Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi
Kategorie: Wszystkie | Bez | Eko | F1 | Junior | Język | Kult-ura | Milionerzy | Prawo | Sport | Z podróży
RSS
sobota, 23 czerwca 2018

Rozpoczyna się coroczny jęk pt. "Rząd podnosi przedsiębiorcom haracz na ZUS!!! Złodzieje!!! Tysiąc trzysta im się zachciało!!!". Bawi mnie ten jęk za każdym razem tak samo, choć jednocześnie jest on irytujący w swojej głupocie, gdyż jęczący zwyczajnie nie mają pojęcia skąd się biorą te kwoty (i zakładają, że to Zua Wadza bierze i kradnie coraz wincyj). Przeanalizujmy to po kawałku.

Tegoroczny "haracz" zamyka się aktualnie (od kwietnia) kwotą 1.228,70 zł. Na początek należy go jednak podzielić na dwie części, a to:
- ubezpieczenie zdrowotne ("złodziejski NFZ") w kwocie 319,94 zł
- ubezpieczenie społeczne i Fundusz Pracy w łącznej kwocie 908,76 zł
ponieważ każda z tych części ma własną podstawę ustalania ich wysokości. To, o co rozlega się jęk w ostatnich dniach, odnosi się do tej drugiej kwoty, dla której punktem wyjścia jest prognozowane przeciętne wynagrodzenie miesięczne na dany rok. W projekcie budżetu na 2019 określono tę przewidywaną wysokość wynagrodzenia na 4765 zł, i to wystarczyło do policzenia, o ile wzrosną składki, ustalone jako stały procent podstawy wymiaru; gdyby kogoś to ciekawiło (a powinno), to w budżecie na 2018 przyjęto prognozowane przeciętne wynagrodzenie w kwocie 4443, a według komunikatu GUS przeciętne wynagrodzenie w I kwartale 2018 roku wyniosło 4622,84 zł brutto. 

Sprecyzujmy też od razu, że składki przedsiębiorców nie są liczone od wysokości przeciętnego wynagrodzenia. Formalnie są one liczone w oparciu o zadeklarowaną wysokość dochodu, która jedynie nie może być niższa od 60% takiego przeciętnego wynagrodzenia (w praktyce wyższy dochód deklarują jedynie osoby zamierzające za jakiś czas zacząć pobierać zasiłek chorobowy, wypłacany odpowiednio do zadeklarowanego dochodu...). W tym roku taka najniższa kwota wynosi 2665,80 zł (w przyszłym roku wzrośnie do 2859 zł, a kwota składek liczonych od takiej najniższej kwoty wzrośnie o 65,89 zł).

I teraz popatrzmy na tę kwotę w odpowiedniej perspektywie: otóż kwota "haraczu" (w tej części) to dokładnie tyle samo (z dokładnością do groszy), ile należałoby go zapłacić za pracownika, który ma w umowie o pracę zapisaną kwotę wynagrodzenia brutto 2665,80 zł. Minimalne wynagrodzenie brutto to 2100 zł, czyli mówimy o 127% najniższego dozwolonego prawem wynagrodzenia (wg aktualnych założeń w 2019 roku będzie to 129%, jeżeli najniższa pensja wzrośnie do 2220 zł, jak zakłada najświeższa propozycja rządu, ale mówiło się o wyższej kwocie). Czy ktoś, kto nie osiąga dochodu nieco tylko wyższego niż sprzątaczka (a niższego niż początkujący pracownik Lidla), naprawdę jest przedsiębiorcą?

Tu zwykle natychmiast podnosi się rwetes: ale przedsiębiorca nie wie ile zarobi! Możliwe, że nie wie, możliwe, że nie zarobi. Ale przedsiębiorca musi patrzeć na składki dokładnie tak samo jak na pensję sekretarki, wynagrodzenie księgowej, ratę za leasing samochodu czy fakturę za czynsz: jako na stałe konieczne obciążenie, na które trzeba zarobić, a jeżeli spodziewa się słabszych okresów - to zaoszczędzić, albo... zawiesić działalność.

W zasadzie nie pojawiła się jeszcze kwestia, że w zamian za "haracz" przedsiębiorca zyskuje ubezpieczenie emerytalne (tak, to co "ukradli z OFE"), ubezpieczenie chorobowe ("ja nigdy nie choruję!", ale jakby co to zasiłek chętnie, zwłaszcza jak się uda naciągnąć na wysoki) i ubezpieczenie rentowe ("ja nigdy nie pójdę na rentę", no chyba że coś mi się stanie poważnego i będą mi do emerytury jednak jakieś grosiki wypłacać, albo rodzinie po śmierci). Przy czym ponad połowa tej części "haraczu" to po prostu składka na przyszłą emeryturę ("te grosiki", bo przecież to oczywiste, że jak się odkłada malutko, to u prywatnego uzbierałoby się Dużo). 

Drodzy lamentujący, pensje rosną, a Wy zostajecie w tyle. Zmiany cen paliwa kosztują Was więcej, niż wzrost składek.

PS O drugiej części "haraczu" kiedy indziej.

czwartek, 21 czerwca 2018

20 czerwca, 20.46

Oglądam sobie jak Hiszpania ciężko zmaga się z irańskim czerwonym autobusem (sześciu obrońców w polu karnym). Cierpię słuchając, co wygaduje w TVP komentujący ten mecz Mirosław Trzeciak i próbuję sobie wyobrazić, jak on osobiście radziłby sobie z tą obroną.

21 czerwca, 16.54

Sprawdziłem coś, co pewnie dawno sprawdzono - w kadrze Peru nie ma zawodnika, który byłby na świecie podczas ostatniego ich meczu na ostatnim ich poprzednim Mundialu. Tego z Polską.

21 czerwca, 20.39 

Patrzę na sposób gry Chorwatów przeciwko Argentynie i aż się dziwię że w Argentynie nie ma jakiejś mniejszości chorwackiej, jedni i drudzy wredni jak przyrodni bracia.
A zupełnie ponadnarodowo wszyscy już opanowali VAR i natychmiast kreślą dłońmi w powietrzu prostokąty, żądając sprawdzenia sytuacji, jakby to był siatkarski challenge.

wtorek, 19 czerwca 2018

18 czerwca, 20.22

Przyjemnie się ogląda Anglików w ofensywie, idą sporą grupą, nie trzymają się klasycznych angielskich schematów, jakby jeszcze zamiast Lingarda był ktoś kto potrafi kopnąć piłkę, to wynik byłby i hokejowy, obrona Stalingradu Tunezyjczykom wychodzi tak sobie. Będą musieli dużo biegać, bo w jednym ze zbliżeń wydawało mi się, że któryś z piłkarzy oganiał się przed stalingradzkimi (wołgogradzkimi) meszkami.

19 czerwca, 14.50

Na parkingu przed marketem RTV dwóch facetów przymierza się do załadowania do samochodu wielkiego, wąskiego, stojącego pudła, opatrzonego niedającym żadnych wątpliwości co do zawartości logo. Ciekawe, czy zdążą dowieźć i uruchomić przed rozpoczęciem meczu.

19 czerwca, 19.46

Miałem nadzieję, że po meczu wrzucę rysunek Wilqa z gościem od "nic się nie stało", ale nie nadaje się. Trudno.
Na szczęście Salah wyjdzie przeciwko Rosjanom, może wreszcie zobaczymy popis napastnika (no dobra, Portugalia-Hiszpania).

niedziela, 17 czerwca 2018

16 czerwca, 13.17

Wysłuchiwanie komentatorów przekonanych o własnej wiedzy zawsze jest fascynujące. Kiedy Umtiti idiotycznie zagrał ręką we własnym polu karnym, dając Australijczykom karnego (i wyrównanie), komentator TVP zastanawiał się, czy to sędzia zabramkowy to zauważył. Tylko że na tym mundialu nie ma sędziów zabramkowych (bo jest VAR, który parę minut wcześniej pomógł wyłapać karnego dla Francji).

16 czerwca, 14.08

Obejrzałem arcydokładną powtórkę sytuacji przed karnym. Australijski obrońca pięknie wszedł wślizgiem i cudownie ominął nogę Griezmanna. W ostatniej chwili trącił tę drugą.
Ale strzał Griezmanna z karnego, przyznaję, palce lizać.

16 czerwca, 15.24

Bycie kibicem jakiejś drużyny pozbawia części radości płynącej z podziwiania konkretnych zagrań.
Bycie antykibicem zresztą też.

16 czerwca, 18.21

Właśnie sobie uświadomiłem, że poprzedni mecz Peru na Mundialu był początkiem mojej przygody z futbolem. Letnie popołudnie, miska truskawek i kolejne gole wbijane po przerwie przez drużynę Piechniczka. Też wtedy graliśmy w czerwonych strojach, jak dziś Duńczycy. Truskawki zjadłem dziś wcześniej...

piątek, 15 czerwca 2018

14 czerwca, 18:28

Po obejrzeniu meczu Rosji z Arabią Saudyjską mam refleksje na przyszłość:
- dzięki powiększaniu liczby uczestników takich bylejakich meczów na mundialach będzie więcej,
- zobaczymy w następnych latach jeszcze słabsze drużyny w charakterze gospodarzy, i nie mam na myśli Kanadyjczyków.
I aż poszedłem sprawdzać, kogo Saudyjczycy musieli ograć, żeby się zakwalifikować (Australię, Emiraty, Irak i Tajlandię), bo mam wrażenie, że polscy ligowcy lepiej by dawali radę. Pierwszoligowcy.
A sborna miała zabójcze getry.

15 czerwca, 14.03

Urugwaj z Suarezem i Cavanim gra z Egiptem wciąż jeszcze bez Salaha. Wyczekuję z utęsknieniem na pierwsze strzały na bramkę, żeby wyobrażać, jak piłka zmierza poza jekaterynburski stadion, obok tych niepowtarzalnych trybun znajdujących się poza stadionem.

15 czerwca, 17.17

Marokańczycy grają tak szybko, że obraz telewizyjny wydaje się nie nadążać i wygląda jakby puszczać na Rubina obraz z ZX Spectrum po słabującym kablu. 
Ich gra może się podobać, ale ciekawe czy przy bardziej doświadczonej drużynie niż Iran byliby w stanie tak się bawić przestrzenią, tak rzucać podaniami. No i ciekawe na ile im sił starczy.
Aha, nie wiem jak to możliwe, ale ten trzeci w kolejności mecz Mundialu ma oficjalnie numer 4.

15 czerwca, 21.41

Jak czasem kąt widzenia wiele zmienia. Wydawało się, że Cristiano Ronaldo rzuca piłką w Jordi Albę (nie byłoby to zaskoczeniem, był obrażony, bo Portugalia przegrywała, wcześniej skandalicznie zachował się wobec sędziego). W powtórce z odwrotnej strony wyglądało, jakby ją po prostu podawał do wykonania autu, a Alba celowo jej nie złapał.

Jakiś czas temu, w miesiącach licząc, w mojej okolicy (nie takiej zupełnie najbliższej) miał miejsce tragiczny wypadek: w zimowy wieczór na przejściu dla pieszych zginęły dwie młodsze nastolatki. 

Okolica, więc znałem miejsce: droga krajowa, dwie jezdnie po dwa pasy, idzie po stoku. Przed przejściem znaki: "uwaga, przejście" i ograniczenie prędkości do... 70. Przejście nieoświetlone, po jednej stronie drogi pola i łąki (po drugiej nieopodal domy), świateł też raczej nikt nie założy, bo są paręset metrów dalej. Nietrudno nie zauważyć kogoś, kto nagle wyjdzie na jezdnię...

Jechałem dziś tamtędy. Zauważyłem od razu że zmieniło się ograniczenie prędkości - do 50 km/h. Jednocześnie na pasie pomiędzy jezdniami pojawiły się przesunięte barierki, wymuszające na przechodzących większą ostrożność, nie zauważyłem tylko podobnych na zewnętrznych krańcach przejścia (ale może miejsca nie było).

Słuszne podejście - niewielkimi środkami w obie strony zmniejszyć zagrożenie.

czwartek, 14 czerwca 2018

13 czerwca, 11:39
Też nie wiem, czy to wróżba.

Peter Schmeichel photo England bus Mundial 2018

13 czerwca, 20:55
Zaglądam na ulubioną stronę sędziowską. My emocjonujemy się tym kto jak zagra (w tym nasi), bawimy się w typerki, a sędziowie w tym samym czasie bawią się w typerka, który sędzia będzie jaki mecz sędziować.

14 czerwca, 06:51
Z drabinki wynika, że Polska może zagrać z Egiptem najwcześniej w półfinale.
Trochę szkoda (nie mam wiary, że obie drużyny tam dotrą), bo zobaczyłbym chętnie Glika z Salahem bark w bark. 

środa, 06 czerwca 2018

Przeglądałem dziś (online) zawartość Dziennika Ustaw. Nie powiem, działo się, dużo do czytania (i do liczenia), ale przede wszystkim sprawdzałem, czy nie przegapiłem ogłoszenia istotnej nowelizacji kodeksu cywilnego, istotnej z powodu poważnych zmian dotyczących przedawnienia roszczeń. Przeglądałem tak sobie i przeglądałem, aż się zadumałem...

Kodeks cywilny to w gruncie rzeczy mocno już sędziwy dokument w naszym prawie, może jeszcze nie osiągnął wieku emerytalnego, ale już dobrze po pięćdziesiątce. Ile razy przez ten czas był nowelizowany, to pytanie do fanów statystyk (być może do adiunktów w katedrach prawa cywilnego), sądzę że co najmniej dziesiątki razy. Można zatem pomyśleć sobie, że przydałoby się, aby ktoś nad tym zapanował (nie licząc wydawców komercyjnych) i zebrał oficjalnie te wszystkie zmiany w jedną całość, temu właśnie służy instytucja tekstu jednolitego aktu prawnego. I - nie da się ukryć - ostatnio nawet jest to instytucja prężnie używana, teksty jednolite są liczne (aczkolwiek zdarza się, że czasem w opublikowanym obwieszczeniu ustalającym tekst jednolity, tekst ustawy jest krótszy niż wykaz nieuwzględnionych w tekście jednolitym przepisów ustaw nowelizujących). 

W Dzienniku Ustaw Marszałek Sejmu ogłosił właśnie kilka dni temu jednolity tekst kodeksu cywilnego, obwieszczenie Marszałka ma datę 10 maja. Jeśli czytaliście uważnie, to zapewne właśnie zadajecie sobie to samo pytanie co ja: czy ten tekst uwzględnia... I zapewne w tyle głowy przemyka myśl "...bo jeżeli nie uwzględnia, to po co tekst jednolity, który nie uwzględnia zmiany graniczącej z rewolucją..." Może będziecie próbowali racjonalizować, że tych zmian już naprawdę tak dużo, że nie można było czekać. I wtedy wyskakuje złośliwy chochlik Faktnik, który podpowiada, że tekst jednolity kodeksu cywilnego został już ogłoszony w styczniu 2014 roku. A potem w roku 2016. A potem w roku 2017...

Słusznie podejrzewacie: tekst jednolity ustalony obwieszczeniem z 10 maja 2018 roku nie zawiera ustawy uchwalonej przez Sejm (i przekazanej do Senatu) 13 kwietnia 2018 roku. W sumie nadal nieogłoszonej, choć prezydent podpisał ją dziewięć dni temu (na dzień przed publikacją tekstu jednolitego).

Dobra... robota, Kancelario Sejmu.

Tagi: Sejm
18:17, bartoszcze , Prawo
Link Dodaj komentarz »
sobota, 19 maja 2018

To jakoś trzy lata, odkąd rozczarowani lewicowcy powiedzieli sobie, że mają dość, i postanowili spróbować działać w polityce, zakładając nową partię. Od tej pory sporo się podziało, w tym wiele w trybie "nikt się nie spodziewał": szybko zgromadzili dość chętnych, by zgłosić się do rejestracji, po rejestracji sformowali listy wyborcze, zebrali dość podpisów, aby wystartować w całym kraju, pomimo zupełnego braku zaplecza i obecności w mediach zdobyli ponad pół miliona głosów w wyborach parlamentarnych, gdyby udało się zdobyć jeszcze dwieście, to z niczego staliby się ugrupowaniem parlamentarnym. Dziś "robią swoje" z lepszym lub gorszym skutkiem, mamy w perspektywie wybory samorządowe i do przemyślenia temat, czy i dlaczego znowu dać kreskę...

Pisałem już tutaj nieraz o swojej sympatii dla partii Razem, od początku jej istnienia. Przyniosłem im parę (na palcach można liczyć, jednego człowieka wystarczy) podpisów pod listami, nawet miałem propozycję wstąpienia na samym początku, o przyczynach dla których się nie zdecydowałem może kiedy indziej... Przyczyną sympatii była niewątpliwie deklaracja programowa - zawierająca z jednej strony szeroki i interesujący program socjalny, a z drugiej postulat równouprawnienia rodzin. I tutaj - nie ukrywam - mogło się zdarzyć, że dopisałem sobie do tej deklaracji zbyt wiele. Pomyślałem sobie, że w ramach tego postulatu byłaby możliwa zmiana sposobu patrzenia na rodzinę: nie jak dotychczas jako na grupę ludzi, których łączą określone więzy biologiczne, ale jako na grupy ludzi żyjących pod jednym dachem...

Z biegiem czasu - w miarę jak partia rosła i krzepła - krystalizowały się i stanowiska. Tam, gdzie wymyśliłem sobie nowatorskie pojmowanie rodziny, ostatecznie został przede wszystkim postulat wprowadzenia małżeństw jednopłciowych w pełni równych heteroseksualnym. W sumie nie powinienem się czuć szczególnie rozczarowany, bo to jeden z postulatów lewicowych, a partia konsekwentnie prezentuje się jako nowoczesna lewica pod każdym względem (zawsze mogę sobie przecież założyć własną partię dla własnych pomysłów). Ale jednak trochę żal, że zupełnie inne myślenie było możliwe.

15:51, bartoszcze , Bez
Link Komentarze (1) »
piątek, 11 maja 2018

Kiedyś - dwa lata już zleciały - zastanawiałem się po co będzie mi Twitter. Odpowiedź jest ostatecznie taka sama jak przy Facebooku: to tylko narzędzie, dzięki któremu możemy miło zmarnować czas - ale też jeśli odpowiednio będziemy dobierać źródła (czyli obserwowane konta), to możemy się dowiedzieć sporo ciekawych rzeczy, na które w inny sposób byśmy nie trafili (nie mylić z tworzeniem bąbelków). A jeśli obserwuje się dziennikarzy przywiązanych do idei jawności wydatków publicznych, to można się dowiedzieć o tym na co się wydaje publiczne pieniądze.

Na przykład, że sympatyczna zapewne Fundacja Republikańska dostała od Ministerstwa Spraw Zagranicznych kwotę złotych stu tysięcy* za opracowanie dokumentu pt. "Kierunki promocji Polski na lata 2017-2027". Dokument liczy sobie stron trzydzieści i pięć, w tym dziesięć zajmują spisy treści, bibliografie, strony tytułowe etc.; podobno do tego było jeszcze 300 stron ekspertyz, opracowanych przez absolwentów i specjalistów, podobno leżą w szafach Ministerstwa. Dokument wygląda jak według najlepszych wzorców śp. Arthura Andersena, zawiera ładne grafy obrazujące m.in. strumienie strategiczne promocji Polski, tudzież cenne sugestie typu: "interwencje polskich służb w przypadku katastrof naturalnych jako kamienie milowe", promowanie youtuberów czy Pyrkonu, oraz aktualizacja opisów polskich atrakcji turystycznych "w popularnych aplikacjach, np. Wikivoyage Offline Travel Book", nie mówiąc o ważnych i oryginalnych myślach takich jak "Polska to bezpieczny, duży, stabilny i intrygujący kraj".

Ale ja w sumie nie o tym. Otóż zafrapował mnie fragment, w którym sugeruje się promocję Polski poprzez wydarzenia flagowe. Nie wiecie co to? To poczytajcie:

"Flagowe wydarzenia są nośnikiem informacji o Polsce poprzez wykorzystanie istotnych i jednocześnie nośnych wydarzeń masowych/kulturalnych/sportowych oraz komercjalizację kultury i obyczajów.
Wydarzenie flagowe powinno mieć z założenia (1) charakter międzynarodowy, a (2) Polska powinna odgrywać w nim kluczową rolę (na przykład jako inicjator, gospodarz wydarzenia lub ich istotny uczestnik).
Wspierane wydarzenia flagowe powinny mieć (3) potencjał do zainteresowania grup docelowych komunikacji oraz być (4) nośnikiem kluczowych przekazów ustalonych dla promocji Polski."

Wiecie o co chodzi? Nie? No to Wam podpowiem, że przykładowo:
- zawody e-sport (ostatnio w Katowicach mistrzostwa świata nawet były) jako podkreślające innowacyjność polskiej gospodarki (akurat nie pamiętam, żeby w Wiedźmina grali) 
- rotacje wojsk amerykańskich, 
- oraz moje prywatne creme de la creme tego dokumentu: TŁUSTY CZWARTEK.

Ja się mogę oflagować w lutym nad pączkami i faworkami.

*bez bodaj tysiąca sześciuset złotych, nie chcielibyśmy jednakowoż sugerować, że Fundacja wzięła za dużo

Tagi: Twitter
22:55, bartoszcze , Bez
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 184