Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi

Wpisy z tagiem: faworki

czwartek, 03 marca 2011

Kiedy dawno temu spędzałem czas w Państwie Muammara (serdecznie zapraszamy na dożywotnie wczasy w Wenezueli czy Nigrze), regularnie jeździliśmy nad morze (dwie godziny i na miejscu). Paru znajomych z wielkim zamiłowaniem wskakiwało tam pod wodę i z zabójczymi kuszami polowało na morską faunę, jedni się specjalizowali w zwykłych rybkach, inni w murenach, a jeszcze inni w ośmiornicach.

murena - grazie italiano ośmiornica

Zapadło mi w pamięć, że złowione ośmiornice - żeby potem lepiej się nadawały do spożycia lub przechowywania - trzeba było najpierw solidnie wytłuc. Stawał więc mocny facet przy skale, brał ustrzeloną ośmiornicę w garść (oczywiście jeśli już nie uciekała) i tłukł nią solidnie o tę skałę raz za razem, nie pamiętam czy "przepis" mówił o 20, 30 czy 50 uderzeniach (a potrafił ich kilka sztuk w ciągu dnia wyciągnąć).

Przypomniało mi się to wczoraj przy robieniu faworków. Nie liczyłem, ile razy trzepnąłem ciastem o blat, ale w ciągu 15 minut było tego na pewno sporo razy. Nie pamiętam nic ze smaku tamtych ośmiornic (jeśli w ogóle spróbowałem), ale faworki rozpływają się w ustach.

20:11, bartoszcze , Bez
Link Dodaj komentarz »
środa, 10 lutego 2010

Przeczytałem (usłyszałem?) ostatnio, że Google wymyśliło nowy bajer, polegający na takim sprzężeniu telefonu z Internetem, że wystarczy mówić do telefonu, a ten automatycznie zapisze to jako maila, blogonotkę czy co tam komu będzie potrzebne. I jak generalnie mi takie nowinki zwisają, tak dzisiaj wieczorem uznałem, że to dobry pomysł. Kiedy stałem przy blacie kuchennym i pracowicie tłukłem ciasto na faworki, naprawdę nic nie miałem do urozmaicenia, a przy takim gadżecie to bym może sprawdzał rózne blogi i nawet gdzieniegdzie komentarze zakładał. A przy takim tłuczeniu ciasta to nawet się nie da dobrze radia posłuchać (dlatego audycja o Heaneyu się trochę zmarnowała). W późniejszej fazie procesu produkcyjnego już by się gadżet nie przydał, bo jednoosobowe realizowanie cyklu wałkuj-potnij-przewlecz-wrzuć-obróć-wyjmij-przełóż-posyp-nie zjedz od razu, wymaga koncentracji człowieka-orkiestry. Każdy, to samodzielnie się z tym zmaga, twardzielem jest i basta:)

No to zdrowie wasze w gardło.. moje.

Aha - gdyby ktoś pytał, skąd ta liczba w tytule: nie mam pojęcia jak się nazywa ten nowy gadżet Google'a, i nie chciało mi się za tym guglać. Ostatnio było Web 2.0, to teraz może sobie być 3.0.

23:59, bartoszcze , Bez
Link Dodaj komentarz »