Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi
Kategorie: Wszystkie | Bez | Eko | F1 | Junior | Język | Kult-ura | Milionerzy | Prawo | Sport | Z podróży
RSS
wtorek, 08 lipca 2008

..milczenie złotem, mówi stare przysłowie.

Trudno nie przyznać mu racji, kiedy słyszy się powtarzane przez Juniora najbardziej nieoczekiwane wyrażenia.

Z drugiej jednak strony, z niczym nie da się porównać frajdy z tego, jak znienacka odpowie włoskiej kelnerce "buon giorno" (no dobra, tego buon właściwie nie było słychać:),a ta zaskoczona dzieli sie na głos wrażeniami ze swoimi koleżankami.. 

21:02, bartoszcze , Junior
Link Dodaj komentarz »
Jazda drogami Krku to hardkorowe przeżycie. Kiedy jedziesz czterdziestką serię ciasnych zakrętów i nagle widzisz znak
niebezpieczne zakręty
lub kiedy masz nadzieję zmieścić się między autem jadącym z naprzeciwka a kamiennym murkiem i wtedy przed oczami pojawia ci się znak
dwustronne zwężenie jezdni
to zastanawiasz się mocno, co cię czeka w porównaniu z tym, czego dotąd doświadczyłeś. Zwłaszcza po tym, jak na głownej drodze wyspy znak "ostry zakręt" oznaczał raz w istocie trzy zakręty pod górę na kilometrze drogi piaszczysto-kamienistej (asfalt chwilowo w budowie).
poniedziałek, 07 lipca 2008
Junior nabrał ostatnio niesympatycznego zwyczaju wyrywania się Ojcu przy każdej okazji (pewnie to typowe dla trzylatków). Jak jednak nie poczuć się rozbawionym, kiedy Junior prosi Ojca o potrzymanie za rękę tylko po to, żeby móc tę rękę wyrwać? Albo kiedy słyszy się, że Junior "wyrwał pianę" (wyrwać staje się w ustach Juniora adekwatne do wszystkiego)?
12:47, bartoszcze , Junior
Link Dodaj komentarz »

Bardzo mi się podoba, jak język słoweński obnaża charakter pewnych pojęć.

Tu szybkość to "hitrost", a kwota do zapłaty to "vrednost". (Oczywiście moja znajomość słoweńskiego ogranicza się do napisów na autostradach:)

środa, 02 lipca 2008

KIedy Junior zaczął często chodzić na dwór w sandałach, przekonał się szybko, że do takiego buta może wpaść kamyczek i nieprzyjemnie uwierać. I że taki kamyczek trzeba z buta wyjąć. Podczas wakacyjnych spacerów kamyczki w sandałach zaczęły się mnożyć. Coraz częściej wirtualne. Aż w końcu nadeszło coś, co wstrząsnęło Rodzicami. O ile bowiem kamyczek w bucie podczas spaceru to tylko proste zmyślenie, o tyle znalezienie przez Juniora w zapinanym papuciu rzekomego bobu (ach, czemuż Matka zapragnęła przekąsić) wymaga już kreatywnego użycia wyobraźni.

Wchodzimy w etap dziecięcych wymysłów. Hospody pomyłuj. 

21:15, bartoszcze , Junior
Link Dodaj komentarz »

Polacy jadący na urlop do Chorwacji rezerwują nocleg tranzytowy w Austrii za pośrednictwem biura ze Słowacji. Kwatera specjalizuje się w Węgrach (ma nawet biblioteczkę z książkami po węgiersku), ale chwilowo najwięcej mieszka tam Hindusów..

I po cóż dodawać, że Polacy jechali francuskm samochodem sprowadzonym z Włoch?

wtorek, 01 lipca 2008

Mieszkamy w Annabergu u uroczych Państwa Hartlów.

Kiedy jednak Herr Hartl prowadzi mnie pierwszy raz do jadalni i w tym celu schodzi krętymi schodlami do piwnicy, ogarnia mnie dziwne uczucie. Amstetten jest tylko o kilkadziesiąt kilometrów..

..bronili jak nigdy. Wygrali, jak dawno nie.

Dostarczyli nam wielu uniesień po fantazyjnych akcjach, nawet jeśli w finale nie zamieniały się one na bramki (w końcu decydujący gol Torresa był rodem z Premiership lub Serie A). Ale i tak ich gra graniczyła z bezczelnością ośmieszającą przegrywającego przeciwnika.

Evviva Espana! 

21:16, bartoszcze , Sport
Link Dodaj komentarz »
sobota, 28 czerwca 2008

W austriackich Alpach poczułem się jak Azazello.

Poszliśmy z Juniorem na wieczorny spacer. Z kieszeni koszuli wystawała mi pieczona kurza noga (którą Junior zjadał po kawałku w charakterze kolacji).

Co za uczucie.

21:28, bartoszcze , Kult-ura
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 26 czerwca 2008

Hiszpania wygrała ćwierćfinał. Hiszpania wygrała ćwierćfinał z Włochami. Hiszpania wygrała ćwierćfinał z Włochami po karnych.

To zdanie jest tak piękne w swoim nieprawdopodobieństwie sięgającym absurdalności, że można je czytać wielokrotnie, przestawiając poszczególne człony. Drużyna, która od ćwierćwiecza hołdowała zasadzie "gramy pięknie jak nigdy, przegrywamy jak zawsze", po bezbramkowym meczu wyeliminowała mistrzów turniejowości. Nie po pięknych golach z cudownych akcji, lecz po próbie nerwów z 11 metrów. 

A już byłem pewien, że moja wcześniejsza myśl o wcielonym pięknie półfinałów Portugalia-Chorwacja i Holandia-Hiszpania będzie antyproroctwem (nawet w myślach - z dala od Internetu - pisałem notkę o takim tytule).

Być może dzisiaj wypadałoby raczej coś napisać o meczu Niemcy-Turcja. Ale po co, Lineker już dawno temu powiedział na ten temat wszystko. 

 

01:10, bartoszcze , Sport
Link Komentarze (2) »