Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi

Wpisy z tagiem: Wygraj Ligę

środa, 12 czerwca 2013

Nie da się ukryć, znów mnie Escefau namówił tej wiosny na zabawę Wygraj Ligę. Tych kilkanaście ligowych kolejek przeminęło jak jeden dzień (cóż, nieraz nawet nie zdążyłem się połapać, kiedy się jedna kolejka kończy, a druga zaczyna), i już nadeszło lato, wakacje i koniec sezonu (wakacje i lato jednak jeszcze za chwilę).

Podsumowując rundę wiosenną - w klasyfikacji kibiców wybranego klubu zająłem miejsce na początku drugiej połowy. W klasyfikacji kibiców w województwie - tuż przed końcem pierwszej połowy, w klasyfikacji ogólnopolskiej właściwie tak samo, ułameczek wyżej. Tylko w lidze blogerów nie utrzymałem formy, nie utrzymałem się w połowie stawki i za karę nie będę pisać peanów pochwalnych na cześć zwycięzcy.

W końcu Ulesław robi to lepiej :-)

poniedziałek, 31 grudnia 2012

No to pogralim.

Tak się zasadzałem na ojczulka escefaua (superchytry plan na niego wymyśliłem, a co), a tu taki jeden niepozorny nam wyskoczył jak zza krzaka. Pokombinował, pokombinował, chłopów jak jawory na boisko wystawił. (Czy mieli jaja jak jaworowe orzeszki, suponować nie będę, lepiej będzie rzec, że ich skrzydełka poniosły tej jesieni, wszak jawor to klonu gatunek; wystarczyło, że Jaworowy trener jaja miał jak ze stali, wystawił rozmaitych ze szkółki swej leśnej, Wszołków i Traorów jednych, dołożył do tego starych serbskich krzyżowców; może-ć to nos w sumie był, nie jaja, no nie znam chłopa osobiście, by o jego anatomii rozprawiać, umiał ci on jednak i do lewicy przerzucać).

jawor klon owoce orzeszki skrzydełka Wikipedia

A i gierki psychologiczne u niego, jak u jakiegoś Czesława Murinio. Ponaśmiewał się z niedysponowanych, ponaśmiewał, to aż z młodziaka Koseckiego zrezygnowałem (co dychawiczny był akurat nieco), na zatracenie go puściłem. Wiedział ci on, że w młodziaku jego zguba, bo punktów by mi stado przyniósł, a ja mu się podpuścić dałem. 

Ot, zimę muszę przeczekać, siekierę ostrząc, wiosną - jak mi Bóg miły - zetnę, choćby się łbami tatarskimi obstawił. Ale czujny być muszę, bo ta sprytna bestia mi gotowa siekierę schować albo wyszczerbić. Yavoro go zwą, czuj duch!

czwartek, 23 sierpnia 2012

Byłem intensywnie namawiany na Hazardowe Szaleństwo, czyli wzięcie udziału w zabawie Wygraj Ligę. Sława Mołojecka zwycięzcy jest nie do pozazdroszczenia. Złamałem się. Drużyna Kiepsko Uczesani wchodzi do gry!

Na początku był mały zgrzyt, bo organizatorzy nie przewidzieli opcji "wszystkie drużyny Ekstraklasy mi wiszą". Zgrzytając zębami, wykonałem pas de coś w kierunku Rafała Steca i wybrałem identyfikację z Podbeskidziem Bielsko-Biała (co nie pozostało bez wpływu na moje dalsze wybory). A oto kadra do fryzjera (małe F):

Bramki strzeże niejaki Gikiewicz ze Śląska. Nawet nie wiedziałem do dziś wieczora, że taki tam występuje - chytry plan jest taki, że w Śląsku to on wiele nie wpuści, a nawet jeśli, to będę zwalał na drugiego Gikiewicza, który tam gra w ataku. Rezerwowy: Danowski z Podbeskidzia (a jak!), w końcu kosztuje niecałe 100 tys. euro.

W obronie gwiazdą będzie Bieniuk. To znaczy gwiazdą jest właściwie jego żona, mam nadzieję, że będzie przychodzić na mecze. Obok niego Sadlok, bo lubię (pomimo że wszyscy próbowali go na innych pozycjach, niż się nadaje). Do tego kapitan drużyny Niechciał (u mnie będzie chciał) z Podbeskidzia (patrz wyżej), oraz tajna broń Reina, mam nadzieję że to Pepe. To znaczy równie dobry jak Pepe. W rezerwie niejaki Lisowski (Wojciech), bo tani oraz (chytry plan!) łatwo go pomylić z innym Lisowskim, z lepszego klubu (nie pytajcie który z którego bo już zapomniałem).

Anna Przybylska

Pomoc - potężna! Najpierw Lovren.. no ten Węgier z Lecha co wszyscy go będą mieć, nie mogę odpuszczać. Do tego Malinowski z Podbeskidzia (a jak! i tu kolejny chytry plan! że go z kimś lepszym pomylą) i Sobota ze Śląska (bo lubię). Potem będzie Sobolewski z Wisły - bo idealnie pasował do domknięcia budżetu (wybierany jako ostatni). W rezerwie kolejna tajna broń - pssst - napięcie rośnie: Frączczak. Z Lovr... spowodują takie połamanie języków u przeciwników, że środek pola uważam za opanowany, nawet z Frączczczakiem (oj, coś przesadziłem chyba) na ławce.

No i atak, bo gole czasem trzeba strzelać. Więc alfabetycznie najpierw Kosecki (młody), bo kiedyś napisałem o nim notkę. Ale że młody i z Legii, to na ławkę. Obok niego Patejuk ukradziony z Podbeskidzia (a jak!), jedyny co w Śląsku potrafi grać do przodu (przesadzam, drugim bywa Sobota, co za zbieg okoliczności). No i Piech (ciekawe jak szybko ucieknie za granicę i będę musiał go sprzedać - ale będę miał wolnych środków, ha!) 

Więc drżyjcie przed fryzurami!