Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi
Kategorie: Wszystkie | Bez | Eko | F1 | Junior | Język | Kult-ura | Milionerzy | Prawo | Sport | Z podróży
RSS
sobota, 31 października 2015

Rzuciło mnie wczoraj w ciut dłuższą podróż służbową. Zaplanowałem ją sobie tak, aby rano ruszyć szybciej i dojechać autostradą, natomiast co do powrotu... poważnie się zastanawiałem, czy nie pojechać sobie drogą równoległą do autostrady (poznaj swój kraj), jeśli tylko czas i warunki pozwolą.

Ruszyłem więc. Jazda autostradą ma to do siebie, że jest nudna, chyba że się mocno dociska (a takiej potrzeby nie miałem). Za Gliwicami... sądzę, że stałem się irytujący dla innych kierowców, gdyż zacząłem się trzymać prędkości 100-110 km/h (na prawym pasie, oczywiście) - po prostu zbyt ładnie było wokół. Autostrada sporymi odcinkami została poprowadzona przez las, a słońce tylko podkreślało jego wszystkie kolory. Aż się chciało patrzeć, przy większej prędkości zwyczajnie mniej i krócej się widzi (nie wspominając o bezpieczeństwie jazdy). 

Na miejscu odbyłem (poza obowiązkami) mały spacer, ciesząc oko pięknem drzew nad kanałem... i przyszła pora wracać. Wahałem się, wahałem - w końcu skręciłem na drogę krajową zamiast na autostradę. I... co z tego że wracałem o prawie godzinę dłużej. Mimo że droga prosta jak strzelił, szeroka (dość, na tzw. półtora pasa), zupełnie nie chciało mi się rozpędzać. Po lewej - las, po prawej las, przyglądałem się w zachwycie palecie złotej jesieni, z trudem nadążając za zmianami kolorów między żółtymi, brązowymi, zielonymi, czerwonymi (napisałbym też o pomarańczowych, ale jak wiadomo, faceci nie znają się na kolorach, więc pewnie był to jakiś odcień wcześniej wymienionych). Zwłaszcza odcinek między Opolem a Nakłem był taki cudny, jakaś wieś pośrodku dawała chwilę wytchnienia od uniesień estetycznych. A kiedy brakło lasu, to zwykle drogę od pola oddzielał drzew szpaler, niewiele tylko mniej barwny, a też oko cieszący. 

Zdjęć... nie będzie, i tak by wszystkiego nie oddały, a poza tym jednak zza kierownicy kiepsko się robi, jak ktoś nie jechał ostatnio sam przez las to może zobaczyć jak to w zeszłym roku wyglądało. A na tegoroczne zdjęcia zapraszam do Stradoviusa.

Tagi: jesień
19:54, bartoszcze , Z podróży
Link Komentarze (3) »
sobota, 10 października 2015

To pojęcie przebija się do świadomości publicznej. Odchodzący właśnie sejm przyjął wiosną uchwałę w sprawie upamiętnienia Tragedii (pełna nazwa to "uchwała w sprawie uczczenia ofiar Tragedii Górnośląskiej z 1945r."), przy okazji w gmachu sejmowym przez tydzień funkcjonowała specjalna wystawa historyczna, odbyła się w Sejmie konferencja naukowa transmitowana przez telewizję sejmową, zapis jest dostępny na stronie sejmowej

Nie będę tu opisywał czym Tragedia była. Po prostu odnotowuję pro memoriam, właśnie kończę czytać materiały z konferencji (dostępne dla każdego, wystarczy ściągnąć), niech każdy wybierze w jaki sposób będzie się zapoznawał z tym kawałkiem naszej historii, jednym z mniej chlubnych.

10:37, bartoszcze , Bez
Link Komentarze (2) »
środa, 07 października 2015

Piszę "znów", bo takich sytuacji, w których stawała się tematem gorących dyskusji, było już kilka (sam byłem zaskoczony w ilu notkach mniej lub bardziej poważnie pojawiał się temat sumienia). Dziś asumpt do gorzenia dał wyrok Trybunału Konstytucyjnego, rozpatrującego skargę na przepisy o lekarskiej klauzuli sumienia. Trybunał dopatrzył się tu i ówdzie niekonstytucyjności, po czym...

Przyznam szczerze, byłem od razu ciekaw co dokładnie - i z jakiego powodu - uznano za niekonstytucyjne (bo przepis można pod różnym kątem obwąchiwać konstytucyjnie, ale Trybunał bada tylko to, o co go wyraźnie zapytano, nie wychodząc ponad pytanie choćby nawet był święcie przekonany, że można uznać niekonstytucyjność z innych powodów niż we wniosku wskazano). Doczekałem się w końcu tej chwili, kiedy wyrok umieszczono na stronie Trybunału (a nie tylko był znany z relacji "Rzeczypospolitej"), prześledziłem szybko, pokiwałem głową że w gruncie rzeczy dość zrozumiały. Zerknąłem wtedy na portal i we mnie samym troszkę się zagotowało, gdyż bez względu na wektor, nie lubię publicznego wyrażania nieprawdy. A na portalu już z nagłówka waliło fałszem, potwierdzonym w tekście. Anonimowy autor (w oparciu o depeszę PAP, być może to tam fałsz został zapoczątkowany) wyrażał bowiem myśl, jakoby Trybunał zniósł wszelkie ograniczenia lekarskiej klauzuli sumienia, pozwalającej na odmowę dokonania zabiegu (w praktyce: aborcji) w pewnych warunkach ("zawsze może skorzystać z klauzuli sumienia").

Na czymże ten fałsz polega? Otóż będący przedmiotem skargi art. 39 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty pozwala lekarzowi na odmowę dokonania zabiegu (w języku ustawy: wykonania świadczenia zdrowotnego) jeśli byłoby to niezgodne z jego sumieniem - jednak z obowiązkiem respektowania art. 30 tejże ustawy, zgodnie z którym lekarz ma obowiązek wykonania zabiegu, jeżeli jego opóźnienie powodowałoby niebezpieczeństwo utraty życia, niebezpieczeństwo ciężkiego naruszenia ciała, niebezpieczeństwo ciężkiego rozstroju zdrowia, oraz jeśli zachodzą inne "przypadki nie cierpiące zwłoki". Przedmiotem skargi w odniesieniu do tego przepisu były wyłącznie "przypadki nie cierpiące zwłoki" (z konstrukcji przepisu wynika, że są to sytuacje w których nie zachodzi niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia) i wyraźnie do tego tylko fragmentu odwołuje się wyrok Trybunału (który uznał, że wolność sumienia jest na tyle ważna, że jej ograniczanie ustawą musi być na tyle dobrze opisane, żeby była możliwa ocena jakie dobra byłyby chronione wskutek takiego ograniczenia i czy jest to uzasadnione). W pozostałych przypadkach ograniczenia klauzuli pozostają zatem nietknięte. O tym jak wyglądają komentarze do tego wyroku to aż pisać hadko...

Dla porządku dodam jeszcze że Trybunał uznał też za niedopuszczalne nakładanie na medyka korzystającego z klauzuli sumienia obowiązku wskazania takiego medyka, który się na klauzulę nie powoła - stwierdzając, że to nie jest właściwy sposób gwarantowania praw pacjenta (zapewne obowiązki w tym zakresie powinien posiadać szpital/przychodnia, zwłaszcza jeśli ma kontrakt na takie zabiegi, względnie NFZ). W pozostałym zakresie ustawowe rygory związane z klauzulą uznał za prawidłowe. 

Trochę się boję tego, jakie komentarze zobaczę jutro. 

PS To nie jest tekst o klauzuli jako takiej. 

PS 2 Lead umieszczony na stronie głównej portalu ("Dlaczego dziennikarze robią sensację w sprawie lekarskiej klauzuli sumienia") jest wyłącznie autorstwa portalu. Jestem pod wrażeniem jego głębokiej autoironii :)))

...pomyśl o tym:

cyberdol Dol-de-Bretagne Francja France

Jak również o każdym mieszkańcu Francji który przebywa w miejscowości zaczynającej nazwę od Dol.