Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi
Kategorie: Wszystkie | Bez | Eko | F1 | Junior | Język | Kult-ura | Milionerzy | Prawo | Sport | Z podróży
RSS
wtorek, 27 września 2011

Włączyłem dziś wieczorem telewizor, żeby się zrelaksować. Champignons League nie mam dostępnej, więc znalazłem relację z siatkarskich Mistrzostw Europy, gdzie Azerki grały z Holenderkami.

Na parkiecie działo sie ciekawie, bo Azerki nie dość, że nie chciały się poddać, ale momentami solidnie lały faworytki, wygrały pierwszego seta i śmiało zmierzały do powtórki w drugim. Laniu przewodziła atakująca Rahimowa, która tłukła z siłą i dynamiką młodego Wlazłego, a że dostawała co najmniej połowę piłek, to i wyniki miała efektowne (choć było to jednak bardziej podobne do często spotykanego w siatkówce kobiecej modelu "gramy na wysoką skuteczną atakującą, która trafi nawet z ławki rezerwowych").

Holenderki jakimś cudem wygrały jednak drugiego seta, broniąc cztery setbole, a Rahimowa podzieliła los Wlazłego - zabrakło zdrowia, to i skuteczność się skończyła, ledwo potrafiła skończyć cokolwiek. Od tego momentu mecz zaczął przypominać egzekucję (w pierwszych dwóch setach 50:50, w dwu następnych 50:33 dla Oranje) i można było patrząc na efektowną grę Holenderek, mniej odczuwać wyrzutów, kiedy wzrok z piłki uciekał na grające. A drużyna holenderska była wręcz świetlista od blond czuprynek (oczywiście z pewnymi wyjątkami). Debby Stam mam w pamięci zakodowaną od dawna, ale rozgrywająca Laura Dijkema to odkrycie tego turnieju. Diabolicznie piękna i zabójczo skuteczna, albo na odwrót.

Laura Dijkema Holandia Netherlands

poniedziałek, 26 września 2011

Tegoroczny sezon F1 zdaje się nudny, bo zdominowany przez jednego aktora. Doprawdy, tylko fantaści są w stanie rozważać, czy Jenson Button ma jeszcze szanse przegonienia aktualnego lidera - potrzebuje do tego ni mniej, nie więcej, tylko kompletu zwycięstw w ostatnich pięciu wyścigach i najlepiej do tego kontuzji Vettela, żeby przez przypadek nie zdobył ani punktu. Nieco tyko mniej pewny jest tytuł zespołowy dla RedBulla, bo żeby nawiązać jakąkolwiek walkę, to McLaren musiałby trzykrotnie ich ograć dubletem do zera, żeby w pozostałych dwóch wyścigach była jakaś szansa na rywalizację (Ferrari nie ma szans nawet teoretycznych). 

Dominacja Vettela przesłania nam zarazem sytuację za jego plecami, która jest równie ciekawa, jak walka o tytuł w ostatnich kilku sezonach. Oto bowiem między drugim a czwartym miejscem są ledwie trzy punkty różnicy, a piąty Hamilton, seryjnie gubiący ostatnio punkty, traci ich do drugiego miejsca raptem 17, czyli mniej niż za jedno drugie miejsce. I stąd tytułowe pytanie: a gdyby Vettela nie było, to jak bardzo fascynująca byłaby walka o tytuł? Wiedziony odruchem nawet chciałem zacząć przeliczać wyniki, żeby Vettela z list usunąć, ale po namyśle doszedłem do wniosku, że to bez sensu: trzeba się sporo narobić, a jednocześnie zmieniając zawodnikom pozycje i odpowiednio przeliczając liczbę uzyskanych punktów, a doświadczenie uczy, że sposób przeliczania miejsc na punkty nie jest najważniejszy. Poza tym gdyby nawet wygumować Vettela niczym nieprawomyślnych komunistów ze zdjęć partyjnych w Sojuzie, to jednak przecież nachodzi człowieka myśl, że Red Bull jednoosobowo by nie jeździł, i gdyby tam do drugiego fotela wcisnąć choćby Ricciardo, to też kto wie jak by się sprawował (czy bardziej jako Badoer zastępujący Massę, czy jak Vettel zastępujący Kubicę). 

Gratulując więc obrony tytułu miestrzowskiego, będę spoglądał na tor tak jakby Vettela na nim nie było. A w ogóle to przecież o jazdę chodzi, nie o to kto wygra, przynajmniej w tym sezonie. 

Tagi: statystyki
17:21, bartoszcze , F1
Link Komentarze (2) »
niedziela, 25 września 2011

Dostałem interesującą ofertę. Mailem, bo dzisiaj interesujące oferty potrafią przyjść przeróżnymi drogami (kiedyś headhunter namierzał mnie przez Naszą-klasę, może dlatego już tam w zasadzie nie bywam). Oferta wydała mi się na tyle po Churchillowsku atrakcyjna i grzeczna zarazem, że aż postanowiłem się nią podzielić z innymi, bo ja chyba nie skorzystam, ale może ktoś...

Szanowny Przyjacielu,

Nasza firma oferuje Ci mozliwosc wziecia udzialu w kursie przygotowawczym
dla osob ubiegajacych sie o stanowisko w dziale zarzadzania platnosciami.
Podczas kursu nasi menedzerowie naucza Cie, jak poslugiwac sie
nowoczesnymi instrumentami kontroli platnosci. Musisz byc uwazny, skupiony, gotowy do
ciezkiej pracy i rozwijania swoich umiejetnosci w duzej firmie.

Za kurs obowiazuje oplata (1000 EUR).
Kurs przygotowawczy trwa jeden miesiac.

Plan zajec kursu jest elastyczny (2-4 godziny dziennie, 2-4 dni w tygodniu).
Uczestnicy sa zobowiazani do podpisania oficjalnej umowy obowiazujacej
w okresie trwania kursu przygotowawczego. Jesli chcialbys zglosic sie do
uczestnictwa w kursie, prosimy o przyslanie nam swojego CV
na nasz adres e-mail: exxo.denmark@juno.com

Nasz menedzer skontaktuje sie z Toba w celu wypelnienia formularza rejestracyjnego.

Dostałem już ze 3 razy, więc wolne miejsca jeszcze chyba są. Sprzedajcie butelki (handlowanie własnymi nerkami odradzam) na opłatę przygotowawczą i znajdźcie w sobie gotowość do ciężkiej pracy!

20:47, bartoszcze , Bez
Link Komentarze (2) »
sobota, 24 września 2011

Upadł komunizm. 
Samolotem można polecieć za przysłowiową złotówkę.
Każdy ma telefon.
Telefonem można nagrać film, wysłać go koledze do Australii, i po 10 minutach wspólnie się z tego filmu pośmiać, już bez telefonu.
Gucwiński został skazany za znęcanie się nad zwierzętami.
R.E.M. zakończył działalność. 

No to 1, 2, 3: 

It's The End Of The World As We Know It,
It's The End Of The World As We Know It,
It's The End Of The World As We Know It,
And I Feel Fine
 

Innego końca świata nie będzie.

piątek, 23 września 2011

Obserwuję, jak wielu ludzi łamie sobie głowę nad właściwą decyzją wyborczą: iść, nie iść, głosować ważnie czy nieważnie, na faworyta czy outsidera, przy których swoich priorytetach czy ideałach zamknąć oczy i zacisnąć zęby. I generalnie nasunęła mi się myśl, że jedni zagłosowaliby na partię posiadającą interesującego lidera, lecz boją się ciągniętych przezeń za sobą miernot, które można w ten sposób razem z nim wprowadzić do sejmu, a drudzy poparliby jakiegoś w miarę zaufanego czlowieka, ale wzdragają się przed jednoczesnym poparciem stojącego nad nim fuehrera. 

Jakiekolwiek podobieństwa do osób występujących w rzeczywistości są niepotwierdzone i podchwytliwe.

Tagi: wybory
09:39, bartoszcze , Bez
Link Dodaj komentarz »
środa, 21 września 2011

Jak ten czas leci - dopiero co był, a jutro znowu Dzień Bez Samochodu. Niestety, znów ze smutkiem muszę zrezygnować z uczestnictwa, albowiem komunikacja publiczna w mojej okolicy kiepska jest, a zastąpienie jej rowerem nie wchodzi w grę, gdyż:
1/ czeka mnie jutro wyjazd do klienta, jedyne 17 km w jedną stronę, i to z solidnymi pagórkami po drodze - a u celu jakoś wypada pracować w ancugu,
2/ wracając mam zrobić w markecie zakupy dla rodziny na cały tydzień,
3/ nie mam roweru.

Tak, oczywiście, problem ad 1/ mógłbym rozwiązać, bo w drodze wyjątku jakoś ten brak stroju by się wytłumaczył, a pagórki mogę ominąć (to jedynie 3 km bym musiał nadłożyć w jedną stronę), problem ad 2/ mogę rozwiązać jadąc na zakupy w piątek (choć to z różnych względów logistycznie niesympatyczne), ale tego trzeciego ominąć nie jestem w stanie:)

PS W porównaniu z zeszłym rokiem, przynajmniej zostawię samochód wybierając się po chleb rano. Ale też musiałbym kompletnie się postarzeć, żeby sto metrów samochodem jechać:)

Tagi: bzdury
22:42, bartoszcze , Eko
Link Komentarze (3) »
wtorek, 13 września 2011

Jadę sobie pociągiem ekspresowym (IC) Centralną Magistralą Kolejową. Wyświetlacz pokazuje w kółko informacje, w tym takie:

InterCity Ślęża CMK Katowice Warszawa

Nawet momentami do 162 km/h sięgało.

W 6-osobowym przedziale 2 klasy pełno. 4 pasażerów ślęczy nad laptopami, piąty nad tabletem, szósty śpi. Może nie zabrał ładowarki.

A wiecie do czego w kasie biletowej IC służy.. ołówek? To oczywiste: do stukania tępym końcem w ekran dotykowy.

Tagi: fotka
18:22, bartoszcze , Z podróży
Link Dodaj komentarz »

Szedłem sobie dziś rano na pociąg. Bilet miałem właśnie kupiony, nic lepszego do roboty, więc niespiesznie zdążałem na peron katowickiego dworca od strony Placu Andrzeja, i wtedy zdałem sobie sprawę z pewnej homogenizacji otoczenia. Wokół mnie zaroiło się bowiem od młodych ludzi, najczęściej krótko lub bardzo krótko ostrzyżonych, płci chyba wyłącznie męskiej, podążających w jednym kierunku, przeciwnym zresztą do mojego. Istotną cechą ujednolicającą były noszone przez nich koszulki. 

Były to koszulki w gruncie rzeczy nieskomplikowane, zwykłe białe bawełniane, pewnie made in China (w życiu nie śmiałbym się zbliżyć do ich metek), za to z wymownym napisem na przedzie. Napis odwoływał się do znanego klubu z Chorzowa, z charakterystyczną niebieską literą R,* i wyrażał prostymi słowami tę jakże trudną do zaspokojenia nawet w agencji towarzyskiej, specyficzną potrzebę seksualną uprawiania miłości z tą osobą prawną. (Pamiętam, że kiedyś w komentarzach na Czadoblogu debatowaliśmy o podobnej potrzebie w odniesieniu do całego związku futbolowego lub tylko jego centrali, jak widać są też odmiany mniej zachłanne). 

Gdzieniegdzie między tymi spragnionymi, migały też jakieś inne koszulki, pozwalające po napisie Torcida domyślać się zabrzańskiej proweniencji tej grupy. Nie wiem dokąd się wybierali we wtorek o 10 rano, ale - nawiązując innego, jakże świeżego tekstu na Czadoblogu - powiem: wiocha.

*tak, satanistycznie odwróconą do góry nóżkami

Tagi: futbol
11:17, bartoszcze , Sport
Link Komentarze (1) »
czwartek, 08 września 2011

Spragniony nieco wieści z nowojorskich kortów, zerknąłem dziś rano na stronę US Open. Jedyną nowością była niestety informacja o przełożeniu wszystkich meczów z powodu deszczu, więc lekko zawiedziony zajrzałem jeszcze do aktualnego planu meczów na popołudnie, wieczór i noc. Znalazłem debel męski (gratulacje, już zdążyli wskoczyć do półfinału), debel żeński (still waiting) oraz całą masę meczów mniej spostrzeganych, które rozgrywa się w drugim tygodniu, kiedy nastąpi już główny odsiew singlistów. A wśród mikstów, weteranów i juniorów - także turniej niepełnosprawnych

Byłem tym lekko zaskoczony - lekko, bo o rozgrywkach tenisowych na wózkach wiedziałem, zaskoczony jednak, bo nie wiedziałem, że mają i swoje turnieje wielkoszlemowe. Rozgrywane osobno w kategorii zawodników ze sprawnymi rękami (panie i panowie oddzielnie) oraz z niesprawnymi rękami (nazwa "quads" uparcie kojarzyła mi się z czym innym, zanim doczytałem o co naprawdę chodzi), którzy poruszają się na wózkach napędzanych elektrycznie. 

Moją uwagę zwróciła przy tym pewna nadreprezentacja Holendrów w tej dyscyplinie. Na ośmiu ćwierćfinalistów (tak właściwie to wszyscy uczestnicy zaczynali od ćwierćfinału) było ich trzech, na osiem ćwierćfinalistek z Kraju Tulipanów pochodziło aż pięć (zdobyli też najwięcej medali na ostatniej paraolimpiadzie). Nie przypuszczam, że oznacza to szczególne narodowe uzdolnienia, pewnie po prostu ten sport jest tam bardziej wśród niepełnosprawnych promowany na co dzień.

 

Esther Vergeer wheelchair tennis US Open 2011

Aha: w grze na wózkach obowiązują te same zasady, tylko piłka może się dwa razy odbić.

Tagi: fotka tenis
20:49, bartoszcze , Sport
Link Dodaj komentarz »
środa, 07 września 2011

Czasem się mówi, że każda reklama jest dobra, bez względu na to, czy jest dobra, czy zła - bo marka czy nazwa produktu zapada w pamięć. Regułą tą wolała się nie kierować firma Lacoste, bo postanowiła poprosić norweską policję o usunięcie ze zdjęć Andersa Breivika swojego logo, które ten z pewną lubością eksponuje. Cóż, nawet zbrodniarze mają swoje upodobania. 

Nie wiem, co zrobi z tą prośbą norweska policja i sam Breivik, z prawnego punktu widzenia jakoś nie czuję, żeby prośba Lacoste miała racjonalne uzasadnienie (w końcu zaistniała sytuacja jest naturalną konsekwencją przyjętej koncepcji promowania własnej marki). Z technicznego punktu widzenia być może "oczyszczenie" zdjęć byłoby nietrudne, ale co zrobić, gdyby z podobną prośbą wystąpiłaby np. firma Mercedes? Należałoby zamazać tylko logo, czy zniekształcić całą sylwetkę samochodu?

I tak mi się tylko przy okazji przypomina, że w pierwszym sezonie "24 godzin", wyznacznikiem strony, po której jest dana postać, był używany przez nią sprzęt. Dobrzy (?) używali Apple, źli - rozmaitej maści pecetów. Właśnie zacząłem sobie wyobrażać jak IBM żąda zamazania wszystkich komputerów w całym serialu...

Tagi: reklama
22:04, bartoszcze , Eko
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2