Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi
Kategorie: Wszystkie | Bez | Eko | F1 | Junior | Język | Kult-ura | Milionerzy | Prawo | Sport | Z podróży
RSS
niedziela, 25 lipca 2010

Parę tygodni temu ktoś zaprosił mnie do Goldenline (dane osobowe pozostawiam uprzejmie w rozumie). Poniewaz nazwisko mnie nic nie mówi, a nie dostałem odpowiedzi na mailowe pytanie o samoidentyfikację, zapytam uprzejmie jeszcze raz: skąd się znamy? Odpowiedź może być mailem na ten sam adres co poprzednio.

20:47, bartoszcze , Bez
Link Dodaj komentarz »

Na 47 okrążeniu GP Niemiec, Felipe Massa usłyszał w słuchawkach (a miliony widzów w głośnikach telewizorów) głos swojego inżyniera wyścigowego: "Fernando-Is-Faster-Than-You! Potwierdź że usłyszałeś!" Jak to wszyscy zrozumieli, tak zrozumieli, zwłaszcza że wkrótce potem Massa tak wolno wychodził z zakrętu, że Alonso go objechał bez mydła. Nie wiem jeszcze, jak na to zareagują sędziowie (mogą to potraktować jako team order, ale też na kilku następnych okrążeniach Massa był wyraźnie wolniejszy zarówno od Alonso, jak i jadącego za nim Vettela, więc może inżynier widział w telemetrii coś, czego wyraźnie na głos nie powiedział; pewnie w ciągu kilku godzin usłyszymy jakies dalsze nowiny na ten temat, strona FIA na razie straszliwie oblężona), ale w sumie ja nie o tym.

Uderzył mnie sposób wypowiadania tych słów przez inżyniera - jakby mówił nie do swojego kierowcy wyścigowego, ale do chłopca z faveli, artykułując do przesady wyraźnie i wolno, jak obcokrajowiec, który stara się być dobrze zrozumiany (choć native speaker).

Ale na koniec wyścigu, kiedy zaczęły się zwyczajowe gratulacje, to chyba wszyscy w Ferrari brzmieli w radio tak, jak gdyby z angielskim spotykali się tylko od święta.

16:05, bartoszcze , F1
Link Komentarze (1) »
piątek, 23 lipca 2010

We wczorajszym "Dużym Formacie", w głęboko futurystycznym tekście ("Koniec prywatności", DF nr 28/ 887, s. 8-9) WO pisał między innymi o Azjatach , którzy wychodząc z domu starają się ochronić swoją prywatność przed wszechobecnymi kamerami, np. zakładając na twarz maseczki (i mniemam, że nie chodzi tu o panujące tam epidemie rozmaitych gryp).

Pewnie zdziwiliby się, gdyby zrobili to samo na wycieczce w Brukseli. Belgijskie prawo antyburkowe nie pozwala bowiem na zasłanianie twarzy w miejscu publicznym, honorując tego rodzaju zachowanie grzywną lub aresztem. W imię bezpieczeństwa, oczywiście.

Nie znam w szczegółach ani belgijskiej, ani francuskiej ustawy antyburkowej. Zawierają one niewątpliwie szereg wyjątków (przygotowując się do napisania tej notki sprawdzałem, czy we Francji też jest żywa tradycja noszenia masek karnawałowych - ale jest, bo ustawa francuska akurat maski karnawałowe wśród wyjątkow wymienia), które w zamyśle mają ograniczyć zakres stosowania ustawy wyłącznie do grupy docelowej, czyli niektórych kobiet muzułmańskich. Osobiście czuję odrazę do takiego pisania prawa, które udaje, że jest czymś zupełnie innym, niż w rzeczywistości, po to tylko, żeby osiągnąć cel wprost niedozwolony - jawne wprowadzenie zakazu noszenia zasłon twarzy byłoby oczywiście dyskryminujące, a zarazem trudno wykonalne, bo musiałoby definiować zakazane formy (a może i kroje?) zasłon, dając pole do popisu przeciwnikom regulacji. Ja w każdym razie nie widzę uzasadnienia dla zakazywania zasłaniania twarzy w imię prywatności motywowanej religijnie czy zwyczajowo, i zezwalania na zasłaniania w imię prywatności motywowanej indywidualistycznie czy wręcz zabawowo.

killer from Scream woman in burka

Nie oznacza to, że popieram tych, którzy zmuszają kobiety do noszenia burek. Ale akurat tego rodzaju prztyczek pod ich adresem, najmniej zmieni w sytuacji tych kobiet, nie zapobiegnie zabójstwom honorowym czy przymusowym obrzezaniom. Co najwyżej zamknie te kobiety w domu.

Ale ja może za dużo widziałem w życiu kobiet całych zawiniętych w prymitywne chusty, przytrzymywane zębami tak żeby zasłaniały i twarz.

PS. Puenta po czasie

20:38, bartoszcze , Prawo
Link Komentarze (2) »
wtorek, 20 lipca 2010

Po wielu milionach stuknięć, wypowiedziała mi służbę stara poczciwa klawiatura. Jako że trudno się bez tego używa komputera, małżonka zobowiązała mnie (pod groźbą zajęcia drugiego komputera) do szybkiego uzupełnienia stanu, więc pojechałem do najbliżzego marketu, stanąłem przed półką i wybrałem, skupiając się głównie na identyczności rozmieszczenia klawiszy, jak w starej (niewiele rzeczy wkurza bardziej, niż pamiętanie, że Delete czy Alt są nieco gdzie indziej, niż się przyzwyczaiło). Przywiozłem do domu, a małżonka pyta:
- O, to ona jest czarna?

Spojrzałem, faktycznie:) Podłączyłem, wypróbowałem i coś mi się przypomniało. Kiedyś znajoma zaczęła pisać bloga (wcześniej niż ja tego). Nie miała na nazwę pomysłu, więc go nazwała "Czarna klawiatura". Ze zdjęciem:) Pozdrawiam Cię, jeśli kiedys znów zajrzysz ze swych szkockich pieleszy.

Aha: małżonce czarna klawiatura się bardzo podoba.

20:24, bartoszcze , Bez
Link Dodaj komentarz »

Odwiedziłem urocze miasto Bielsko. Przechodząc ulicą nieopodal sądu, zerknąłem na szyld. Wisi w kształcie mniej więcej takim jak go zapamiętałem.

reklama adwokata w Bielsku

Nie wiem tylko, czy właściciel wszystkie specjalności załatwia osobiście, czy korzysta z pomocy.

niedziela, 18 lipca 2010

W weekendowe popołudnie Ojciec otwiera drzwi anonimowym przechodniom dzwoniącym do drzwi. To delegacja Świadków Jehowy, którzy wyjątkowo nie chcą na szybko podyskutować o dręczących ich problemach egzystencjalnych, a jedynie uprzejmie zapraszają na swoje nabożeństwo, wręczając odpowiednią kolorową ulotkę. Ojciec przyjąwszy uprzejmie ulotkę, ma odruch wręczenia jej Juniorowi na zasadzie "weź dziecko obejrzyj jak zwykle, a potem możesz sobie z niej coś wyciąć", ale wstrzymuje się z tym. Czytanie jak popadnie tego co Junior zobaczy na opakowaniu czy kawałku gazety można jeszcze puścić mimo uszu, ale słuchać, jak Junior ćwiczy czytanie na takiej ulotce, to już byłoby dla Rodziców zbyt wiele.

Do niedawna Rodzic musiał tylko pilnować, co mówi, by Junior nie słyszał, względnie pomijać w książeczkach niezręcznie fragmenty. Teraz musi też pilnować, czego Junior ma nie czytać. Potem będzie pilnowanie, czego ma nie oglądać lub nie znajdować w Internecie.

Ojciec się zastanawia, co będzie jak Junior samodzielnie trafi na ten blog...

Tagi: edukacja
20:14, bartoszcze , Junior
Link Komentarze (2) »
piątek, 16 lipca 2010

Po pierwsze, w życiu by mi chyba do głowy nie przyszło pchać się 300 km do Warszawy na Europride. Zwłaszcza z dzieckiem.

Po drugie, jakbym juz miał gdzieś iść, to poszedłbym na "konkurencyjną" manifestację Ruchu Autonomii Śląska w Katowicach. Też jako widz, a spokojnie dziecko bym zabrał.

Po trzecie, w tę upalną sobotę według większości znaków wybiorę się w rejony podgórskie. Tam będę mógł zabrać i dziecko, i jeszcze psa. I przy okazji sprawę załatwię:)

Tagi: lato
16:06, bartoszcze , Bez
Link Komentarze (2) »
środa, 14 lipca 2010

Pojechałem dzisiaj w trasę, co jest zawsze dobrą okazją na spokojne posłuchanie radia. Jest lato, więc często nadaje się piosenki na lato, lekki, łatwe, przyjemne i romantyczne. No i popłynęła i ta piosenka. Ludzie Mojego Wieku powinni pamiętać, że w Czasach Komuny, ten teledysk potrafił lecieć w Telewizji Polskiej.. Natychmiast uhonorowałem, odstawiając straszliwe karaoke.

Kiedy dwie godziny później wracałem, w zupełnie innej audycji usłyszałem znów tę samą piosenkę. I jakże przykro mi się zrobiło, kiedy zrozumiałem, że Naród nadal tę piosenkę kocha, a ja tak swoim karaoke ją profanuję.

No to wszyscy razem w jednym tempie:
Aj łona noł łot low iiiiizzz
Aj łont ju tu sioł miiii
Aj łona fil łot low iiiiizzz
Aj noł ju ken sioł miiii
Aaaah woah-oh-ooh*

(for mor karaoke, czek mor lyriks)

A potem z tej samej audycji na uspokojenie odrobina Marka Knopflera.

*ta linijka jest dla zaawansowanych, wymaga samodzielnej interpretacji w zakresie wymowy

niedziela, 11 lipca 2010

Maja Włoszczowska zdobyła w Hajfie tytuł wicemistrzyni Europy, przegrywając "o błysk szprychy". Zgodnie z maksymą "zdrowie wasze w gardła nasze", Medalistce najserdeczniejsze gratulacje, a dla reszty to znakomita okazja, żeby Maję Włoszczowską znów pokazać z innych najlepszych stron:

Maja Włoszczowska w kasku

Taki widok zdecydowanie potrafi przekonywać do zakładania kasku. Ale ponieważ mam świadomość, że akurat Maja Włoszczowska parę razy mimo kasku nieźle się poharatała, więc przyznam szczerze, że równie dobrze można jeździć w berecie:

Maja Włoszczowska w berecie

Zdjęcia (c) Krzysztof Rybarczyk

W ramach nieustającej zabawy w poznawanie nowych miejscowości, Junior dowiedział się o istnieniu Pieskowej Skały i - zgodnie z przewidywaniami - nazwą tą się zachwycił. W piękną słoneczną sobotę ruszyliśmy więc na wycieczkę.

zamek w Pieskowej Skale

Dzielnie wspięliśmy się na górę..

zamek w Pieskowej Skale

..żeby obejrzeć zamek..

pies w pieskowej skale

..i popełnić oczywisty banał robiąc pieskowi zdjęcie w Pieskowej Skale.

A Juniorowi najbardziej i tak podobał się zamkowy trawnik, na ktorym było mnóstwo dorodnych stokrotek do zbierania.

 
1 , 2