczywiście musiał zadać Rodzicom pytanie "a co od czego pochodzi to A.". Rodzice popatrzyli na siebie nieco bezradni, bo odpowiedź zgodna z prawdą nie należy do oczywistych, jeżeli nie jest się historykiem literatury polskiej lub nie obracało się w XIX-wiecznym świecie literackim Warszawy. W końcu jednak za sprawą wujka Gógla i cioci Wikipedii, Rodzice udzielili odpowiedzi, że A. pochodzi od imienia Adam. Na co Junior z miną nieprzekonaną stwierdził:

- A bo ja myślałem, że to jest od Amsterdamskiego Pługa!

Rodzice też by woleli. Pługa żadnego wprawdzie w Amsterdamie nie widzieli, ale Amsterdam duży jest i wiele ciekawych rzeczy w nim można znaleźć.

23:53, bartoszcze , Junior
Link Dodaj komentarz »
sobota, 26 marca 2011

Czas w Formule 1 jest wszystkim. Czas spędzony na projektowaniu i testowaniu przekłada się potem na czasy okrążeń. Czasy okrążeń decydują o miejscu na starcie albo i o udziale w wyścigu w ogóle, jak się boleśnie przekonało HRT (swoją drogą, przez całe dwa dni w Australii udało im się zrobić raptem parę mierzonych okrążeń w kwalifikacjach - naprawdę znowu nie byli w stanie zdążyć z poskładaniem bolidu? to po co było jechać na te Antypody...).

Czas ma znaczenie także i z innych względów - różnice czasu decydują o tym, o której wyścig będzie rozgrywany, w południe czy później, tak aby wyścig był oglądalny w strefach czasowych generujących największą widownię. W poprzednich latach zawodnicy nieraz na to narzekali, w tym roku jeszcze nie słyszałem.

Tym niemniej to prawie skandal, że termin tego konkretnego wyścigu na drugim końcu świata przypada na dzień, kiedy zmienia się czas na letni. Gdyby nie to, człowiek mógłby o godzinę dłużej pospać.

PS. To, że być może są niedobre czasy dla wyścigów, to temat na ewentualną inną notkę (bez obietnic).

Tagi: Australia
11:10, bartoszcze , F1
Link Dodaj komentarz »
piątek, 25 marca 2011

Dzisiaj wybrałem się z sympatyczną dość wycieczką do miasta Bielska. Droga krajowa dwa pasma ma i nawierzchnię nienajgorszą, słoneczko podświetlało świat, więc jechało się miło. I nagle gdzieś w okolicach Czechowic-Dziedzic...*

Reklama przydrożna jakich wiele, ot, "przedsiębiorstwo wielobranżowe produkcyjno-usługowo-handlowe" (zapewne). Świadczyło interesujące usługi:

WĘDZARNIA RYB
YAMAHA
silniki skutery motocykle
(albo jakoś tak, ale w ten deseń)

Chyba nie kupiłbym tam wędzonej ryby. Wolę.. tradycyjne metody wędzenia.

*tak mi się wydaje, że nawet za Czechowicami

Tagi: reklama
18:54, bartoszcze , Z podróży
Link Komentarze (2) »
wtorek, 22 marca 2011

Do rozpoczęcia Igrzysk Olimpijskich w Londynie zostało już niecałe 500 dni. Z okazji okrągłej liczby, USA Today pokusiło się o symulację pełnych wyników medalowych (a nawet więcej, przyznajmy, bo czołowych ósemek). Wynik wypada nienajgorzej z naszego punktu widzenia, bo "przewidziano" nam 15 miejsce w tabeli medalowej (w ujęciu amerykańskim, czyli liczba medali jest ważniejsza od koloru), z 17 medalami, w tym 3 laurami mistrzowskimi: dla Anity Włodarczyk, Piotra Małachowskiego i Marcina Dołęgi.

To oczywiście tylko zabawa, ale też jakiś punkt odniesienia (tak nas w tej Hameryce widzą). Jeżeli przyjmiemy podejście hurraoptymistyczne, to powinno być jeszcze tylko lepiej. Może też oczywiście pójść znacznie gorzej (kontuzje, spadki formy, nowi genialni rywale i inne przypadki zwykłego pecha). Jak kto lubi.

W każdym razie zostało niecałe 500 dni.

18:38, bartoszcze , Sport
Link Komentarze (3) »
sobota, 19 marca 2011

Wśród małych dzieci (lub przynajmniej rodziców małych dzieci) dość powszechna jest zabawa pt. "nosku nosku Eskimosku" (lub inne formy gramatyczne); jakby ktoś nie pamiętał z dzieciństwa lub nie przeszedł jeszcze tego etapu z dziećmi własnymi lub zaprzyjaźnionymi, to polega to na trącaniu się nosami naśladując powitanie rdzennych mieszkańców Grenlandii i okolic (mniej więcej tak, tylko bardziej).

Nie dawno Matka w ramach domowej edukacji opowiedziała Juniorowi o Arktyce, Grenlandii, jak również o mieszkańcach tych zimnych okolic. Junior wysłuchał uważnie i.. przestał się bawić w "nosku Eskimosku".
Teraz bawi się w "nosku nosku Inuitku".

Grzeczne dziecko, Inuita nie obrazi.

piątek, 18 marca 2011

Notka dedykowana członkom OBS, aktualnym, czynnym, byłym i honorowym

Jak wiadomo, Polska jest bliska Irlandii: Polska katolicka i Irlandia katolicka, w Polsce i w Irlandii uprawia się ziemniaki i używa na dużą skalę produktów przerobu ziemniaka, Irlandia jest zawsze Zieloną Wyspą, a my aktualnie, i tak dalej.. Nie dziwi więc, że jeden z hitów początku lat 90-tych (tak, zanim weszliśmy do Unii!) nawiązywał do tej bliskości.

Właściwie tak się jakoś złożyło, że nigdy tego utworu nie miałem na płycie ni kasecie, w radio go słuchałem jakby z oddali, więc nie zwracając uwagi na niuanse. Poznałem go dokładnie głównie z wykonań przyogniskowych i podobnych, a capella lub przy gitarze, z pomocą śpiewników przepisywanych do brulionów A4A5* w kratkę.

I dopiero jakoś w całkiem niedawnych czasach usłyszałem go w całej.. okazałości, słuchając radia przez słuchawki. Odtwarzam go sobie dla potwierdzenia odczuć z wersji dostępnych w sieci i nic się nie zmienia: dalej takie samo chrypienie i fałszowanie Kobry. Wszystkie szalone wykonania na koniec wieczoru na chatce czy przy ognisku, mogłyby być z dumą prezentowane publicznie (gdyby ktoś naście lat temu je był w stanie zarejestrować), nie ustępowałyby wiele wersji oryginalnej (na płaszczyźnie wokalnej oczywiście, bo wiosła zawsze robią swoje).

a ty się temu nie dziwisz
wiesz dobrze jak byłoby dalej
jak byśmy byli szczęśliwi
gdybym nie poszedł spać wcale

*dawno się nie używało brulionów na śpiewniki.. a na dodatek blox nie chce mi przekreślać, fuj

Tagi: muzyka
21:24, bartoszcze , Kult-ura
Link Komentarze (2) »
środa, 16 marca 2011

Jechałem w ostatnich dniach spokojnie między jednym a drugim śląskim miastem (nawet nie powiem gdzie dokładnie, bo sam czasem nie mam pewności, w którym mieście jestem w danym momencie). Przede mną jechała sobie równie spokojnie furgonetka. W ramach nieustającego obserwowania otoczenia (i własnej małej fiksacji na punkcie tablic rejestracyjnych) zerknąłem na tablicę furgonetki, zauważając, że gdzieś ją zgubiła i posiadała jedynie wyrób zastępczy. Potem zaś zastanowiłem się nad treścią tablicy zastępczej.

Pierwsza myśl była taka, że ktoś sobie zafundował odrobinę zabawy z tą tablicą. Po chwili namysłu doszedłem jednak do wniosku, że żadnej zabawy w tym nie ma, tylko wyszedł bardzo ciekawy efekt. Napis na tablicy zastępczej brzmiał bowiem STACH20.

Nie, nie oznacza to wykupienia tablicy z indywidualną treścią (taka musiałaby mieć formę S"cyfra" "napis", czyli np. S2 TACH). Po prostu w powiecie Tarnowskie Góry wydaje się już (wydano już?) tablice z kombinacją literowo-cyfrową zaczynającą się od CH (i dwie cyfry). Furgonetka miała zwyczajnie numery STA CH20. Takie nic, ale jakie fajne:)

Tagi: bzdury
20:31, bartoszcze , Z podróży
Link Komentarze (4) »

Tak się miło porobiło. Śniegu od dawna właściwie ani widu, a od kilku dni tak cieplutko, że nawet grube tafle lodu na stawach się porozpuszczały. Trawa jeszcze się nie zieleni (spłowiała straszliwie przez ten bezśnieżny a mroźny miesiąc czy więcej), ale pierwsze motyle już kolorem cieszą (nawet jeśli tylko cytrynki). Od dwóch dni już nawet bez płaszcza do roboty jeżdżę.

A co zwierzęta* robią to aż szkoda gadać. Koty latają jak w marcu (zły przykład), psy dostają szajby na każdym rogu, wiewiórki niespecjalnie chcą przychodzić po orzechy, ptactwo zaczyna kląskać. No i dowód rozstrzygający: żółw nie dość że patrzy tęsknie na dwór, to jeszcze zaczyna jaja znosić.

jaja żółwia czerwonouchego

Chociaż wredni meteorolodzy mówią, że od czwartku ma się pogoda spieprzyć i wrócimy do przedwiośnia.

*tak, wiem, motylek też stworzenie boże, ale jakoś tak się słowo zwierzę bardziej z kręgowcem kojarzy a i to nie z każdym

00:37, bartoszcze , Eko
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 15 marca 2011

Junior aż do bólu polubił ostatnio wszelkie zajęcia z kalendarzami. Otrzymał między innymi na wyłączny użytek kalendarz "kartkowy" (na każdy dzień osobna kartka, najczęściej z jakąś bzdurą na odwrocie) i oczywiście pracowicie zrywa co dnia kartkę za dzień poprzedni (jak pojedziemy na wakacje, to chyba będzie trzeba zabrać ze sobą). Co gorsza jednak, pracowicie czyta te bzdury z odwrotu (żeby nie powiedzieć, że się ich uczy na pamięć) i pieczołowicie składa w specjalnym pudełku.

Dziś rano zaczął liczyć, ile tych zerwanych kartek nazbierał. Po paru minutach radośnie zakomunikował Ojcu, że jest ich 73. Ojciec zliczył dni w myślach i stwierdził poprawność obliczeń. Wprawiło go to w na tyle dziwny nastrój, że przy tej okazji dostrzegł, że 73 to dokładnie jedna piąta z 365. A zatem 14 marca upływa jedna piąta roku (jakby nie post to można było imprezę z tej okazji zrobić).

To tylko ucieczka przed powracającą natrętnie myślą o tym, jak będzie wyglądało Juniora pudełko z karteczkami w listopadzie.

Tagi: bzdury
13:33, bartoszcze , Junior
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2