Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi

Wpisy z tagiem: obsługa klienta

środa, 27 sierpnia 2014

Siedzę przy komputerze, pracuję, rejestruję, że zaczyna migać lampka nad akwarium - ale nie jakby zamierzała się przepalić żarówka, tylko jakby rwała się dostawa prądu. I kilkanaście sekund później lampka gaśnie, sprawdzam światło w innej lampie. Dla porządku podnoszę się, sprawdzam bezpieczniki, ze spodziewanym efektem (to nie u mnie). Sięgam po telefon, wybieram numer na pogotowie energetyczne (u mnie na wsi to nie znacie dnia ni godziny, zwłaszcza parę lat temu).

Numer ten sam od lat (choć jego posiadacz ulega cudownym przemianom), więc wydaje mi się, że wiem czego się spodziewać, wysłuchuję "witamy na linii alarmowej Tauron Awarie...", po czym doznaję oszołomienia, kiedy słyszę "wybierz oddział: Legnica - wybierz jeden...". Szczypię się odruchowo, rozglądam wokół, nie ruszyłem się znad Rawy i Mlecznej, a w słuchawce słyszę jednak "Wałbrzych - wybierz cztery", nabieram nadziei przy "Będzin - wybierz siedem", choć potem wędrujemy bardziej na wschód, aż wreszcie na sam koniec pojawia się - jednak - nazwa właściwego oddziału. Cóż z tego, skoro wbijam jego numer, kończę krzyżykiem, a słyszę "wybrano nieprawidłowy numer", to samo w drugiej próbie, po trzeciej mnie wyrzuca. Wściekły dzwonię znów, postanawiam testowo wybrać najbliższy inny oddział, choćby na zasadzie "gdzie mogę zadzwonić żeby kogoś opieprzyć", numer, krzyżyk, jest. Coś mi jednak opada, kiedy w słuchawce słyszę "wybierz rejon: Dąbrowa - wybierz jeden", po trzech głębokich oddechach wychodzę gwiazdką do poprzedniego poziomu. Jeszcze raz próbuję właściwy oddział, wreszcie jakoś wchodzi, odczekuję aż przyjdzie kolej na mój rejon, wbijam jego numer, krzyżyk, właściwie czuję się zaskoczony, że nie każą mi teraz wybrać dzielnicy czy wsi. Słyszę za to optymistyczne "na połączenie oczekuje piętnaście osób, proszę czekać na zgłoszenie się konsultanta", w drugim przebiegu jest już tylko trzynaście, po trzecim spada poniżej dziesięciu, w sumie jeszcze parę minut i dowiaduję się, że tak, jest awaria, będzie wyłączenie do szesnastej czydzieści. Nie krzyczałem na pana, bo co on winny temu kogo jego firma zatrudnia (tam wyżej).

Tak, nie mylicie się: firma Tauron Awarie zwaliła na swoich klientów problem lokalizacji, łącząc w jedno obsługę awarii z czterech województw (z dziesięciu przedbuzkowskich) i nie będąc w stanie zaimplementować nawet tak prostej rzeczy, jak połączenie klienta dzwoniącego na numer przypisany od lat oddziałowi w Gliwicach, z personelem właściwym do obsługi oddziału w Gliwicach. Widocznie nie starczyło pieniędzy. Czym wytłumaczyć, że klient musi wybierać samodzielnie rejon (choć przez lata podanie adresu wystarczało, aby pracownik w ciągu kilku sekund wiedział wszystko z systemu informatycznego o dowolnym miejscu na obszarze całego oddziału), dalibóg, nie wiem, mogę jedynie przypuszczać, że zmienili system informatyczny na taki, w którym nie wykupili takiej opcji. Biedacy, najwyraźniej nie mają na nic pieniędzy po sponsorowaniu wyścigów kolarskich (a, wiem, to nie oni, to ci piętro wyżej od sprzedawania tańszego prądu).

Najgorsze jest to, że znikąd nadziei, właściciela sieci nie zmienia się tak jak dostawcy prądu (chyba że przeprowadzając się).