Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi

Wpisy z tagiem: Google Analytics

piątek, 04 listopada 2011

Tak mnie jakoś naszło wieczorową porą, że zajrzeć do statystyk Google Analytics. Ustawiłem okres analityczny na równy rok wstecz i zacząłem patrzeć, kto i po co do mnie zagląda. Miło się uśmiechnąłem do gościa z Caracas, który jak już wpadł, to postanowił poczytać przez chwilę, podobnie jak do gościa z japońskiej Mitaki (i wszystkich innych, których musiałby żmudnie wyszukiwać od Wiednia przez Końskie, Pruszków, Grenoble i Cork aż po Miami i Fort McMurray). 

Z niemal niecierpliwością zajrzałem do statystyk słów kluczowych, które przywiodły do mnie gości (cóż, nie używam bogatej terminologii seksualnej, więc podnieceni pryszczaci raczej do mnie nie trafiają). Przyznam, że aż mi szczęka opadła jak zobaczyłem wyniki, i postanowiłem zrobić z tego Listę Przebojów Bloga.

Na miejscu trzecim teoretycznie wyskakiwała Marta Konarzewska, nie celebrytka lecz nieco znana z mediów, której faktycznie poświęciłem notkę i nawet użyłem personaliów w tytule. Jednakże, jak podliczyłem różne formy słowa kluczowego, to z podium zepchnęło ją ogłoszenie o sprzedawaniu Lexusa (na dodatek będące chyba najczęściej oglądaną notką na blogu, sądząc ze statystyki Top Content - być może jeszcze więcej chętnych przychodziło szukając zdjęcia, a nie treści). 

Na miejscu drugim - starzy i poczciwi Żwirek i Muchomorek. Napisałem starzy, ale jak widać się nie starzeją. Niestety, nie umiem tego samego powiedzieć o zwycięzcy, którym został - uwaga, uwaga, fanfary! - George Michael. Od mojego zdziwienia większa jest chyba tylko dzika radocha na myśl o zdjęciu, które wita poszukujących tego przystojniaka

Aha, nagroda specjalna za trzymanie formy dla liczby 27. Wciąż tajemnicza, wciąż pożądana, wciąż bez sensu.

niedziela, 13 marca 2011

W życiu bloga, tak samo jak w życiu czlowieka, wszystko jest możliwe: szybki rozwój, stabilizacja, stagnacja albo i nagły koniec (jak w przypadku "unijnego" bloga Konrada Niklewicza, który niniejszym serdecznie żegnamy na blogrollu).

W przypadku Zapisków przy trzecich już urodzinach można chyba mówić o pewnej stabilizacji - trzymają się równie mocno, jak niezasłużenie:) w drugiej pięćsetce najpopularniejszych na Bloksie i utrzymują mniej więcej stałe tempo bytowania. W porównaniu do poprzednich urodzin zarzuciły na razie pomysły jakichś poważniejszych zmian, najbardziej rewolucyjnym pomysłem była ostatnio ewentualna zmiana nazwy jednej kategorii, ale jak widać, na pomyśle się skończyło.

Wszystkim odwiedzającym, zarówno starym znajomym jak i incydentalnym przechodniom, serdecznie się dziękuje. Pozdrowienia dla czytelników z różnych stron, którzy jak już zajrzeli, to chwilę spędzili - losowo (nawet na Oscarach czas na podziękowania jest ograniczony) Zapiski pozdrawiają gości z Providence, Mitaki, Welvyn Garden City, s'Hertogenbosch, Metzingen, Ostrowca, Giessen, Eindhoven i Wolsztyna. Szczególne zaś pozdrowienia (sponsorowane przez Google Analytics) Zapiski mają dla gościa ze Stambułu, który jak zajrzał, to przeklikał się od razu przez 100 notek, oraz dla tajemniczego Don Pedro z Mountain View (kontrola z Google?), który jak wpadł 12 grudnia (ten ze Stambułu zresztą też), to nie mógł się oderwać od Zapisków przez całą dniówkę:) (był to nawiasem mówiąc dzień, kiedy jakiś wesoły człowiek wrzucił na pierwszą stronę portalu Gazeta.pl link do notki na Zapiskach).

A zatem - Zapiski życzą teraz sobie dalszej dynamicznej stabilizacji.

środa, 03 marca 2010

Tak z czystej ciekawości postanowiłem znowu zobaczyć, co ciekawego powiedzą mi o moim blogu i jego czytelnikach statystyki Google Analytics. I oczywiście udało się im mnie zadziwić:) Z przeglądu słów kluczowych wynika, że Internet pełen jest ludzi, którzy poszukują utajonego znaczenia liczby 27 (tak, to najczęstsze trafienie, i to w kilku wariantach). Mniej mnie dziwią miłośnicy Rybakowa, ale frytek z cukrem już znowu tak:)

A poza tym chciałem serdecznie pozdrowić czytelników z Welvyn Garden City, Dubendorf, Tychów, Jeleniej Góry, Bytomia i Tczewa - statystyki pozwalają na stwierdzenie, że stamtąd czytający spędzili w tym roku na blogu dłuższą chwilę. Wszystkim innym oczywiście równie serdecznie dziękuję, i pożyczonym tekstem proszę: jak się Wam podobało, to wpadnijcie kiedyś jeszcze raz, a jak nie - przysyłajcie najlepszych znajomych:)