Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi

Wpisy z tagiem: śnieg

czwartek, 01 grudnia 2016

Śnieg padający w mroźny dzień jest lekki i puszysty, niczym zwiewna narzutka. Kiedy bierzesz go na szuflę, to prawie go nie czujesz. Musisz jednak uważać przy zrzucaniu z łopaty, żeby poleciał dokładnie w tę stronę co trzeba, i starać się żeby się za bardzo nie osypywał (a potem i tak masz nadzieję że silny podmuch nie rozniesie go z powrotem po całym podwórku).

Śnieg padający "w okolicach zera" jest ciężki, niczym porządna kołdra, do której musisz się solidnie przyłożyć, żeby nią machnąć. Kiedy nabierasz go na łopatę, musisz uważać, żeby nie przesadzić z ilością, bo może nawet i dźwigniesz (ale spróbuj tym rzucić!) - ale łatwo się znaleźć w sytuacji nierównego rozłożenia na łopacie i zwyczajnie przeważy. Za to na boki nie ucieka i znakomicie się z niego uklepuje góry i wały, czasem wystarczy podjechać łopatą i na sztorc postawić. 

Dziś był ciężki i gruby, do dziesięciu centymetrów. Odgarnąłem tylko z chodnika i samochodów, a i tak wystarczyło na szańce dla lokalnej komórki obrony terytorialnej. Niech się chowają siłki i crossfity :)

Tagi: śnieg zima
09:20, bartoszcze , Bez
Link Dodaj komentarz »
piątek, 12 marca 2010

O ile mi coś wiadomo o historii Ziemi i klimatu na Ziemi, znaczącą rolę we wcześniejszych zmianach klimatu odgrywało pojawienie się tu i ówdzie lodowców. Kiedy bowiem śnieg i lód zaczynały tworzyć zwarte białe plamy, zwiększało się albedo ziemskie, czyli zdolność odbijania promieni słonecznych. Im więcej zaś Ziemia promieni słonecznych odbijała, tym lepsze się tworzyły warunki dla rozwoju lodowców i po trosze klimat się dalej ochładzał w mechanizmie samonapędzającym, aż do zlodowaceń (w dużym uproszczeniu, oczywiście).

Dzisiejsze zmiany klimatyczne przebiegają raczej w kierunku odwrotnym. Mnie osobiście (pomijając wszelkie argumenty z badań naukowych, z którymi w szczegółach się nie zapoznam, a gdybym się nawet zapoznał, to i tak nie mam pewności czym bym zrozumiał - tak przynajmniej wnioskuję studiując wypowiedzi na Doskonale Szarem) najmocniej przekonują informacje o tempie cofania się lodowców - czy to w Andach, czy to w Alpach, czy to wreszcie na Grenlandii (przeczytane kiedyś u Crichtona informacje o utrzymywaniu się ich zasięgu były, hmm, nieco selektywne). Zwłaszcza w przypadku lodowców andyjskich (czytałem o tym w National Geographic, polska wersja z sierpnia 2007 nie jest zdaje się dostępna w sieci) topnienie lodowców stale przyspiesza właśnie dlatego, że cofając się, odsłaniają w miejsce białego lodu czarne kamienie, które miast odbijać ciepło, absorbują je i oddając później wzmagają procesy topnienia. Albedo zatem maleje.

Czy to dobrze, czy źle - trudno powiedzieć (są oczywiście naukowe prognozy, ale obarczone na tyle dużą niepewnością, że właściwie nie wiemy, co się zdarzyć może). Wywołuje to we mnie jednak pewien niepokój, i stąd każdą zimową porą z uśmiechem patrzę na padający śnieg - nie mogąc uwolnić się od nachalnej myśli, że dzięki choćby centymetrowej pokrywie śnieżnej, albedo ziemskie choćby minimalnie rośnie, przeciwdziałając w ten sposób (nieprzesadnie, oczywiście) procesom ocieplenia.

Kiedy jednak kilka dni temu zażywając spaceru południowego obserwowałem, jak marcowe słońce pomimo mrozu metodycznie roztapia cienką warstewkę nocnego śniegu, pomyślałem sobie, że taki mały śnieg o tej porze się nie utrzyma. I wtedy myśl błysnęła - a gdyby tak nasz świat bardziej zabielić? Gdyby tak zamiast dachów czerwonych, brązowych i szarych (w niektórych miastach to jedyne akceptowalne kolory dachów w myśl miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego) dachy były białe? Lub przynajmniej z mocno odbijającej, błyszczącej blachy (to już łatwiej spotkać i wykonać)? Wyobrażam sobie widok z lotu ptaka, jak wielkie skupiska domów jaśnieją i błyszczą. Nie, nie mam złudzeń, że zaraz znacząco wpłynęłoby to na poprawę albedo, ale czyż wiele małych kroków nie da w sumie efektu podobnego, jak kilka wielkich kroków? Cóż. Na moim dachu póki co leży brązowa papa, i do wymiany mi się nie pali.. A za oknem tymczasem sypie śnieżek, drobny lecz chyba wcale niekoniecznie ostatni tej zimy. Niech poprawia albedo, póki może.

sobota, 06 marca 2010

Ojciec sprowadza popołudniu popołudniem:) do domu harcującego po wciąż pełnym śniegu ogródku Juniora. Junior wyraźnie niezadowolony, postanawia dać wyraz swojemu niezadowoleniu:
- A ja będę szedł powoli..
Ojciec przyzwyczajony do tego stałego numeru spokojnie replikuje, że prośby Juniora również mogą być spełniane powoli. Zaskoczeniem jest jednak riposta Juniora:
- Ja idę powoli, bo jest lód i ślisko..

Istotnie, kilka minut wcześniej Ojciec napominał Juniora, że śnieg jest zlodzony, twardy i w razie upadku może być badzo niesympatyczny. No umie dzieciak wykorzystać okoliczności:)

Tagi: śnieg zima
20:41, bartoszcze , Junior
Link Komentarze (1) »
sobota, 13 lutego 2010

Przeczytałem właśnie na moim ulubionym pasku TVN Meteo, że na Ukrainie "rekordowe opady śniegu unieruchomiły wiele dróg".

Do tej pory nie wiedziałem, że drogi na Ukrainie były ruchome. Czy UEFA wzięła ten fakt pod uwagę, i czy poczytała go za plus, czy za minus?

Bo już na Węgrzech, opady unieruchomiły tylko wiele samochodów..