Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi

Wpisy z tagiem: związki zawodowe

środa, 18 marca 2015

Każdy ma prawo założyć jakąś organizację, na przykład zawodową, i często z tego korzysta (znaczy zakłada lub do już założonej przystępuje). Kierowcy wyścigowi nie są wyjątkiem, w końcu w zbiorowości siła i łatwiej cokolwiek załatwić wspólnie niż pojedynczo, już w 1961 roku powstał związek kierowców F1, używający nazwy Grand Prix Drivers' Association (ciekawostka: od roku 1996 działa w formie brytyjskiej spółki z siedzibą w Londynie). Przynależność do niego nie jest obowiązkowa, ale ostatnio była zasadą raczej niż wyjątkiem.

Działalności GPDA prawie się nie dostrzega, ostatnio zwykle raz czy dwa razy do roku pokazywało się zdjęcie, jak cała grupa kierowców wesoło się uśmiecha przy wspólnej kolacji. Historycznie rzecz biorąc, GPDA od samego początku zajmowała się przede wszystkim kwestiami bezpieczeństwa w wyścigach, przyczyniając się do rozwoju standardów - i trudno powiedzieć żeby czymkolwiek jeszcze. Pod koniec zeszłego roku komentatorka Kate Walker pisała, że GPDA powinien okazać się organizacją godną swojej nazwy i zająć się prawami kierowców jako pracowników - przy czym punktem wyjścia dla jej wypowiedzi była sytuacja w McLarenie, który nie miał ogłoszonych kontraktów na rok 2015, i nie było wiadomo kto z trójki: Alonso, Button, Magnussen, zostanie na lodzie, w zasadzie może bez możliwości ścigania się w F1 (jak wiadomo, Alonso i Button mają ostatecznie kontrakty wyścigowe, a Magnussen kontrakt rezerwowego, z którego ile mógł, tyle skorzystał w ten weekend w Australii). 

Ani Walker, ani nikomu innemu raczej się nie śniło nawet, że pod znakiem respektowania kontraktów kierowców będzie stała pierwsza połowa marca. Sprawy wojny (krótkiej dość) między Giedo van der Garde a Sauberem o dostęp do fotela, zakończonej ostatecznie polubownie: rozwiązaniem kontraktu i wypłatą odszkodowania (obejmującego kwotę zapłaconą przez sponsorów prawie na rok przed rozpoczęciem sezonu), relacjonować tu w szczegółach nie będę. Kiedy jednak po raz pierwszy usłyszałem, że van der Garde ma w ręce wyrok uznający de facto ważność jego kontraktu na rok 2015, pomyślałem sobie "ciekawe kiedy odezwie się w tej sprawie szef GPDA Alex Wurz". Wiedziałem, że Sauber ma niezaprzeczalnie równie ważne kontrakty wyścigowe z dwoma innymi kierowcami (których sponsorzy, ekhm, płacą zespołowi znacznie więcej), aczkolwiek w zeszłym sezonie nie próbowałem się nawet zastanawiać, dlaczego mimo gromkich protestów Holendra zespół podpisuje kontrakty z tymi "nowymi" (inna sprawa, że kontrakty są ściśle tajne, więc wszelkie rozważania byłyby czczymi dywagacjami). 

Van der Garde zakończył swoją przygodę z Sauberem publicznym apelem o wprowadzenie standardów chroniących prawa kierowców. Sauber ma przed sobą proces (zapewne o odszkodowanie) z Adrianem Sutilem, który również ma wazny kontrakt na 2015. Felipe Nasr i Marcus Ericsson, którzy w niedzielę zdobyli dla Saubera pierwsze od roku punkty, nie są zdaje się członkami GDPA.

21:41, bartoszcze , F1
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 21 grudnia 2010

Jak dla mnie wiadomością dnia jest, że związkowcy z Sierpnia'80 organizują protest przeciwko robieniu zakupów w Wigilię i Sylwestra. Protest odbywa się pod hasłem "ludzie chcą spędzić Święta z rodzinami".

Zasadniczo zgadzam się, jeżeli idzie o Wigilię. Staram się nie robić wtedy zakupów (co najwyżej chleb o poranku), tak samo jak zresztą staram się nie robić zakupów w niedzielę. Wigilia Bożego Narodzenia to jednak chyba najważniejszy dzień w roku w polskiej tradycji, nawet dla tych, którzy nie podchodzą do Świąt w sposób religijny, i im szybciej wszyscy będą mogli się znaleźć w domu, tym lepiej (aczkolwiek w zamierzchłych czasach komuny jakoś tak bywało, że Wigilia bywała zwykłym dniem roboczym i mimo to ludzie jakoś te Wigilie w domu organizowali).

Straszliwym samobójem jest natomiast połączenie sprawy Wigilii w jeden pakiet ze sprawą Sylwestra. W świętowaniu ostatniego dnia starego roku nie ma przecież nic rodzinnego, jest to okazja, żeby wspólnie pochlać, postrzelać sztucznymi ogniami o północy, względnie spędzić czas na mniej lub bardziej uroczystej zabawie w mniej lub bardziej przypadkowym towarzystwie. To już bardziej imieniny ciotki są świętem rodzinnym, bo przynajmniej można przyjąć, że ludzie się wtedy faktycznie z rodzinami spotykają. I naprawdę nie widzę powodu, żeby w Sylwestra szczególnie przyspieszać czas zamknięcia sklepów, na kogo wypadło, na tego bęc.

A swoją drogą ciekawe, jak daleko jesteśmy od momentu, kiedy markety układając grafiki na Wigilię, wyznaczą tam przede wszystkim tych, dla których ze względów religijnych i tradycyjnych jest to taki sam dzień jak każdy inny.

sobota, 23 stycznia 2010

Przeczytałem dzisiaj w gazecie, że związkowcy w Fiacie domagają się podwyżki dla pracowników (co zresztą jest przejawem ogólnego trendu). Samo w sobie to nictakiego, ale zaciekawiło mnie uzasadnienie:
"450 zł to proponowana przez nas podwyżka za dwa lata ciężkiej, pełnej wyrzeczeń, ale efektywnej pracy"

Do tej pory myślałem, że za tę ciężką pracę pracownicy otrzymywali wynagrodzenie, i to niemałe. Ale być może z fotela związkowca zakładowego, który odbiera pensję za bycie związkowcem, jest to trudne do pojęcia. Przy takim myśleniu, to za rzeczywistą pracę powinna się należeć dodatkowa zapłata.

Pojawia się też argument, że pracodawca ma rekordową sprzedaż. Czy w razie zapaści sprzedaży (czego nie można nigdy wykluczyć), ewentualne obniżenie płac (nie mówiąc o zwolnieniach) będzie budziło wątpliwości związkowców? Pytanie oczywiście retoryczne..