Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi
Kategorie: Wszystkie | Bez | Eko | F1 | Junior | Język | Kult-ura | Milionerzy | Prawo | Sport | Z podróży
RSS
środa, 28 maja 2008

Ach, co to był za wyścig!

Dramaturgia, że mucha nie siada - wypadki, neutralizacje, deszcz. Sutil jadący po sensacyjnie wysokie miejsce (nawet gdyby go Raikkonnen połknął) i wypadający po jakże przypadkowym incydencie (przecież nie można powiedzieć, że Kimi go wtedy atakował). Rosberg rozbijający się w drobny mak w momencie, gdy realizator właśnie pokazał, że LH ma nad drugim Kubicą ponad pół minuty przewagi, znikające w jednym momencie (przysięgam, że tuż przed tym wypadkiem pomyślałem, że jeżeli nie zdarzy się neutralizacja, to wszystko pozamiatane). I tak dalej. I w tym wszystkim niewzruszony, bezbłędny Robert.

Mniam. Pamiętam ten deszczowy wyścig z 1996 roku, kiedy odpadli prawie wszyscy i wygrał Panis. Damon Hill wygrałby wtedy w cuglach, gdyby nie defekt. I pamietam to niesamowit GP z 1992, kiedy Mansell pechowo musiał zjechać na wymianę opony i potem atakował Sennę przez kilka okrążeń z zajadłością bulteriera uwieszonego na nogawce. Tegoroczne też mi zostanie w pamięci.

22:15, bartoszcze , F1
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 25 maja 2008

Garść refleksji po tegorocznym finale Ligi Mistrzów .

Po półfinałach sądziłem, że wygra Chelsea.  Nie dlatego, że jest lepsza, ani nie dlatego, żebym jej kibicował (jest wręcz odwrotnie), ale w tym roku miała w LM cholernie dużo szczęścia. Do półfinału doszła bez choćby jednego trudnego przeciwnika na drodze, nie wygrywając ani jednego meczu wyjazdowego, awans do finału zawdzięcza nieprawdopodobnemu samobójowi Riise w piątej minucie doliczonego czasu gry. I kiedy w finale zobaczyłem, jak po pięknych akcjach MU (sir Stanley Matthews musiał w niebiosach zaklaskać widząc podanie Rooneya do Teveza z 43 minuty), Lampard wyrównuje po podwójnym rykoszecie, sądziłem, że Pani Fortuna znowu uśmiecha się do "niebieskich". Zresztą i farfocel Ronaldo w serii karnych wyglądał na potwierdzenie tej tezy.

Ale Pani Fortuna przewrotna jest do bólu. Czy można nie wierzyć, że było jej rozmysłem idiotyczne zachowanie Drogby ocenione na czerwoną kartkę? Czy to nie ona spowodowała uślizg nogi Johna Terry'ego w momencie, kiedy wszyscy spodziewali się ryku szczęścia londyńczyków? Na pewno. Ona miała inny zamysł, który stał się jasny w siódmej serii karnych. Jeżeli przy remisie ze strony MU podchodzi legenda - rekordzista Ryan Giggs, a ze strony Chelsea wieczny nieudacznik Anelka, to dla mnie też nie jest przypadek. Robiła z nas durniów po to, żeby na koniec dać Ryanowi swoją wielką chwilę.

Nie umniejszam rzecz jasna zasług Van der Sara - przy okazji temat dla statystyków: czy jest zawodnik, który dwukrotnie zdobył Puchar Mistrzów w większym odstępie czasu, niż 13 lat Edwina?

 

22:05, bartoszcze , Sport
Link Dodaj komentarz »
sobota, 24 maja 2008

Jestem pod wrażeniem tego, co ostatnio w Milionerach zrobiła pewna maturzystka . Nawet nie chodzi o sam wynik (byłoby dopiero, gdyby zgarnęła główną), ale raczej o styl, o podejście. W zasadzie z 6 kolejnych pytań, na które odpowiedziała, zaczynając od 20.000, a na 500.000 zł kończąc, na żadne nie znała tak naprawdę odpowiedzi (spektrum zresztą szerokie, od literatury romantycznej przez Beatlesów po winiarstwo). Ale - dziwnie bo dziwnie - grała. I intuicyjnie, skacząc od Annasza do Kajfasza, ostatecznie wybierała odpowiedź prawidłową. Dopiero w finałowym nie czuła się już na siłach (intuicji brakło?) i nie strzelała.

A pytanie finałowe rzeczywiście było trudne. Bo kto w końcu (poza pasjonatami historiii kina) zna na pamięć daty roczne urodzenia Bogarta czy Chaplina? Nawet tylekroć przywoływane tu przeze mnie klasyczne wykształcenie by wiele nie pomogło (nie na wszystkie pytania)..

To jest jednak gra:) 

 

Tagi: Milionerzy
08:10, bartoszcze , Kult-ura
Link Dodaj komentarz »

Well, Indy's back !

Mniam. Co prawda w moim rankingu filmów z cyklu Indiana Jones (filmów, bez mdłego serialu TV) "Czaszka" zajmuje trzecie miejsce, przed Świątynią Zagłady , ale i tak warto. Indy jest niezawodny, a Cate Blanchett jest rewelacyjna w swojej komiksowej postaci. I ten jej rosyjski akcent.:) Natomiast nic nie poradzę, że nie przemawia do mnie zupełnie pomysł na tytułowy artefakt, a w konsekwencji także i dotyczący go finał. Nic to, Indy rulez:)

A przy okazji zdradzam małą tajemnicę:)) - w filmie wykreowano cyfrowo 130 Indian. Skąd to wiem? Ujawnienie sekretu znalazłem na swoim bilecie kinowym - było tam napisane:
"130 (cyfrowo) Indian" :D

08:08, bartoszcze , Kult-ura
Link Dodaj komentarz »
środa, 21 maja 2008

Refleksja na ten moment jest taka, że klasyfikacje zaczynają się ujednolicać:) Pierwsza szóstka jak w dziób we wszystkich trzech wariantach, potem dopiero widać różnice pod koniec dziesiątki za sprawą Webbera i Rosberga. Tabelka (miejsce wg Eccelstone, nazwisko, miejsca, miejsce i punktacja wg Bartoszcze, miejsce i punktacja cyklu F1):

Lp.E
Kierowca
Miejsca
Bartoszcze (pkt)
F1(pkt)
1Raikkonnen
1,1,2,31 (76)
1(35)
2.Massa 1,1,2,-
2 (65)
2(28)
3.
Hamilton
1,2,3,5
3 (54)
3(28)
4.Kubica
2,3,4,4
4 (35)
4(24)
5.
Heidfeld
2,4,5,6
5 (27)
5(20)
6.
Kovalainen
3,5,5,12
6 (18)
6(14)
7.
Rosberg
3,8,8,14
7 (12)
10(8)
8.
Trulli
4,6,8,10
9 (9)
8(9)
9.Alonso
4,6,8,10
9 (9)
9(9)
10.Webber
5,7,7,7
8 (10)
7(10)

I przy okazji ciekawostka - kolejność między Trullim i Alonso ustawiłem za oficjalną, natomiast wygląda na to, że po pięciu wyścigach mają oni dokładnie takie same zajęte miejsca! A wtedy wszelkie mądre klasyfikacje biorą w łeb. Może w wolnej chwili poszperam w regulaminach FIA.

07:01, bartoszcze , F1
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 20 maja 2008

Zajrzałem na blog Orlińskiego i dowiedziałem się, że Katowice zostały wyrożnione zaliczeniem do trzech najbardziej depresyjnych (subiektywnie) miast Świata:) Przeszkadzać mi to nie przeszkadza, de gustibus a karawana etc. Najbardziej dołujące są podobno biurowce przy Francuskiej 70 i Stwosza 31, widziane z autostrady, i w ogóle sam fakt że ta autostrada miastem leci.

Tak się jednak złożyło, że akurat dzisiaj jechałem A4 z Gliwic, i osiągnąwszy górkę za zjazdem Batory,  doszedłem do wniosku, że bardzo mnie bawi widok miasta od tej strony. Najpierw ten różowy most, a potem wieżowce przy AWF-ie z tymi ich czapeczkami. Żałowałem, że sobie fotki nie mam jak zrobić. I jak tu się potem czuć depresyjnie?:)

A poza tym najbardziej depresyjnym miastem świata to chyba jest Tyberiada , zwłaszcza w części położonej najbliżej jeziora:) 

PS. Jak znajdę gdzieś odpowiednią fotkę, to wrzucę:)

21:47, bartoszcze , Bez
Link Dodaj komentarz »

Z cyklu - nowe wersje klasyki literatury dziecięcej:) Dziś "Pan kotek był chory " Jachowicza

"I nic jeść nie będziesz,
Kleiczek i basta:
Broń Boże kiełbaski,
Słoninki i ciasta,
I marchewka!"

Stary Jachowicz by się zdziwił, że marchewce przypisuje się taką szkodliwosć. Wegetarianie zreszta pewnie też:)

00:24, bartoszcze , Junior
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 15 maja 2008

Siedziałem dzisiaj w biurze pewnej instytucji finansowej i czekając na wypisanie polisy, przeglądałem dla zabicia czasu ulotki. Uwagę moją przyciągnęła jedna  o tytule jak w tytule, zachęcająca do nabywania produktu opartego na cenach żywności (surowców), reklamująca się wzrostem o AFAIR 150% w ciągu jakichś 3 lat.

Zacząłem się zastanawiać.

Niektórzy mówią, że w świecie finansowym na słowa uczciwość, wysokie morale czy przyzwoitość reaguje się jak na Vogona przystało (czyli sięga po slownik wyrazów obcych), ale pomimo wieloletnich kontaktów z tym światem od najrozmaitszych stron, pewnych rzeczy wciąż nie akceptuję. Ten produkt jest jedną z nich.

Nie mam apetytu na zysk. 

21:30, bartoszcze , Eko
Link Dodaj komentarz »

Dowiedziałem się jakiś czas temu, że Rodżer zaczynał karierę jako lewy obrońca.

Hmmm. Może Leo widzi w nim alternatywę dla Bronowickiego?:)

PS. Długo ta notka czekała na publikację:)

21:24, bartoszcze , Sport
Link Dodaj komentarz »
środa, 14 maja 2008

Odbył się wyścig o GP Turcji, Robert po raz kolejny przerwał ciąg w swoich wynikach:) - poprzednio nie spełnił marzenia o 2,2,1,1, teraz na szczęście nie kontynuował ciągu 2,3,4,..

Dla mnie bohaterem (wieloznacznym) tego wyścigu był Kovalainen. Najpierw namieszał na starcie, pozwalając Kubicy i Alonso wskoczyć przed Raikkonnena; Robertowi i Fernando to wiele nie pomogło, ale dla mistrza świata IMHO oznaczało to na następnych okrążeniach stratę, która na koniec zadecydowała o porażce z LH. Sam zaś Kovalainen po przymusowej wizycie w boksie już na początku, potem gonił kierowców z tyłu stawki i mam wrażenie, że gdyby w McLarenie lepiej pokombinowali z tankowaniami i oponami (wiem, wiem, trzeba było znienacka improwizować), to nawet miałby szansę na punktowane miejsce (jechał już ósmy, ale musiał zjechać o miękkie opony na kilka okrążeń przed metą). I właśnie w trakcie tej barwnej walki z tyłu zdarzylo się coś, na co mało kto zwrócił uwagę. Kovalainen na dobrą chwilę utknął za Nelsinho Piquetem z Renault i wyprzedził go dopiero, kiedy ten zjechal do boksu. Co w tym takiego ciekawego? Cóż, w zeszłym sezonie to właśnie Kovalainen odgrywał rolę upierdliwie trudnego do wyprzedzenia kierowcy Renault. Nieźle się wtedy na niego napsioczyłem:)

 

00:37, bartoszcze , F1
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2