Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi
Kategorie: Wszystkie | Bez | Eko | F1 | Junior | Język | Kult-ura | Milionerzy | Prawo | Sport | Z podróży
RSS
środa, 02 lipca 2008

KIedy Junior zaczął często chodzić na dwór w sandałach, przekonał się szybko, że do takiego buta może wpaść kamyczek i nieprzyjemnie uwierać. I że taki kamyczek trzeba z buta wyjąć. Podczas wakacyjnych spacerów kamyczki w sandałach zaczęły się mnożyć. Coraz częściej wirtualne. Aż w końcu nadeszło coś, co wstrząsnęło Rodzicami. O ile bowiem kamyczek w bucie podczas spaceru to tylko proste zmyślenie, o tyle znalezienie przez Juniora w zapinanym papuciu rzekomego bobu (ach, czemuż Matka zapragnęła przekąsić) wymaga już kreatywnego użycia wyobraźni.

Wchodzimy w etap dziecięcych wymysłów. Hospody pomyłuj. 

21:15, bartoszcze , Junior
Link Dodaj komentarz »

Polacy jadący na urlop do Chorwacji rezerwują nocleg tranzytowy w Austrii za pośrednictwem biura ze Słowacji. Kwatera specjalizuje się w Węgrach (ma nawet biblioteczkę z książkami po węgiersku), ale chwilowo najwięcej mieszka tam Hindusów..

I po cóż dodawać, że Polacy jechali francuskm samochodem sprowadzonym z Włoch?

wtorek, 01 lipca 2008

Mieszkamy w Annabergu u uroczych Państwa Hartlów.

Kiedy jednak Herr Hartl prowadzi mnie pierwszy raz do jadalni i w tym celu schodzi krętymi schodlami do piwnicy, ogarnia mnie dziwne uczucie. Amstetten jest tylko o kilkadziesiąt kilometrów..

..bronili jak nigdy. Wygrali, jak dawno nie.

Dostarczyli nam wielu uniesień po fantazyjnych akcjach, nawet jeśli w finale nie zamieniały się one na bramki (w końcu decydujący gol Torresa był rodem z Premiership lub Serie A). Ale i tak ich gra graniczyła z bezczelnością ośmieszającą przegrywającego przeciwnika.

Evviva Espana! 

21:16, bartoszcze , Sport
Link Dodaj komentarz »
sobota, 28 czerwca 2008

W austriackich Alpach poczułem się jak Azazello.

Poszliśmy z Juniorem na wieczorny spacer. Z kieszeni koszuli wystawała mi pieczona kurza noga (którą Junior zjadał po kawałku w charakterze kolacji).

Co za uczucie.

21:28, bartoszcze , Kult-ura
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 26 czerwca 2008

Hiszpania wygrała ćwierćfinał. Hiszpania wygrała ćwierćfinał z Włochami. Hiszpania wygrała ćwierćfinał z Włochami po karnych.

To zdanie jest tak piękne w swoim nieprawdopodobieństwie sięgającym absurdalności, że można je czytać wielokrotnie, przestawiając poszczególne człony. Drużyna, która od ćwierćwiecza hołdowała zasadzie "gramy pięknie jak nigdy, przegrywamy jak zawsze", po bezbramkowym meczu wyeliminowała mistrzów turniejowości. Nie po pięknych golach z cudownych akcji, lecz po próbie nerwów z 11 metrów. 

A już byłem pewien, że moja wcześniejsza myśl o wcielonym pięknie półfinałów Portugalia-Chorwacja i Holandia-Hiszpania będzie antyproroctwem (nawet w myślach - z dala od Internetu - pisałem notkę o takim tytule).

Być może dzisiaj wypadałoby raczej coś napisać o meczu Niemcy-Turcja. Ale po co, Lineker już dawno temu powiedział na ten temat wszystko. 

 

01:10, bartoszcze , Sport
Link Komentarze (2) »
piątek, 13 czerwca 2008

Junior wchodzi ostatnio do pokoju, w którym na podłodze odpoczywa domowy żółw. Patrzy chwilę i stwierdza:

- O! Zestresowany żółw!

Nie da się ukryć, ma Junior duży wkład w żółwiowe stresy:)

 

01:33, bartoszcze , Junior
Link Dodaj komentarz »

1. Dobrze jest patrzeć na zawodnika, który bawi się piłką, robi to z sensem i nieraz jeszcze z tego coś wychodzi. Koszulka ma wtedy mniejsze znaczenie. Choć lepiej, jak nie robi tego przeciw nam.

2. Na Euro 2008 ani Niemcy, ani Austriacy nie strzelili jeszcze gola. A Polak tak. Wszystkie dla Niemiec.

3. Przed mistrzostwami wiadomo było, że potrzebujemy dobrej gry i dużo szczęścia. Po meczu z Niemcamiwiadomo było, że potrzebujemy bardzo dobrej gry i bardzo dużo szczęścia. Po meczu Chorwacja-Niemcy wiadomo było, że potrzebujemy cudu. Po meczu z Austrią potrzebujemy cudu drugiego stopnia. Na to nawet sześciu Rodżerów by nie pomogło. Prędzej JP2.

01:01, bartoszcze , Sport
Link Dodaj komentarz »
środa, 11 czerwca 2008

Parę razy w komentarzach po meczu z Niemcami przewinął się wątek, że trzeci raz z rzędu na wielkiej imprezie zaczęliśmy od porażki 0:2. Czyli możemy mówić o ciągu, w tym przypadku stałym.

Spójrzmy, jakich rezultatów możemy oczekiwać w następnych meczach, jeżeli i tam wystąpiłyby ciągi. Mamy zatem tak:
mecz nr 2 - w 2002 0:4, w 2006 0:1; następnym elementem byłoby 0:-2, czyli wygrana po dwóch samobójach Austriaków;)
mecz nr 3 - w 2002 3:1, w 2006 2:1; następnym elementem byłoby 1:1.

I jeżeli ciągi miałyby się sprawdzić, to wygrana Niemców z Chorwacją bez straty gola (lub co najmniej dwoma golami) daje nam awans do ćwierćfinału:)

11:58, bartoszcze , Sport
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 09 czerwca 2008

Język polski zasadniczo nie ma osobnych słów na luck i happiness, a w tę niedzielę Robert miał wiele i jednego, i drugiego. Nic nie ujmując jego znakomitej jeździe, trzeba pamiętać, że zasadniczy wpływ na ten sukces miało zdarzenie rodem z zatłoczonego centrum miasta. Nie wiadomo, czy sprawca tego zdarzenia był bardziej wściekły na rozwój wydarzeń (po neutralizacji i pitstopie z pierwszego miejsca spadał na trzecie, licząc tylko czołówkę), czy rozkojarzony swoimi ostatnimi podrywami;), ale na pewno mu ten manewr zostanie zapamiętany. Przez nas raczej dobrze:-D

A przy okazji przypomniała mi się anegdota, którą opowiedział mi kiedyś Airborell. Otóż swego czasu (jeszcze w latach 80-tych), kiedy jeszcze McLareny jeździły pomalowane w czerwień i biel, TVP przeprowadzała okazjonalną transmisję z któregoś wyścigu. Po starcie komentator mający o tym sporcie pewne pojęcie z wypiekami komentował walkę o pierwszy zakręt, by wykrzyknąć w końcu "I jako pierwsze wjeżdża biało-czerwone auto.." Na co nie wytrzymał niezawodny Redaktor Szaranowicz rycząc: "Polak! Polak!". Czy ktoś kiedyś wierzył, że takie słowa mogą okazać się prawdziwe?

10:18, bartoszcze , F1
Link Komentarze (1) »