Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi
Kategorie: Wszystkie | Bez | Eko | F1 | Junior | Język | Kult-ura | Milionerzy | Prawo | Sport | Z podróży
RSS
niedziela, 17 sierpnia 2008

Stacja TVN Meteo nieodmiennie dostarcza mi fascynujących przykładów nowatorstwa w dziedzinie używania polszczyzny. Mówiąc bardziej dosadnie, zatrudnia bandę dyslektyków i niechlujów. Tytułowa Grand Kanaria pojawiła się dziś na mapie pokazującej pogodę w kurortach wakacyjnych, i o tyle mnie zadziwia, że na co dzień występuje w tym samym miejscu nazwa prawidłowa. Z doświadczenia wiem jednak, że "perełki" językowe, ewidentne literówki i inne babole (i mam na myśli wyłącznie te w piśmie) pojawiają się tam na co dzień, w szczególności na pasku u dołu ekranu, i przeważnie nie ma bata, wiszą tak długo, aż zniknie cała wiadomość upiększona takim popisem. Czasem nawet dwa tygodnie. Można odnieść wrażenie, że wiadomość wpisana do komputera jest utrwalana na granitowej tablicy i w takiej formie musi pozostać do końca jej dni.

Ech. Wspominać hadko.

Dla poprawy nastroju cytuję pewne urocze sformułowanie z "paska" TVNMeteo:
"Śnieżyce, setkom turystów, uniemożliwiły, wyjazd z górskich kurortów Rumunii".
(cytat absolutnie wierny)

23:31, bartoszcze , Język
Link Dodaj komentarz »
sobota, 16 sierpnia 2008

Tomasz Majewski. Ten chłopak postawił sobie pomnik trwalszy niż ze spiżu. Wspaniały występ.

Ale to, co w jego wyczynie najcenniejsze, to pokazanie, że można przełamać barierę niemożliwości. Co najmniej od ostatnich MŚ w lekkiej atletyce mam wrażenie, że naszą narodową specjalnością jest przegrywanie nie tylko z faworytami ("planowe" porażki), ale i ze średniakami czy słabeuszami, którym trafia się występ życia - a potem szukanie wymówek. A Majewski w Pekinie trzykrotnie poprawił życiówkę i zniszczył przeciwników, którym wyrównanie życiówek wystarczyłoby pewnie do wypchnięcia Polaka ze ścisłego finału.

Czy ktoś zamierza pójść w jego ślady? Chyba już poszedł. Z lekkim zdziwieniem dowiedziałem się, że mamy w Polsce siedmioboistkę Karolinę Tymińską. Na ostatnich MŚ była piętnasta, w Pekinie poprawiła życiówki w trzech konkurencjach oraz w łącznym wyniku punktowym i zajęła ósme miejsce. Można powiedzieć: tylko ósme, ale nie przypominam sobie, żeby wymieniano jej nazwisko przed Igrzyskami. A na pewno ładnie powalczyła, i gdyby nie słabiutki* wynik w oszczepie..

*nie mam o niego wielkich pretensji, istotą wieloboju jest, że zawsze ma się lepsze i gorsze konkurencje - a ona ma dopiero 24 lata

PS. W klasyfikacji medalowej jesteśmy na 26 miejscu ex aequo z Mongolią. Ale przyczyniamy się do prowadzenia Europy:)
UE 37/40/44 (121)
Chiny 27/13/7 (47)
USA 16/16/22 (54)

21:43, bartoszcze , Sport
Link Dodaj komentarz »
piątek, 15 sierpnia 2008

Nie, to nie będzie o Foxie Mulderze:)

To słowa, które muszą stać się Biblią piłkarzy Legii* przed rewanżowym meczem Pucharu UEFA z FK Moskwa. W poprzedniej rundzie awans zapewnili sobie w końcu wyjazdowym zwycięstwem w rewanżu.

I czy się legionistom podoba, czy nie, muszą brać przykład z piłkarzy Lecha, którzy uwierzyli, że Szwajcarów można pokonać, i zapewnili sobie awans do następnej rundy nawet bardziej, niż Barcelona:) Legioniści zaś parę lat temu sromotnie przegrali z drużyną szwajcarską słabszą nawet, niż Grasshopers.

*osobiście występy Legii mi zwisają, ale punkty, które zdobywa lub zwłaszcza których nie zdobywa, liczą się do rankingu UEFA dla całej Polski

15:05, bartoszcze , Sport
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 14 sierpnia 2008

Na 27 państw unijnych, 17 zdobyło już medale. Wśród tych, które czekają, widzimy Cypr, Maltę, Łotwę, Estonię, Luksemburg (choć Andy Schleck był bliżej, niz ktokolwiek z naszych), Portugalię, Irlandię, Belgię, Grecję..

A Unia bez maruderów i tak prowadzi:
UE 24/27/29 (80)
Chiny 22/8/5 (35)
USA 10/9/15 (34)

PS. Jak komuś się nie zgadzają rachunki, to niech się domyśli przyczyny:) 

 

21:59, bartoszcze , Sport
Link Dodaj komentarz »

Ostatnio Redaktor Baron aka Balon opowiadał w swojej audycji o wstrząsającej podróży przez pewien kraj europejski, gdzie na dzień dobry został zaproszony do nabycia winietki autostradowej za jedyne 35 euro (obowiązującej przez pół roku), po czym przebył raptem 5 km autostradą, a dalej już dreogami niższej kategorii.

Tak się składa, że i ja w tym roku podróżowałem przez ten kraj tajemniczy, i również korzystałem z autostrad. Miałem jednak to szczęście, że jechałem nimi przed 1 lipca, kiedy to jeszcze system winietowy nie obowiązywał (gdyby obowiązywał, poważnie rozważyłbym poprowadzenie trasy w inny sposób, w końcu wracałem tamtędy nie tknąwszy autostrady). Wybrałem jednak taką drogę, że po autostradzie przejechałem całkiem sporo (i to bardzo przyzwoitej), aczkolwiek dla odmiany denerwujące było płacenie na bramkach 5 razy średnio po +/- 1,30 euro. Swoją drogą płaciłem kartą i zastanawiałem się, komu się to opłaca:)

Tak że system obowiązujący jeszcze do niedawna był znacznie bardziej ekonomiczny, i bardzo się zastanawiam, ile czasu będą potrzebowali lokalni decydenci na dojście do wniosku, że lepszym biznesem będzie jednak wprowadzenie (na wzór czeski czy austriacki) winietek na krótszy okres za kilka euro. Austriakom się opłaca, bo przejeżdżam tam i z powrotem kupując za każdym razem dziesięciodniową. Czechom się opłaca, bo kupuję miesięczną. Tyle że do przejechania mam dużo więcej i mało alternatyw (autostrada przez Słowację jeszcze niekompletna, a nie sprawdzałem węgierskich cen). Mam wrażenie, że to po prostu przesadzona vrednost jest:)

A swoją drogą, ciekawe co by teraz WO napisał o słoweńskich autostradach w tym swoim ulubieniu tematu..

 

Mam narastające wrażenie, że ćwierćfinał jest szczytem możliwości naszych reprezentantów na IO w Pekinie. Oczywiście w konkurencjach, w których nie stosuje się systemu pucharowego, odpowiednikiem ćwierćfinału jest czołowa ósemka.

Doprawdy, chyba tylko w wyścigu kolarskim kobiet  to ósme miejsce można uznać za osiągnięcie.

Zostało jeszcze trochę czasu, więc może niektórzy jednak wybiją się wyżej. Czyli na podium (czwarte miejsca nie są wiele lepsze, niż ósme).

21:19, bartoszcze , Sport
Link Dodaj komentarz »
środa, 13 sierpnia 2008

Tak podobno Chińczycy mówią swoim zawodnikom (jak na złość nie mogę teraz znaleźć dobrego linka).

Z punktu widzenia miejsca w klasyfikacji medalowej to słuszne podejście, dopóki tych złotych wystarczy na zdobycie przewagi nad innymi. Kiedy jednak ktoś się zrówna, to te srebrne medale okazują się bardzo cenne:

1. UE17231656
2Chiny173525
3.USA 1081028

11:38, bartoszcze , Sport
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 sierpnia 2008

Wczoraj marudziłem, że wyniki naszych olimpijczyków są co najmniej takie sobie. Dzisiaj, po odpadnięciu Radwańskiej, prawie straciłem wiarę w to, że komukolwiek uda się cokolwiek zdobyć (a po wycofaniu Ivanovic półfinał wydawał się tak bliski). Nie ekscytują mnie awanse do finałów pływackich uzyskiwane z 7-8 ósmymi czasami, bo te czasy zapowiadają analogicznie 7-8 miejsca w tych finałach i oglądanie z daleka pleców rywali. Może raczej nóg. nie pleców:P

 

 

07:11, bartoszcze , Sport
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 sierpnia 2008

Popatrzyłem sobie własnie na bieżącą klasyfikację medalową Igrzysk. Na ten moment prowadzą Chiny z 7 złotymi i 3 srebrnymi medalami, przed Amerykanami i Koreańczykami (po 3 złote i jakaś drobnica). I naszła mnie ciekawość, i włączyłem szybko Excela. Dwie minuty i wynik nie zostawia wątpliwości - gdyby takie podejście było dopuszczalne,  to Unia Europejska dominuje: 27 medali, w tym 9 złotych.

Czy to tylko pocieszanie się po katastrofalnych występach naszych reprezentantów (nie chcę słyszeć, że tu i tam są pozytywne wyiki, bo nie przekładają się na medale)? Cóż, równie dobrze mogę się pocieszać, że w tabeli medalowej portalu jesteśmy na 16 miejscu*. Z jakimiś 150 państwami, ale zawsze to druga dziesiątka:P 

*Oczywiście tabela jest do chrzanu, bo nawet jeżeli na miejscu X jest 10 państw, to w następnej kolejności podaje się miejsce X+1, a nie X+9.

11:42, bartoszcze , Sport
Link Komentarze (3) »
czwartek, 07 sierpnia 2008

Tytułowa różnica bramek w rewanżowych meczach pucharowych polskich drużyn wygląda całkiem, całkiem nieźle:) Ponieważ jednak jestem urodzonym malkontentem, to wolałbym jednak zamienić tę różnicę na np. 5-2, byle te 6 ostatnich meczów dało łącznie 18 pkt, a nie tylko 13. Prawa rankingów pucharowych są bowiem bezlitosne. A mam obawy, że w następnej rundzie zdobycze punktowe będą znacznie niższe. Oby różnica bramek nie odwróciła się w drugą stronę..

A tak przy okazji, to po tym rewanżowym meczu Wisły, Barca już na pewno Messiego do Pekinu nie puści;) 

00:41, bartoszcze , Sport
Link Dodaj komentarz »