Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi

Wpisy z tagiem: Jacek Kaczmarski

niedziela, 11 września 2016

RED is BAD! Takie zawołanie niesie się wzdłuż Wisły, aż po Bug i Wisłok. RED is BAD! wołają tzw. patriotycznie nastawieni młodzieńcy, z sobie wiadomych powodów ignorując dysonans między swoim turbopatriotyzmem, a używaniem ordynarnego języka z rodziny germańskiej. RED is BAD! (tylko patrzeć jak flagę narodową skrócą o połowę)

Wszedł ostatnio na ekrany kin film patriotyczny pt. "Smoleńsk". Opowiada on - podobno, nie widziałem i nie zobaczę raczej (choć taki drobiazg nie przeszkadzał mi już w recenzowaniu filmu na użytek bloga) - o jakimś spisku Wrażych Sił, który doprowadził do Katastrofy. Podobno nie wszyscy są z filmu zadowoleni, nie wyłączając występujących w nim aktorów czy innych współtwórców, na przykład niezadowolony jest aktor, który grał jedną z Wrażych Osób ważnych dla Spisku Czerwonych. A na imię temu aktorowi... REDBAD.

No jak można było popełnić tak koszmarny Błąd Obsadowy! Ani chybi jakiś Czerwony przy tym kręcić musiał.

No to zakończymy nagraniem patriotycznym o Smoleńsku:

Czuję jak blednie moja twarz błazeńska
Właśniem przeczytał o stracie Smoleńska
Ale gdzie Smoleńsk gdzie Kraków 

Zaraz, ten niby-patriota Stańczyk też NA CZERWONO! Żadnej nadziei dla Smoleńska.

Mówcie że mądra że wielkiego rodu
Że wschodem rządzić ma ręka zachodu
A ja nie cierpię tej baby! 

piątek, 28 czerwca 2013

Nienawidzę mamy Madzi. I rodziców tego dziecka z Cieszyna. I rodziców Szymona z Będzina (jeśli to nie ten sam co w poprzednim zdaniu). I tych rodziców od beczek, chyba z Łodzi, albo spod Łodzi, a może zupełnie skąd indziej. I tej doradcy z ministerstwa, co to odsiedziała i się nie przyznała, a od wczoraj jest nieszczęsnym tematem numer jeden. 

Nienawidzę was wszystkich nie z powodu odrazy do tego, co zrobiliście (nieważne czy zrobiliście lub dlaczego zrobiliście). Nienawidzę was nie z powodu współczucia dla waszych ofiar, ich cierpienia czy utraconych szans. Nienawidzę was z powodu sposobu, w jaki absorbujecie przestrzeń publiczną, w jaki wpychacie się człowiekowi w oczy, w jaki wyskakujecie z lodówki. Nienawidzę was z powodu nienawiści, jaką wzbudzacie w ludziach, która wylewa się wszelkimi kanałami, otworami i porami, w przestrzeni wirtualnej i realnej. 

Świat byłby bez was... może nie piękniejszy, ale może przynajmniej spokojniejszy. Tak zostaje mi tylko Jacek Kaczmarski.

sobota, 16 lutego 2013

Powstał mały zamęt w pamięci strażników:
Którego Mandelsztama? Mamy ich bez liku!
Jeden szyje worki, drugi miesza beton,
Trzeci drzewo rąbie - każdy jest poetą. 

Przypomniało mi się (nomen omen), kiedy snułem rozmyślania nad nową notką, dotyczącą zagadnienia pamięci (snuję je od dawna, żeby nie było) i zapomnienia. 

Przeglądają druki, wyroki - nic nie ma,
Każda kartoteka zmienia się w poemat.

A w tym poemacie - ludzi jak drzew w tajdze,
Choćbyś sczezł, to tego jednego - nie znajdziesz!

Pamięć była kluczowa dla rozwoju naszej cywilizacji, nawet przy świadomości, że pamięć jednostkowa może wypaczać obraz, w ujęciu historycznym była bowiem skutecznym nośnikiem.

Stary zek wspomina, że on dawno umarł,
Lecz po latach zekom miesza się w rozumach

Ale Jacek Kaczmarski pamięta.  

poniedziałek, 24 października 2011

Kilka tygodni temu media doniosły, że żona białoruskiego opozycjonisty skierowała apel do światowych przywódców, żeby uratowali jej męża i doprowadzili do jego zwolnienia z więzienia (jako więźnia politycznego). 

I nie było sposobu, żeby mi się to nie skojarzyło z podobnymi takimi zdarzeniami z przeszłości, a w tym z kubańskim dysydentem Armando Valladaresem, którego uwolnienie z kubańskiego więzienia po 22 latach stało się inspiracją do jakże wspaniałej, jakże przejmującej piosenki Jacka Kaczmarskiego

Nie proszę łaski - proszę o pogardę,
Jeden wzgardliwy ruch wszechwładnej ręki.
Niech pan napisze: A poszli do diabła!

Ile w tych - fikcyjnych, przez Kaczmarskiego wymyślonych - słowach jest godności w największym poniżeniu. Ścigają człowieka, nie pozwolą łatwo zapomnieć.

piątek, 22 kwietnia 2011

Nową tradycją świąteczną naszego domu staje się, że nasz domowy żółw na Wielkanoc znosi jaja. Dzisiaj rano w akwarium zastałem trzy. Popatrzyłem na nie, westchnąłem i mi zagrało w duszy:

Wiosną lody ruszyły, Panowie Przysięgli.
Zakwitają pustynie, śnieg się w słońcu zwęglił,
Bóg umiera na krzyżu, ale zmartwychwstaje,
Kurczak z pluszu wysiedział Wielkanocne Jaje,
Baran z cukru nie martwi się losu koleją,
Świtem ptaki w niebieskim zapachu szaleją...

Całość utworu może niekoniecznie pasuje do optymistycznego ostatnio obrazu wszechobecnej wiosny, bardziej nawet lato przypominającej, a bardziej do naszego powszedniego lęku o codzienność. Ale może Wielkanoc trochę nam tego lęku odejmie?

Wesołych Świąt, po raz pierwszy.

poniedziałek, 07 czerwca 2010

Niedawno planowałem napisać o tym, że nabieram coraz głębszej awersji do Facebooka - po tym, jak z każdej strony zacząłem dostawać oferty, żeby komuś dołączyć do znajomych, tylko dlatego, że akurat mój e-mail znalazł się w skrzynce pocztowej i Facebook automatycznie zaliczał mnie do potencjalnych znajomych (sam zakładając konto, kategorycznie zablokowałem wszelkie tego rodzaju akcje pomocy dla nowo przybyłych, zachowując maksimum kontroli nad swoją prywatnością). Te zaproszenia dawały zresztą prześmieszne rezultaty, bo konto na Fejsie (używane równie rzadko, jak konto na NK) mam powieszone na jednym e-mailu, a zaproszenia przyszły też na dwa inne, z propozycją, abym koniecznie utworzył pod nie dodatkowe profile (potem mógłbym sam sobie zostać znajomym). Notka ostatecznie nie powstała, bo większość moich uczuć wyraził Polarny, i straciłem motywację. Kiedy jednak zobaczyłem w poczcie zaproszenie od znajomego do dołączenia do stworzonej na najbliższe miesiące grupy politycznej (po wyborach samorządowych zemrze), zobaczyłem te wszystkie komunikaty, co kto lubi, a po zajrzeniu na Bloksa zobaczyłem jeszcze u kogoś pod notką nowinkę w postaci przycisku "Lubię to" - to już nie było innej możliwości: musiało paść pytanie "a dlaczego na Facebooku nie ma przycisku Nie lubię to?"

Wszystkim myślącym podobnie dedykuję w tym miejscu jako państwowy nasz hymn.

Temu, kto rozpozna cytat (inspirację) dla słów pod linkiem w poprzednim zdaniu, gotów jestem kliknąć pod czymś "Lubię to".

poniedziałek, 15 marca 2010

Czytam na portalu informację, że wg najnowszych danych rośnie tempo wzrostu stężenia CO2 w atmosferze (co mój mózg niemal podświadomie wiąże z informacją, że styczeń tego roku był jednym z najcieplejszych miesięcy w historii, wg satelitarnych pomiarów troposfery, a luty nie gorzej - szerzej tu). Zerkam na "dyskusję" pod tekstem i  widzę dość jednolity front "za oknem zimno, zaś ekologiczni wyłudzacze". I nagle coś mi zaczyna w duszy grać.

Utwór pisany z zupełnie inną myślą, być może nabiera aktualności (gdyby trzymać się tematu pierwszego akapitu, trzeba byłoby odesłać do filmu "Pojutrze" i ewentualnych podobnych). Napisany na przekór szerokim odczuciom w konkretnej sytuacji społeczno-politycznej, ale w swej wymowie uniwersalny. Bo każdy może powtórzyć:

Muszę taką łódź zbudować
By w niej całe życie zmieścić
Nikt nie wierzy w moje słowa
Wszyscy mają ważne wieści

Jacek Kaczmarski chyba nigdy nie pisał pod publiczkę. Co najwyżej jego piosenki tak oswajano, żeby stawały się tym, czego od nich oczekiwano, dyskretnie przemilczając to, co nie pasuje.

Nie wiem, co przyniesie nam przyszłość, czy potop nadciągnie, susza, czy lodowiec. Ale zagrajmy, mrucząc za innym klasykiem "róbmy swoje"

Budujcie Arkę przed potopem
Krzyczy ten co się przedtem śmiał!