Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi
Kategorie: Wszystkie | Bez | Eko | F1 | Junior | Język | Kult-ura | Milionerzy | Prawo | Sport | Z podróży
RSS
poniedziałek, 30 lipca 2012

Nie będę ukrywał, starzeję się, to i w nowościach muzycznych słabo zorientowany jestem. Kiedy więc po raz pierwszy zobaczyłem tę nazwę kapeli (w entuzjastycznym kontekście), nie bardzo wiedziałem, czy to Nowe Polskie, czy to jakiś projekt emigracyjny a'la De Press, czy jakaś formacja zagraniczna o incydentalnie swojsko brzmiącej nazwie. Nie byłem też na tyle zainteresowany, żeby dogrzebać się na tubkach

Nadszedł jednak taki dzień, kiedy w samochodzie usłyszałem w radio zapowiedź, że teraz zostanie zagrany Jelonek. Nastawiłem więc uszy uważnie, zabrzmiało, i po jakichś trzydziestu sekundach w ciężkim zaskoczeniu stwierdziłem, że to brzmi jak Ankh sprzed dwudziestu lat! (którego płyty -pardon, kasety - już pewnie w życiu nie odgrzebię, a gdyby nawet, to będę się bał przesłuchać na zakurzonym magnetofonie). 

W domu zaraz uruchomiłem (byłem) wyszukiwarkę i zrobiłem się prawie dumny (blady nie bardzo, bo się wystawiam na słońce tego lata). Istotnie, Jelonek to projekt tego samego faceta, który odpowiadał za klimat pierwszej płyty Ankha; jego obecności w incydentalnie zasłyszanym Hunterze nie wyczułem, bo na czym innym się wtedy skupiałem.

Ale promować go mi się nie chce.

20:13, bartoszcze , Kult-ura
Link Komentarze (2) »
niedziela, 29 lipca 2012

W Pekinie osładzałem sobie czas oczekiwania na pierwszy medal dla Polski, zliczając sumę medali zdobytych przez państwa Unii Europejskiej (taki substytut sukcesów własnych). W tym roku za sprawą Sylwii Bogackiej (gratulacje, oczywiście) już tak wyczekiwać nie muszę, czekanie na medale kolejne jest trochę mniej stresujące. Dlatego też postanowiłem, że oto zrobię podliczanie ciut spokojniej. Poza tym, żeby trochę urozmaicić, zliczyłem także liczbę medali, jakie zdobyłby socjalistycznej pamięci Związek Radziecki. (Na razie nie doszliśmy jeszcze do problemu rozdwojenia jaźni, przed jakim staniemy, kiedy medale wywalczą wreszcie państwa bałtyckie). 

W każdym razie, czy liczyć razem, czy osobno, Chińcyki się trzymają mocno:
Chiny 6/2/2 (10)
USA 2/3/2 (7)
UE 3/8/6 (17) (indywidualnie Włochy 2/2/2)
ZSRR 4/0/4 (8) (indywidualnie Kazachstan 2/0/0)

A za cztery lat może mi się będzie chciało zliczać osobno jeszcze Commonwealth i Jugosławię..

PS. Właściwie to Chinom powinienem doliczać medale zdobyte przez Tajwan i Hongkong (Makau nie bierze udziału w igrzyskach), na razie to tylko jeden srebrny ale zawsze.

PS 2. Uwierzycie, że bez medalu są wciąż Niemcy?

sobota, 28 lipca 2012

Oglądałem prawie w całości ceremonię otwarcia Igrzysk, bo była w odpowiedniej dla mnie porze. Samo widowisko dość słodkie, szczegółów komentować nie będę (choć pomysł z pagórkiem bardzo podoba mi się), bo nie o tym miałem pisać. 

Oglądałem na Eurosporcie, bo na TVP usłyszałem brzmienie głosu redaktora Szaranowicza i nie chciałem zwymiotować przyjemnej kolacji. Komentatorzy Eurosportu też nie byli idealni, niezdarną próbę dopisania Vangelisowi imienia wyśmiano już szeroko, ja się skupię tym razem na innym drobiazgu. Był mianowicie taki moment, w którym na arenie zainscenizowano szpital dziecięcy (swoją drogą można zazdrościć tym dzieciakom, że tak mogły skakać po łóżkach) i pojawiły się różne Czarne Charaktery. Nie wiem, skąd dokładnie komentator czerpał wiedzę, ale obstawiam, że miał na bieżąco anglojęzyczną ściągawkę, bo wśród tych szwarccharakterów wymienił Cruellę de Vil.

Cruella de Mon Cruella de Vil

Znacie? Na pewno znacie, ale we wszystkich polskich wersjach, od kanonicznej kreskówki poczynając, Cruella nosi nazwisko de Mon (zrozumienie budzi większą grozę). I teraz pojawia się pytanie: czy komentator nie skojarzył, o kogo chodzi, nie znał polskiej wersji - czy też może tak wsiąkł w kulturę masową w wersji powszechnej, anglojęzycznej, że w ogóle nie zastanawiał się nad możliwością istnienia innej wersji niż oryginalnej angielskiej (to iostatnie o tyle niepewne, że na świecie tworzono Cruelli rozmaite wersje imienia i nazwiska)? Bo opcja, że był zbyt leniwy, żeby wyjść ponad przeczytanie tego, co miał na ekranie, jest właściwe jedną z form opcji pierwszej.

piątek, 27 lipca 2012

Kocham prawodawcę unijnego. Dba on o obywateli unijnych, jak może najlepiej, a kiedy widzi, że któreś z państw członkowskich dba mniej, to grozi palcem, żeby się dostosować do tego, co prawodawca unijny mądrze wymyślił. Dzięki takiemu grożeniu sięgnąłem dziś do jednego z przejawów prawodawczej troski, czyli do dyrektywy z 2009 roku (2009/136/WE) dotyczącej między innymi praw konsumentów telekomunikacyjnych (abonentów, chciałoby się rzec) i projektu ustawy mającej tę dyrektywę wdrożyć. Zachwyciło mnie bowiem, co przeczytałem o tym w prasie, i z przyjemnym zaskoczeniem odnotowałem, że w tym zakresie dziennikarze nieszczególnie zmyślali i przekręcali. 

Cóż takiego miłego nam tym razem prawodawca podarował? Otóż doszedł do wniosku, że trzeba podciąć skrzydła niedobrym operatorom i providerom, wytrącić im z ręki gwiazdki i drobne druczki - i postanowił wprowadzić wskazówkę, jak należy odtąd pisać umowy. Od tej pory (to znaczy odkąd ustawa wejdzie w życie), umowy mają być pisane w sposób jasny, zrozumiały i łatwo dostępny (mam nadzieję, że to dla Was jasne i zrozumiałe). Dzięki temu znacznie łatwiej będzie zrozumieć w pełni treść umowy, która obowiązkowo zawierać musi (będzie musiała):
1) strony umowy, w tym nazwę (firmę), adres i siedzibę dostawcy usług;
2) świadczone usługi ze wskazaniem elementów składających się na opłatę abonamentową;
3) termin oczekiwania na przyłączenie do sieci lub termin rozpoczęcia świadczenia usług;
4) okres, na jaki została zawarta umowa, w tym minimalny okres wymagany do skorzystania z warunków promocyjnych;
5) pakiet taryfowy, jeżeli na świadczone usługi obowiązują różne pakiety taryfowe;
6) sposób składania zamówień na pakiety taryfowe oraz dodatkowe opcje usługi;
7) sposoby dokonywania płatności;
8) okres rozliczeniowy;
9) tryb i warunki dokonywania zmian umowy oraz warunki jej przedłużenia i rozwiązania;
10) ograniczenia w zakresie korzystania z udostępnionych abonentowi przez dostawcę usług urządzeń końcowych, o ile zostały one wprowadzone przez dostawcę usług lub na jego zlecenie;
11) dane dotyczące funkcjonalności świadczonej usługi obejmujące informacje:
a) czy zapewniane są połączenia z numerami alarmowymi, 
b) czy gromadzone są dane o lokalizacji urządzenia końcowego, z którego wykonywane jest połączenie,
c) o wszelkich ograniczeniach w kierowaniu połączeń do numerów alarmowych,
d) o wszelkich ograniczeniach w dostępie lub korzystaniu z usług i aplikacji,
e) o procedurach wprowadzonych przez dostawcę usług w celu pomiaru i organizacji ruchu w sieci, aby zapobiec osiągnięciu lub przekroczeniu pojemności łącza, wraz z informacją o ich wpływie na jakość świadczonych usług,
f) o działaniach, jakie dostawca usług jest uprawniony podejmować w związku z przypadkami naruszenia bezpieczeństwa lub integralności sieci i usług;
12) dane dotyczące jakości usług, w szczególności minimalne oferowane poziomy jakości usług, w tym czas wstępnego przyłączenia, a także inne parametry jakości usług jeżeli zostały określone przez Prezesa UKE na podstawie art. 63 ust. 2a;
13) sposoby informowania abonenta o wyczerpaniu pakietu transmisji danych w przypadku usługi dostępu do sieci Internet świadczonej w ruchomej publicznej sieci telekomunikacyjnej oraz o możliwości bieżącej kontroli stanu takiego pakietu przez abonenta;
14) zakres usług serwisowych oraz sposoby kontaktowania się z podmiotami, które je świadczą;
15) zakres odpowiedzialności z tytułu niewykonania lub nienależytego wykonania umowy, wysokość odszkodowania oraz zasady i terminy jego wypłaty, w szczególności w przypadku gdy nie został osiągnięty określony w umowie, poziom jakości świadczonej usługi;
16) zasady, tryb i terminy składania oraz rozpatrywania reklamacji;
17) informację o polubownych sposobach rozwiązywania sporów;
18) sposób uzyskania informacji o aktualnym cenniku usług oraz kosztach usług serwisowych;
19) zasady umieszczenia danych abonenta w spisie abonentów w przypadku umowy dotyczącej świadczenia usług głosowych;
20) sposób przekazywania abonentowi informacji o zagrożeniach związanych ze świadczoną usługą, w tym o sposobach ochrony bezpieczeństwa, prywatności i danych osobowych;
21) wszelkie opłaty należne w momencie rozwiązania umowy, w tym warunki zwrotu urządzeń końcowych ze wskazaniem, na czyj koszt zwrot ma nastąpić.

Uff. Prawda, że zaraz lepiej? Wreszcie kupując komórkę będziemy mogli zrelaksowani przeczytać jasną, zrozumiałą i krótką umowę.. wróć, tego, że będzie krótka, nikt nie obiecywał. Swoją drogą jestem ciekaw, czy koledzy prawnicy z firm telekomunikacyjnych przymierzają się już do napisania jasnych i zrozumiałych umów (podobno ma to dotyczyć także regulaminów i cenników, chociaż w ustawie takiego obowiązku już nie znalazłem, w dyrektywie też zresztą nie), które - co oczywiste - zarazem powinny być odpowiednio precyzyjne. Powodzenia życzę i oddycham z ulgą że nie na mnie padło, tym razem.

 

21:28, bartoszcze , Prawo
Link Komentarze (3) »
czwartek, 26 lipca 2012

Niektórym futbol olimpijski się nie podoba, najwyraźniej zapominają, że polska reprezentacja piłkarska na igrzyskach olimpijskich właśnie przeżywała swoje piękne chwile. Ja tam uprzedzeń nie mam, zwłaszcza że igrzyska formalnie zaczynają się jutro i konkurencji dla meczów właściwie brak. 

Spojrzałem przed rozpoczęciem meczu na skład drużyny Urugwaju. Jak mam możliwość zobaczenia w meczu pary Cavani-Suarez, to naprawdę jeszcze mniej rozumiem obiekcje pod adresem turnieju olimpijskiego, nawet jeśli ci zawodnicy grają w ramach wyjątku od limitu wiekowego. Uśmiechnąłem się za to widząc skład ławki rezerwowych - Lodeiro musiał być mocno wkurzony, że nawet w drużynie olimpijskiej znowu jest tylko w rezerwie. Na tyle był, że zgarnął piłkę sprzed nogi Suarezowi i strzelił zwycięskiego gola. 

Turniej męski jest na razie zaskakująco wyrównany: można się było spodziewać, że Urugwaj w tym składzie szejków po prostu rozniesie, a musiał gonić wynik. Brazylia w swoich multimilionowym składzie mocno stara się pomóc Egipcjanom odrobić trzybramkową stratę, została im jedna trzecia roboty. 

I tylko mnie taka myśl nachodzi: gdyby w turnieju olimpijskim nadal rygorystycznie pilnowano zasad amatorstwa jak za czasów Coubertina czy Brundage'a, to nie wiem, kto by w tym turnieju mógł wystąpić, skoro i niepełnoletni mają dziś kontrakty zawodowe. 

22:31, bartoszcze , Sport
Link Komentarze (2) »

Na niektóre czepialskie wystarczy parę takich prostych słów, zwłaszcza na młode i elastyczne. Do innych potrzebny jest większy arsenał środków - a w nim zawsze warto mieć cierpliwość, pomysłowość i wygimnastykowanie. A już jak się trafi jakaś stara, nieważne czy gruba, czy zasuszona, to i siły nieraz potrzeba. I ostre potrafią być, cholery jedne. 

W każdym razie tego lata mogę już ogłosić, że sezon na jeżyny uważam za otwarty - i było to całkiem udane otwarcie, nawet jeżeli letni deszcz postanowił je umyć razem z nami.

Tagi: bzdury lato
18:37, bartoszcze , Eko
Link Komentarze (3) »
środa, 25 lipca 2012

Pucharowy mecz Kelemena Wrocław oglądałem kątem oka na marginesie ważniejszych zajęć, takich jak prasowanie i spoglądanie na fejsa. Tego, co zobaczyłem, wystarczyło na obrażenie pod nosem mieszkańców obszarów niemiejskich, roślin okopowych i idei futbolu amatorskiego, więc o samym meczu już może nie będę próbował pisać. Trochę mnie tylko strach ogarnia, że jeśli dzięki zestawowi fuks+Kelemen uda się drużynie z Wrocławia awansować do właściwej Ligi Mistrzów, to odegra tam taką rolę, jak niedawno Żilina

niedziela, 22 lipca 2012

Kiedy Ayrton Senna przychodził na świat, Mistrz zakończył już karierę wyścigową; kiedy Senna w tragicznych okolicznościach ten świat opuszczał, Mistrz odpoczywał na emeryturze i wykłócał się z władzami o przedłużenie mu prawa jazdy pomimo ukończenia 80 roku życia, wyzywając urzędników na wyścig. Ma na świecie podobno sześć pomników w miejscach szczególnych dla wyścigów, w tym na pewno jeden tuż obok toru, na którym odniósł swoje pierwsze zwycięstwo w karierze - przez zakrętem Anthony Noghes, koło wjazdu do alei serwisowej. Przypuszczam - bo pewności w tej chwili nie mam - że każdy wyścig wciąż podgląda zza bandy (bo widok z niebiosów jednak nie jest najlepszy). 

Juan Manuel Fangio Monaco memorial pomnik Monako

Mniej szczęścia ma inny bohater, zwycięzca pierwszego Grand Prix Monaco. Jego Bugatti przed każdym wyścigiem jest usuwane, stoi bowiem na środku pierwszego zakrętu, nie dałoby rady ścigać się koło niego bez ryzyka zniszczeń. 

Grover-Williams memorial Monaco Ste Devote pomnik Monako

Dziś akurat mieliśmy GP Niemiec, a nie GP Monako, więc może jeszcze wypadałoby dodać, że Juan Manuel Fangio GP Niemiec wygrywał trzykrotnie; William Grover-Williams nie wygrał ani razu, nawet nie wiem czy kiedykolwiek w nim wystartował (w edycjach międzywojennych), na pewno z Niemcami ma skojarzenie znacznie bardziej przykre (zginął w Sachsenhausen). 

Tagi: fotka Monaco
18:03, bartoszcze , F1
Link Dodaj komentarz »
piątek, 20 lipca 2012

Turyn wita nas burzą. Burzą tak intensywną, że jeszcze po kilku godzinach woda stoi na ulicy. Burzą tak silną, że embraer nie jest w stanie wylądować na wciśniętym między góry lotnisku. Ale kiedy mimo wszystkich przeszkód doń docieramy, uśmiecha się ciepło i mruga przedwieczornym słońcem. 

Kościół świętej Krystyny przy Piazza San Carlo jest nieduży (choć nie malutki). Każdy jednak proboszcz klęknąłby w nim patrząc z podziwem na doskonałość przepychu: każdy właściwie fragment przestrzeni jest ozdobiony, a przy tym udało się uniknąć natłoku, osiągając zdobniczą harmonię. W położonym naprzecie, ciut większym kościele świętego Karola, ta sama na oko ilość zdobień już się rozłazi w przestrzeni, dając efekt dość zwyczajnej barokowości. Intrygują w nim jedynie tabliczki imienne na niektórych filarach - nie wiem, czy to ku chwale sponsorów, czy oznaczenie ukrytych pochówków, czy jeszcze coś innego. 

Na wystawie w ekskluzywnym pasażu przy via Roma jak w środku ponurej futurystycznej wizji. Białe manekiny o androidalnych czaszkach, powykrzywiane w dziwnych pozach, sugerują jakąś katastrofę lub inne cierpienie. Kiecki na nich.. cóż, to wprawdzie nie moja branża, ale szczególnie mi się w oczy nie rzuciły, ot, kolorowe, choć jednobarwne. Kontrastowało mocno.

Sam Turyn - niby zadbany jak na stolicę północnych, bogatych i dbających prowincji Włoch przystało, ale komisariat pomiędzy Teatro Regio, a słynną Mole Antonelliana z najwyższym muzeum świata, wygląda niczym.. bloki w Świętochłowicach.. kamienica przy Jerozolimskich, która jeszcze nie odnalazła właściciela.. dowolny budynek w południowych prowincjach, odrapany, spłowiały. I żaden to w centrum wyjątek. 

Tagi: Włochy
17:25, bartoszcze , Z podróży
Link Dodaj komentarz »

Każdego, kto pamięta, co myślę o ostatnich wydarzeniach dotyczących Dyskobolii Polonii z siedzibą w Warszawie (a piszę sporo, tu też przecież pisałem), tytuł zapewne zdziwi, i skłoni do refleksji, że otom chorągiewka na wietrze czy coś. Bynajmniej jednak. Obserwuję sobie, co się dzieje w sprawie, z mieszanką złości i rozbawienia, czytam o protestach opartych na podręczniku licencyjnym UEFA, i widzę także pomysł dwóch klubów w Katowicach: jednego w ekstraklasie, drugiego w pierwszej lidze. Nie wiem, na ile ten ostatni pomysł wytrzyma finansowo zwłaszcza, ale mnie - prawdę mówiąc - się podoba. Z jednej bowiem strony ten klub, na którym mi cokolwiek zależy, zostanie tam gdzie był (nawet jeśli z powodu braku pieniędzy miałby zagrać juniorami i spaść z ligi), a z drugiej.. a z drugiej to właściwie jaka miałaby być temu przeszkoda, żeby Polonia przeniosła się do Katowic (i grała przy pustym lub prawie pustym stadionie)?

Zwolennicy "ratowania Polonii" czy jak ich tam nazwać, powołują się na przepis, według którego zmiany formy prawnej lub struktury klubu (co obejmuje także zmianę siedziby), wyklucza uzyskanie licencji, jeżeli nastąpiło w celu zakwalifikowania się lub uzyskania licencji z naruszeniem uczciwości rozgrywek (nie linkuję, gdyż wszystkie używane tłumaczenia wydają mi się nieprecyzyjne). Przepis ten wprowadzono - z tego co gdzieś przeczytałem - żeby zablokować dostępne prawnie formy żonglowania własnością klubów (bo nie czarujmy się, nie tylko polscy biznesmeni chcieliby dopaść tortu omijając wymogi regulaminowe), ale tak ja go sobie czytam, to co stoi na przeszkodzie, aby klub X z miasta Y zmienił nazwę na V lub przeniósł się do miasta Z, lub uczynił jedno i drugie naraz (tak jak robią to amerykańskie drużyny zawodowe)? Samo w sobie nie wydaje mi się to niczym szkodliwym, tak długo, jak nie zaczyna udawać zupełnie innej istniejącej drużyny. Jeżeli więc w ekstraklasie zacznie grać Polonia Katowice, KP Katowice czy Królestwo Katowice, w koszulkach czarnych, żółtych (ostrożnie wtedy ze spodenkami) lub rudych - właściwie nie widzę przeszkód, jest wiele klubów, na których mecze się nie wybieram, może on do nich dołączyć. A potem w ramach objazdowego cyrku przenieść się kiedyś np. do Lublina.

Fuzja z GKS - nigdy. Bo to byłaby właśnie niedozwolona próba obejścia przepisów związkowych, jak rozumiem. 

15:41, bartoszcze , Sport
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3